Miliardy z budżetu UE. „Polska odpuszcza, europosłowie zaostrzają walkę”

„Polski rząd łagodzi stanowisko, a europosłowie przejmują pałeczkę w walce o interesy polskich beneficjentów unijnego budżetu” – tak nieoficjalnie ocenia sytuację ważny polityk koalicji rządzącej w rozmowie z brukselską korespondentką RMF FM. W negocjacjach budżetu UE na lata 2028–2034 chodzi nie tylko o wysokość kwoty dla Polski, ale także to, kto będzie decydował o jej podziale i na jakich zasadach będą z tych pieniędzy korzystać rolnicy, samorządy, uczelnie i firmy. W Brukseli trwają prace nad szczegółowymi przepisami, które przesądzą o dostępie do tych środków.
Rolnictwo: Eurodeputowani przejmują pałeczkę
Jeszcze w listopadzie 2025 roku minister rolnictwa Stefan Krajewski domagał się odrębnego budżetu na Wspólną Politykę Rolną. Chodziło głównie o wyodrębnienie pieniędzy - jak jest obecnie - na rozwój obszarów wiejskich, a więc na drogi, kanalizację czy internet na wsiach.
Polska sprzeciwiała się propozycji Komisji Europejskiej, by połączyć finansowanie rolnictwa, polityki spójności i innych obszarów w jednym funduszu. Obawiała się, że rolnicy będą musieli konkurować o pieniądze z samorządami i przedsiębiorcami.
Tymczasem w komunikacie z 23 października Ministerstwo Rolnictwa przedstawiło jako sukces przeniesienie przepisów dotyczących Wspólnej Polityki Rolnej do osobnego projektu rozporządzenia.
Taki podział nie oznacza jednak osobnego budżetu. Resort mówi o większej odrębności zasad, ale nie powtarza już tak wcześniejszego postulatu wydzielenia całej puli pieniędzy na rolnictwo.
Do tej pory każdy miał swoją pulę. Rolnicy mogli finansować np. inwestycje w rozwój obszarów wiejskich z pieniędzy przeznaczonych na ten cel. Teraz o środki na takie przedsięwzięcia będą musieli konkurować z samorządami i przedsiębiorcami – mówi rozmówca korespondentki RMF FM w Brukseli.
Tymczasem Parlament Europejski zaostrza stanowisko. Norbert Lins z Europejskiej Partii Ludowej, związany z komisją rolnictwa, zapowiedział 22 października, że europosłowie EPL wycofają poparcie dla rozporządzenia o krajowych i regionalnych planach partnerstwa, jeśli nie pojawią się wiążące gwarancje finansowania Wspólnej Polityki Rolnej.
Wśród postulatów są: przeznaczenie co najmniej 10 proc. środków na obszary wiejskie oraz zapewnienie dostępności około 45 mld euro na rolnictwo od 2028 roku. Ta ostatnia kwota wiąże się z ofertą Ursuli von der Leyen złożoną podczas końcowej fazy negocjacji umowy z Mercosurem. Chodzi o wcześniejsze uruchomienie pieniędzy przewidzianych w przyszłym budżecie, a nie o dodatkowe środki.
Stanowisko Linsa popierają także socjaldemokraci w komisji rolnictwa.
Fundusz za setki miliardów. Kto walczy o interesy Polski?
Jeszcze poważniejsze obawy rozmówcy RMF FM dotyczą Europejskiego Funduszu Konkurencyjności. Wraz z programem Horyzont Europa, wspierającym badania i innowacje, instrumenty te mają dysponować w budżecie na lata 2028–2034 łącznie kwotą około 409 mld euro.
Nie ma kompletnie gospodarza tego tematu. Mamy nowy instrument, Europejski Fundusz Konkurencyjności, z ogromnymi pieniędzmi, i nie ma żadnego ministerstwa, które odpowiadałoby za ten fundusz i negocjacje. Nikogo. To jest katastrofa – alarmuje rozmówca RMF FM w Brukseli.
Jego zdaniem Polska powinna zabiegać o takie zasady przyznawania pieniędzy, które zwiększą szanse polskich firm, uczelni i instytucji badawczych w konkurencji o unijne granty. Jednym z rozwiązań miałoby być uwzględnienie w ocenie projektów nie tylko ich jakości, ale również geograficznego rozłożenia finansowania.
Chodzi o kwestię balansu geograficznego, o którymi mówi się już tylko w PE – tłumaczy rozmówca korespondentki RMF FM Katarzyny Szymańskiej-Borginon. Jak argumentuje, pieniądze z programu Horyzont Europa trafiają głównie do Niemiec, Francji, Włoch, Hiszpanii i Holandii.
Dan Barna z grupy Odnowić Europę w PE, sprawozdawca w komisji rozwoju regionalnego, opowiada się za tym, by przy ocenie wniosków brać pod uwagę zarówno jakość naukową projektów, jak i równowagę geograficzną. Z kolei komisja kontroli budżetowej chce monitorowania podziału środków, by zapobiegać ich nadmiernej koncentracji.
W stanowisku Rady UE pojawia się cel unikania nadmiernej i utrzymującej się koncentracji finansowania w poszczególnych krajach. Nie oznacza to jednak ani narodowych kwot, ani równowagi geograficznej.
Regiony bez gwarancji. Spór o wpływ samorządów
Trzeci obszar sporu to przyszłość polityki spójności i rola samorządów wojewódzkich. Polska chce, by bezpośrednio przez regiony zarządzane było 44 proc. polskiej puli na politykę spójności.
Chodzi o to, by decyzje o wydawaniu pieniędzy nie zależały wyłącznie od rządu w Warszawie, a regiony miały realny wpływ na wybór inwestycji. Samorządy obawiają się, że przy bardziej scentralizowanym systemie podział środków mógłby stać się zależny od politycznych decyzji władz centralnych.
W sprawach regionalnych, dotyczących udziału regionów w podejmowaniu decyzji, również odpuściliśmy. A przecież chodzi o to, żeby samorządy miały realny wpływ na to, jak będą wydawane pieniądze – ocenia rozmówca RMF FM w Brukseli.
Częściowe stanowisko negocjacyjne Rady UE z czerwca nie daje Polsce wszystkich oczekiwanych gwarancji. Rola władz regionalnych w przygotowaniu i wdrażaniu planów nadal w dużej mierze zależy od decyzji podejmowanych na szczeblu krajowym. Ten model jest już zasadniczo ustalony – mówi unijny dyplomata.
Także w tym wypadku europosłowie chcą zagwarantować realną rolę władz lokalnych i regionalnych w planowaniu oraz wdrażaniu funduszy.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.