Spór w koalicji o chiński traktor. Padły mocne słowa
W dniach od 19 do 20 września w Bednarach pod Poznaniem odbyło się doroczne Agroshow, jedne z największych targów branży rolnej w naszej części Europy. Gościem wystawy był minister rolnictwa Stefan Krajewski. Zwiedzając kolejne pawilony wystawowe, polityk Polskiego Stronnictwa Ludowego na dłużej przystanął na stoisku, gdzie pokazywane były maszyny rolnicze Lovol przywiezione z Chin. Minister rolnictwa odsłonił flagowy ciągnik tego przedsiębiorstwa, który tym samym – z ministerialnym błogosławieństwem – zadebiutował na polskim rynku.
"Niebo płacze nad Bednarami"
Stefan Krajewski zapewne nie zdawał sobie wówczas sprawy, jakie gromy za udział w prezentacji posypią się na jego głowę. Polskich rolników oburzył bowiem fakt, że minister, z którym coraz trudniej dogadać się rolniczym związkom, promuje produkt chiński, a nie produkowane w Polsce ciągniki. Okazuje się bowiem, że w naszym kraju te cały czas powstają (pod markami Pol-Mot, Crystal, Farmtrac czy Pronar).
Co pan Stefan Krajewski robi w Bednarach na Agroshow podczas odsłaniania chińskiego ciągnika? Minister rolnictwa z Polski cieszy się, że odsłania, prezentuje nowy model ciągnika chińskiego. Może jeszcze maszyn uprawowych chińskich na taką skalę w Polsce nie ma, ale będą i wytną polskich producentów. Tych producentów, którzy płacą podatki w Polsce
pisze w mediach społecznościowych Krzysztof Olejnik, rolnik z woj. łódzkiego i znany działacz związkowy.
Niebo na Bednarach płacze nad tym, co zrobił polski minister rolnictwa, promując chiński przemysł rolniczy. (...) Mam nadzieję, że w poniedziałek ten pan już nie będzie ministrem – skomentował rolnik z Dolnego Śląska, Grzegorz Guzik
– dodawał kolejny rolniczy działacz Grzegorz Guzik
Kołodziejczak idzie na wojnę z ministrem własnego rządu
Wydarzenie na Agroshow w Bednarach spowodowało, że słów krytyki pod adresem ministra nie szczędzi też Michał Kołodziejczak, lider Agrounii i poseł Koalicji Obywatelskiej. Ten ostro punktuje ministra własnego rządu.
– Dla mnie sytuacja, w której polski minister rolnictwa odsłania na targach w swoim własnym kraju chiński ciągnik, jest skandalem – nie ukrywa w rozmowie z WP Kołodziejczak. – Przecież my w Polsce produkujemy sami ciągniki i to nasze marki powinno wspierać ministerstwo.
Kołodziejczak uważa, że z tej sytuacji względem działacza PSL powinny zostać wyciągnięte konsekwencje, także polityczne.– I mówię to jako członek tej samej koalicji rządowej, z której jest minister Krajewski. Okres, gdy ja stałem i tylko przyglądałem się głupocie niektórych polityków PSL-u, już się skończył – zapewnia poseł KO (w przeszłości sam był wiceministrem rolnictwa).
Lider Agrounii dodaje też, że wystąpienie ministra Krajewskiego ociera się o "nawet zdradę". – Na Ukrainie mamy wojnę. Rosja prowadzi ją tam fizycznie, a w stosunku do innych krajów w Europie stosuje wojnę hybrydową. Chiny to główny sojusznik Rosji. I teraz my wpuszczamy na polskie pola chińskie ciągniki? Te ciągniki mają nawigację, nadajniki GPS. One mogą szpiegować w Polsce i dostarczać dane do Chin. Takie zagrożenie nie jest wymyślone, tylko to jest realny problem. I teraz Krajewski, minister z PSL-u, nic sobie z takiego zagrożenia nie robi, podczas gdy jego partyjny kolega Kosiniak-Kamysz jest szefem Ministerstwa Obrony Narodowej i ciągle o takich zagrożeniach mówi? Jak oni to sobie godzą – zastanawia się Kołodziejczak.
Przedstawiciel chińskiego producenta: nikogo nie szpiegujemy
Zarzuty dotyczące tego, że traktory sprowadzone z Chin mogą dostarczać Chińczykom danych wywiadowczych, odrzuca jednak Albert Ciszek. To on zorganizował pokaz firmy Lovol w Bednarach. Jest przedstawicielem chińskiej marki na Polskę, Czechy i Słowację.
– Ciągniki, które oferuję, przeszły homologacje dopuszczające je do pracy w naszym kraju. Gdyby były w jakikolwiek sposób niebezpieczne tak dla kraju, jak i użytkowników, to chyba takiego certyfikatu by nie dostały – mówi Ciszek. – To, co mówi pan Kołodziejczak, jest niemądre. Równie dobrze szpiegować u nas mogą ciągniki włoskie czy niemieckie lub japońskie. Wszystkie te maszyny mogą być wyposażone w systemy nawigacji GPS. To rozwiązanie, które wspiera rolnika podczas prac polowych i pozwala maszynie jechać równolegle np. z ciężarówką. Służy więc wygodzie, a nie szpiegowaniu kogokolwiek czy czegokolwiek. Minister zgodził się u nas wystąpić, bo chciał pomóc polskiej, działającej od dekad firmie, która importuje ciągniki. Nie wiem, gdzie tu jest coś skandalicznego – zastanawia się Ciszek.
- Cała ta burza jest niestety, w moim przekonaniu, związana jest tylko z polityką i relacjami pomiędzy partiami rządowymi i opozycyjnymi. Jako Polacy nie możemy zamykać oczu na to, co dzieje się na świecie i jak zmienia się układ, nawet w branży rolniczej – dodaje Ciszek.
Rzeczniczka Stefana Krajewskiego: to pytanie jest dla pana ministra obraźliwe
W dosadny sposób zarzuty Michała Kołodziejczaka komentuje też samo Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Rzeczniczka ministra Krajewskiego Iwona Pacholska w rozmowie z WP ironizuje, że nawet jeśli chińskie będą szpiegować w Polsce na rzecz "Państwa Środka", to w mniejszym stopniu niż aplikacja TikTok (pochodzi z Chin), z której korzysta często lider Agrounii.
– Nie ma podstaw, by z samego faktu pochodzenia maszyny z Chin wyciągać wniosek, że jest ona narzędziem szpiegostwa. Ciągniki rolnicze wprowadzane na rynek Unii Europejskiej muszą spełniać określone wymagania techniczne i homologacyjne, tak samo jak te z Niemiec czy USA – mówi Pacholska. – Jednocześnie kwestie cyberbezpieczeństwa i bezpieczeństwa danych należy traktować poważnie – niezależnie od tego, z jakiego kraju pochodzi producent. Jeżeli konkretny system telematyczny czy GPS gromadzi lub przesyła dane, należy oceniać, jakie dane są zbierane, gdzie są przechowywane, kto ma do nich dostęp i na jakich zasadach są przetwarzane. Rolnik, podobnie jak każdy użytkownik nowoczesnych urządzeń, powinien mieć świadomość, jakie rozwiązania technologiczne kupuje i jakie wiążą się z nimi funkcjonalności. Dotyczy to nie tylko ciągników, ale również samochodów, telefonów czy innych urządzeń wyposażonych w systemy lokalizacji i transmisji danych.
Rzeczniczka ministra rolnictwa zaprzecza, by Stefan Krajewski miał otrzymać jakiekolwiek wynagrodzenie za promowanie chińskiego producenta traktorów. Samo pytanie w tym temacie uważa za "obraźliwe".
– Minister Stefan Krajewski zawsze wspierał polskie firmy, które pracują dla rolników. Jeszcze jako poseł i wiceminister, odwiedzając targi, spotykał się z różnymi wystawcami, w tym z producentami polskich maszyn i urządzeń dla rolnictwa. Dziś robi to jako minister rolnictwa. Jako szef resortu odwiedza również fabryki polskich producentów maszyn, takie jak Pronar i InterTech – przekonuje Iwona Pacholska.
Marek Sawicki: ci ludzie nie chcą słuchać
Tyle tylko że w ostatnich dniach ministra Krajewskiego krytykują już nie tylko opozycja czy Michał Kołodziejczak, ale też koledzy z własnej partii.
– Uczestnictwo ministra Krajewskiego w prezentacji chińskiego traktora to był fatalny pomysł. Zorganizowany kilka dni później pokaz mody w budynku ministerstwa to wręcz głupota – uważa poseł Marek Sawicki, jeden z liderów Polskiego Stronnictwa Ludowego (w przeszłości był ministrem rolnictwa). – Stefan Krajewski ma problem. Tym są fatalnie dobrani współpracownicy. Bez wiedzy, doświadczenia, ale przy tym wszystkim też ludzie, którzy nie słuchają nawet dobrych rad. Oni ciągną Krajewskiego w dół i w ostatnich dniach to mocno widać – dodaje partyjny kolega ministra.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.