The Jerusalem PostIsraeli director Erez Tadmor takes ‘Matchmaking 3’ to New York - and reveals its unlikely secretCNN TürkSON DAKİKA | Fon soruşturmasında yeni gelişme!PunchTenth woman found dead in South Africa’s string of killingsBollywood HungamaVicky Kaushal’s FIRST look from Sanjay Leela Bhansali's Love & War is all intensity, no apology!InquirerFlash flood kills 1, leaves 4 high school students missing in Zamboanga SibugayBBC NewsRayner criticises visa rule proposals ahead of Labour conference매일경제추석 귀경길 정체, 내일 새벽 2∼3시께 풀릴 듯…귀성길 교통은 원활Daily Mail'There are worse things in life than infidelity': Jeffrey Archer's wife Mary on the secret to their long-lasting marriage - as the couple give a fizzingly honest interview to mark the release of his final ever novelSportstarIndia in Athletics LIVE Updates, Asian Games 2026: Tejaswin Shankar, Thowfeeq Noushad in action in decathlon high jump; Jyothi Yarraji pulls out of hurdles heats3DNewsИИ-агенты OpenAI оставили миллион следов взлома Hugging Face в открытом интернете7sur7Deux grévistes de la faim palestiniens pris en charge à l’hôpital à Bruxelles경향신문‘예테크’ 시대 돌아왔다···연 8% 파킹통장까지 등장
The Daily Newsstand · Free, Always
Saturday, September 26, 2026

Dzikie zwierzęta podbiją polskie miasta. "Chronią się przed myśliwymi"

Translate

W tegoroczną niedzielę wielkanocną na warszawskim Mokotowie uśmiercono siedem dzików, w tym sześć młodych. Kilka dni wcześniej na Bemowie przeprowadzono odstrzał osobników, które weszły na plac zabaw.

W lipcu w stołecznej dzielnicy Wawer mężczyzna został ugryziony przez dzika na terenie swojej posesji i trafił do szpitala.

Chyba wszyscy słyszeli zaś o łosiu, który zawędrował w okolice Dworca Centralnego w Warszawie. Kilka dni temu przedstawiciel tego samego gatunku zawisł na ostro zakończonym płocie na ulicy Długiej w Konstancinie-Jeziornie.

Mieszkańcom coraz trudniej jest ignorować obecność dzikich zwierząt w mieście. Zwłaszcza, gdy pod ich oknami codziennie przechadza się stado dzików.

Dziki problem Warszawy

Po wspomnianych kwietniowych wydarzeniach w Warszawie dyskusja o dzikach w mieście rozgorzała na nowo. 22 września Sejmik Województwa Mazowieckiego przyjął uchwałę, wedle której przez dwa lata działania wobec zwierząt stwarzających zagrożenie nie będą objęte z góry określonym limitem.

Według Tomasza Podgórskiego, członka Grupy Ekologii Ruchu Zwierząt, to działanie wyłącznie doraźne i krótkofalowe.

- Aby przyniósł jakikolwiek zauważalny efekt w postaci trwałej redukcji populacji, działania musiałyby być prowadzone w sposób ciągły. Bez wdrożenia dodatkowych środków dziki i tak będą napływać z okolicznych terenów, zajmując miejsca po osobnikach wyeliminowanych - mówi Interii.

Z kolei dla zoologa dr. Roberta Maślaka decyzja Sejmiku jest zaskakująca i drastyczna.

- Prace należało zacząć od badań populacyjnych, na co było wiele lat. Pojawianie się dzików na ulicach, trawnikach czy rabatach to nie jest nowy problem, lecz efekt wieloletnich zaniedbań. W rezultacie Warszawa ma dużą populację dzików, ale tak naprawdę nie wie, jak dużą, bo podawane liczby są niepotwierdzone - mówi zoolog.

W czerwcu w stolicy powołano specjalny zespół ds. dzikich zwierząt. Tymczasem decyzję Sejmiku o zniesieniu limitu działań wobec dzików podjęto, nie czekając na efekty prac ekspertów.

Owe działania to odstrzał redukcyjny oraz odłów zakończony uśmierceniem. Jak podkreślono, stosowane one będą w uzasadnionych przypadkach.

"Uchwała umożliwia podejmowanie działań wobec dzików, które m.in. utraciły naturalny lęk przed człowiekiem, bytują lub regularnie pojawiają się na terenach zurbanizowanych, w zwartej zabudowie mieszkaniowej, na terenach użyteczności publicznej lub rekreacyjnych albo w pasach drogowych - jeżeli stwarzają nadzwyczajne zagrożenie dla życia, zdrowia lub gospodarki człowieka" - czytamy na stronie ratusza.

- Dzik atakuje człowieka niezwykle rzadko - znacznie rzadziej niż chociażby pies. Dziki nie polują na ludzi; do groźnych incydentów dochodzi zazwyczaj w wyniku obrony przed psami, których dziki się boją i na które reagują ucieczką lub agresją - tłumaczy dr Maślak.

"Nie pozbędziemy się dzików z miast"

By na dłużej poradzić sobie z nadmierną obecnością dzików w miastach, potrzeba rozwiązań systemowych - to nie ulega wątpliwości. Jak wyjaśnia Tomasz Podgórski, muszą one być dostosowane do lokalnego kontekstu, ukształtowania terenu oraz struktury miasta.

Przykładem miasta wdrażającego różnorodne działania jest Barcelona. - Choć podjęte tam kroki nie wyeliminowały problemu całkowicie, pozwoliły jednak na pewne ograniczenie populacji - mówi Podgórski.

W Barcelonie stosuje się odłowy, modyfikacje architektury miejskiej utrudniające napływ zwierząt z terenów naturalnych czy kampanie społeczne mówiące o uniemożliwianiu zwierzętom dostępu do pokarmu.

- Nie pozbędziemy się dzików z miast. Warto mieć świadomość, że trzeba się do nich przyzwyczaić, bo to się dzieje w całej Europie. Dziki chcą tylko zdobyć pokarm i zapewnić sobie bezpieczeństwo, więc można funkcjonować obok dzików, ale oczywiście zachowując pewne zasady ostrożności - mówi Robert Maślak.

Dziki szukają schronienia

Kilka lat temu Instytut Leibniza ds. Badań nad Zwierzętami Ogrodów Zoologicznych i Dzikiej Przyrody (Leibniz-IZW) przeprowadził badania dotyczące mieszkających w mieście dzików. Naukowcy przeanalizowali zawartość żołądków 247 zwierząt z Berlina i okolic.

Jak się wówczas okazało, dziki nie przybywają do miasta, by jeść odpadki. Nawet w mieście żywią się one głównie pokarmem pochodzenia naturalnego.

Robert Maślak zwraca uwagę, że w każdym mieście może być inaczej. Dlatego w jego ocenie metody ograniczania populacji powinny być każdorazowo poprzedzone badaniami, a sposoby dobrane zależnie od sytuacji.

- Dziki traktują miasto także jako refugium - schronienie przed intensywnymi polowaniami związanymi z ASF (afrykański pomór świń, zakaźna choroba wirusowa - red.) na terenach pozamiejskich. Na obszarach miejskich, gdzie nie stosuje się broni palnej, a odłów przebiega po cichu, zwierzęta nie odczuwają bezpośredniego stresu towarzyszącego wystrzałom - mówi zoolog.

- Do obecnej sytuacji w polskich miastach mogły przyczynić się m.in. intensywne odstrzały sanitarne na Mazowszu, w których uczestniczyli myśliwi z całej Polski - dodaje.

Tymczasem dane z ostatnich lat pokazują, że około 0,4 proc. odstrzelonych dzików było zakażonych ASF.

"Musimy się z tym oswoić"

Dziki to niejedyne dzikie zwierzęta, które przychodzą do miast. W ostatnim czasie słyszeliśmy choćby o pojawiających się w Warszawie łosiach. Jak tłumaczy Robert Maślak, w przeciwieństwie do dzików nie korzystają one z pokarmu ludzkiego. Ich populację regulują naturalne mechanizmy (choroby, drapieżniki takie jak wilki, migracje).

- One czasem się pojawiają i będą się pojawiać. Musimy się z tym oswoić - podkreśla.

Niestety czasami łosie czy sarny stają się ofiarami kolizji i wypadków na drogach. Jak mówi zoolog, jedyną skuteczną metodą ich unikania jest redukowanie prędkości w miejscach oznaczonych odpowiednim znakiem drogowym.

Czy w przyszłości dzikich zwierząt w miastach może być jeszcze więcej?

Tomasz Podgórski uważa, że pojemność środowiska miejskiego dla tych zwierząt nie została jeszcze w pełni wysycona. Dalszy rozwój populacji jest dyktowany przede wszystkim łatwym dostępem do pokarmu i odpadków generowanych przez ludzi.

W Warszawie od początku 2026 r. do końca sierpnia odnotowano 18 082 zgłoszenia dotyczące dzików, 302 kolizje drogowe z ich udziałem oraz 186 zgłoszeń ataków na ludzi.

Chcesz porozmawiać z autorką? Napisz: anna.nicz@firma.interia.pl

"Polityczny WF": Tusk zerwał z biznesem. "Aby mieć święty spokój"INTERIA.PL


View the original on Interia →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.