Stolica w pudrze i taśmie klejącej. Widzę, jak w końcu mogą się wykrzyczeć

- Idealne miejsce, aby zostać pobitym w nocy - skomentował wygląd tunelu dla pieszych Kuba Krzywiecki, z którym od kilku dni relacjonujemy przedwyborczą i powyborczą sytuację w Serbii.
Przechodziliśmy akurat pod jednym z większych węzłów drogowych w Belgradzie, chcąc dotrzeć do lokali wyborczych i uwiecznić ustawiające się przed nimi od niedzielnego poranka długie kolejki.

Tunel dla pieszych w Belgradzie. Po prawej afisz wyborczy Listy StudentówWiktor KazaneckiINTERIA.PL
Brudne, często śmierdzące, wymazane chuligańskimi graffiti podziemne przejścia znaleźć można nie tylko w stolicy Serbii. To widok charakterystyczny dla wielu miast naszego regionu.
Takiego rodzaju "atrakcje" znajdą się w Warszawie i zapewne innych miejscowościach bliżej lub dalej od Wisły. Sęk w tym, że niekiedy trzeba ich poszukać - a w Belgradzie "atakowały" nas jakby same.

Koło jednego z węzłów komunikacyjnych w BelgradzieWiktor KazaneckiINTERIA.PL
Serbia. Belgrad "żegna" Vučicia. Mieszkańcy chcą wielkich zmian w kraju
Poznając wygląd miasta i obserwując jednocześnie euforię, w jaką wpadli jego mieszkańcy z okazji upadku Aleksandara Vučicia i jego ludzi, uznałem, że te dwie sprawy się przenikają.
Rząd centralny nie odpowiada za każdą dziurę w drodze czy zdewastowaną wiatę - od tego są samorządy. Jednak sposób funkcjonowania stolicy to wizytówka każdego państwa, która wiele mówi o nim samym.
Wielka, uliczna impreza, która rozpoczęła się w niedzielny wieczór, była potężnym upustem społecznej frustracji.
Uczestnicy tego wydarzenia nie kryli się zresztą ze swoimi poglądami: "wyganiali" Vučicia i nieparlamentarnie przedrzeźniali jego nazwisko, wyobrażali sobie członków odchodzącej ekipy w więzieniu. Liczyli na koniec brutalności, korupcji władzy. Mieli nadzieję, że ktoś w końcu zadba o otoczenie, w którym żyją.

Pan umył wejście do sklepu, po czym brudną wodę wylał wprost pod nogi pieszych na chodnikuWiktor KazaneckiINTERIA.PL
W Belgradzie popierający zwycięską Listę Studencką bawili się przede wszystkim na Placu Slavija - miejscu reprezentacyjnym, z fontanną pośrodku i z licznymi restauracjami w pobliżu.
To punkt, którym serbska stolica rzeczywiście może się chwalić. Ale jak nazwać pobliskie spalone ruiny z wysypiskiem śmieci i koczowiskiem bezdomnych, które rozciągają się nieopodal symbolu Belgradu i Serbii - cerkwi Świętego Sawy?
Belgrad w 2026 roku. Naprawić warto wiele
Transport publiczny, mój konik. W serbskiej stolicy jest bezpłatny, a oferta całkiem niezła.
Autobusy, trolejbusy i tramwaje jeżdżą często. W ciągu dnia właściwie nie trzeba patrzeć na rozkład jazdy, bo za chwilę i tak coś powinno przyjechać. Pytanie tylko, czym przyjdzie nam podróżować? Stan taboru - zwłaszcza w przypadku pojazdów szynowych i "trajtków" - pozostawia bowiem wiele do życzenia.

Wewnątrz belgradzkiego tramwajuWiktor KazaneckiINTERIA.PL
Liczne tramwaje typu Tatra miejscami pysznią się rdzą, obdrapane wnętrza wyglądają na nieodświeżone od dawna. Nierzadko nie działają tablice kierunkowe, więc motorniczowie zastępują je karteczkami.
W trolejbusach i autobusach natomiast na porządku dziennym jest podziurawiona tapicerka, a niekiedy nawet uszkodzenia karoserii i szyb "łatane"... taśmą klejącą.

Na kłopoty taśmaWiktor KazaneckiINTERIA.PL
Wiadukty, chodniki oraz wiele budynków wręcz błagają o remont. Trawniki potrafią tonąć w niedopałkach i innych śmieciach - i nie jest to efekt powyborczej imprezy.
Na belgradzkim lotnisku witają nowoczesne korytarze, lecz kiedy opuścimy terminal i znajdziemy w końcu drogę na przystanek autobusowy (wyraźnych wskazań trasy brak), trafimy na dziwny, zakamuflowany, obskurny peron.
Studenci oraz śledczy udaremnili plan Vučicia i zięcia Trumpa
Z rozmów ze świętującymi Serbami wynika wprost: takie pudrowanie rzeczywistości musiało skończyć się klęską Serbskiej Partii Postępowej, której, jak mówią, wbrew nazwie do postępu jest daleko.
I nie mogło być wiecznie tak, że Vučić wydaje krocie na Expo 2027, angażuje jako patronów wydarzenia Usaina Bolta czy Jackie Chana, a brakuje środków na podstawowe zadania państwa.

Reprezentacyjny Plac Slavija w stolicy SerbiiWiktor KazaneckiINTERIA.PL
Gospodarz Expo, czyli ponadmilionowy Belgrad, jest jedną z nielicznych metropolii w Europie nieposiadających choć jednej, centralnej oczyszczalni ścieków. Wszystko trafia do Dunaju oraz jego dopływu Sawy, co - tu zero zdziwienia - truje środowisko. Tego władza nie naprawiła, ale czas na konszachty z zięciem Donalda Trumpa już znalazła.
Jared Kushner bowiem zapragnął postawić w Belgradzie luksusowy kompleks hotelowo-mieszkaniowy w miejscu zniszczonego, jugosłowiańskiego Sztabu Generalnego.
Pozostawiono go zniszczonym po natowskim bombardowaniu w 1999 roku, aby służył za pomnik historii. Serbskie władze zmieniły nawet prawo, żeby biznesmen spowinowacony z przywódcą USA dopiął swego.

Zniecierpliwieni oczekujący na obiecane metro w Belgradzie rozklejają naklejki z pytaniem: gdzie ono jest?Wiktor KazaneckiINTERIA.PL
Na drodze tej inwestycji stanęły jednak środowiska studenckie - te same, które szykują się teraz do przejęcia władzy w kraju. Ich protesty sprawiły, iż Kushner wycofał się z planów.
A co zrobił Vučić? Skrytykował opozycję oraz prokuraturę, która wytknęła poważne nieprawidłowości, a całą sprawę określił jako "nagonkę na inwestorów" i "ogromną szkodę" dla Serbii.
Vučić i Orban na słynnym nagraniu. Stracili władzę jeden po drugim
Lista Studencka stała się katalizatorem buntu, którego zarzewiem była tragedia w Nowym Sadzie. Tam przed dwoma laty zawalił się dach świeżo wyremontowanego dworca kolejowego, w wyniku czego życie straciło 16 osób.
Za modernizację budynku odpowiadała chińska firma - i tu pojawiły się kontrowersje, czy przeprowadzono ją zgodnie ze sztuką, a kontrakt o tajnej treści zawarto według reguł prawa.
Przebudowa dworca łączyła się z uruchomieniem pociągów osiągających prędkość 200 km/h na trasie Belgrad - Nowy Sad. Co dziś symboliczne, w 2022 roku w podróż pierwszym składem wybrali się Aleksandar Vučić oraz Viktor Orban - były już premier Węgier. Sieć obiegło wtedy nagranie, na którym obaj liderzy machają przez okno... do pustego peronu albo trawnika.
I Vučić, i Orban stracili władzę w tym samym 2026 roku. Zbiegów okoliczności jest więcej.
Rządy ich partiom odebrały dopiero co powstałe formacje, które zdobyły bezpieczną większość w parlamencie, mimo że nie wydawało się to oczywiste. W obu krajach triumf opozycji zakończył się publicznym, hucznym świętowaniem z dyskoteką nieopodal parlamentu. A do tego państwa te graniczą ze sobą.
- Teraz to można tu dostać całusa - rzucił Kuba, kiedy w środku powyborczej nocy wracaliśmy z centrum Belgradu dokładnie tym samym tunelem co rano. Fakt, zamiast potencjalnych zbirów mijały nas rzesze rozentuzjazmowanych Serbów, miło witających się i zapraszających do toastu przypadkowo spotkane osoby.
To też przestroga dla Listy Studentów: oczekiwania są wielkie, a w przypadku ich niespełnienia reakcja społeczeństwa może być równie wybuchowa.
Z Belgradu Wiktor Kazanecki, Interia
"Świat w szachu". Komornicki o rosyjskiej inwazji: Ma służyć oczyszczaniu rosyjskiego społeczeństwaINTERIA.PL
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.