"Potworne uderzenie", "najdłuższe sekundy mojego życia". Relacje pasażerów po katastrofie
Zderzenie pociągów w Hiszpanii. Są ofiary śmiertelne
Źródło wideo: Reuters; ISMAEL HERRERO/EPA/PAP
Źródło zdj. gł.: El Pais
W Hiszpanii tuż przed godz. 9 rano doszło do katastrofy kolejowej między miejscowościami Los Yebenes a Urda w prowincji Toledo. Brał w niej udział pociąg dużych prędkości AVE państwowego przewoźnika Renfe jadący z Madrytu do Sewilli z 397 pasażerami na pokładzie, a także pociąg Iryo ze 147 pasażerami.
Rzeczniczka regionu Castilla-La Mancha Esther Padilla przekazała stacji RTVE, że oba pociągi jechały w tym samym kierunku, z Madrytu do Sewilli. RTVE przekazała, że pociąg AVE uderzył w tył stojącego pociągu Iryo. Władze potwierdziły śmierć 30 osób, rzeczywista liczba ofiar może być dużo wyższa. Stacja ABC informuje o 46 ofiarach.
Hiszpańskie media cytują relacje pasażerów obu pociągów. 54-letni Jesús Jerónimo powiedział w telefonicznej rozmowie z "El Pais", że był pasażerem pociągu AVE jadącego do Sewilli. Znajdował się w drugim wagonie. - Pracowałem na laptopie. Nagle poczułem bardzo silne przyspieszenie i uderzyłem głową w fotel przede mną. Niektórych ludzi wyrzuciło z pociągu (...) Potem stopniowo wydostaliśmy się i zobaczyliśmy, że nasz wagon był przechylony - opisał. - Było bardzo dużo rannych osób i w panice. Teraz pomagaliśmy służbom ratunkowym, trzymając w rękach kroplówki (...) - relacjonował.
W tym samym pociągu znajdował się także Gonzalo, który rozmawiał z ABC. Jechał w wagonie szóstym i, jak stwierdził, był to pierwszy wagon, który pozostał na torach, bo wszystkie znajdujące się z przodu zjechały z nich. - To znaczy, tak naprawdę nawet nie odważyłem się spojrzeć, tylko rzuciłem okiem dookoła. Ogólnie rzecz biorąc, widziałem tylko zniszczoną górę metalu - relacjonował.
Powiedział, że doznał "silnego uderzenia w plecy, nogę i klatkę piersiową". Podkreślił, że miał szczęście w całej sytuacji. Według jego relacji pociąg, którym podróżował, nie zaczął hamować. Całe przeżycie nazwał "koszmarem" i podkreślił, że były to "najdłuższe sekundy jego życia".
Hiszpania
Źródło zdjęcia: Reuters
46-letni Sebastián Herrero jechał w siódmym wagonie pociągu Iryo. - Byłem w pociągu do Sewilli, który wyruszył o 7:54. Na szczęście byłem w wagonie siódmym, prawie na samym początku. O 8:39 zatrzymaliśmy się i wydawało mi się to normalne, bo często jeżdżę pociągami (...). Około 8:51 czy 52 nagle wyrzuciło mnie w powietrze i uderzyłem w fotele naprzeciwko. To było potworne uderzenie - relacjonował, cytowany przez "El Mundo". - Kiedy pociąg się przewrócił, wiele osób miało złamane nosy, złamane ręce... Widzieliśmy dym, który zaczął wydobywać się ze wszystkich stron...
Reuters cytuje Miguela, który także był pasażerem jednego z pociągów. - Usłyszeliśmy potężny ryk, naprawdę ogromny huk, który trwał około 10 sekund, jakby pociąg miał się wykoleić. Przez prawe okno widzieliśmy rozbity pociąg, to musiał być ten drugi - powiedział w rozmowie z radiem COPE.
Kolejna taka katastrofa
To druga poważna katastrofa na hiszpańskiej kolei w tym roku. W styczniu, na tej samej linii kolejowej, niedaleko miasta Adamuz w prowincji Kordoba, doszło do zdarzenia, w którym ostatnie wagony pociągu Iryo z Malagi do Madrytu wypadły z szyn, wjeżdżając na sąsiedni tor, po którym jechał pociąg z Madrytu do Huelvy, należący do przewoźnika Renfe, i który w rezultacie również się wykoleił. Zginęło 39 osób, ponad 100 zostało rannych.
DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ:
red. AZ
Źródło: "El Pais", "El Mundo", ABC, RTVE, Reuters, "The Guardian"
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.