Władze miasta Taiz w Jemenie podejrzewają użycie broni chemicznej przez rebeliantów Huti
Ataki na lotniska cywilne w Arabii Saudyjskiej
Źródło wideo: Reuters
Źródło zdj. gł.: X/MustaphaNoman
W oświadczeniu wydanym przez biuro prasowe gubernatorstwa Taiz poinformowano, że z różnych odcinków frontu napłynęły spójne relacje, sugerujące, iż siły Huti użyły amunicji zawierającej potencjalnie zakazane gazy oraz inne toksyczne substancje. Poszkodowani mieli doświadczyć poważnych trudności z oddychaniem i utraty przytomności po ostrzale na niektórych obszarach.
Władze lokalne domagają się przeprowadzenia niezwłocznego dochodzenia, które pozwoliłoby zidentyfikować użyte substancje i ustalić, czy to one odpowiadają za zgłaszane objawy.
Zaapelowano do instytucji rządowych o skierowanie na miejsce specjalistów, których zadaniem byłoby zbadanie miejsc ostrzałów, zabezpieczenie dowodów, a także analiza dokumentacji medycznej oraz przesłuchanie świadków.
Huti oskarżani o użycie "nielegalnej broni"
W oświadczeniu wezwano ONZ i inne organizacje międzynarodowe do wsparcia niezależnego śledztwa oraz wyciągnięcia konsekwencji wobec osób odpowiedzialnych, jeśli użycie zakazanych substancji zostanie potwierdzone.
Mostafa Noman, wiceminister spraw zagranicznych Jemenu, oskarżył wspieranych przez Iran Huti o stosowanie "wszelkiego rodzaju nielegalnej broni, aby przyspieszyć natarcie na zrujnowane miasto Taiz".
Atak Huti na Jemen
Źródło zdjęcia: X/MustaphaNoman
Podkreślił, że władze lokalne oraz rząd Jemenu domagają się wysłania niezależnego międzynarodowego zespołu śledczego, który zweryfikowałby te oskarżenia i sporządził raport na temat domniemanego użycia substancji trujących.
Walki między proirańskimi rebeliantami Huti a siłami lojalnymi wobec uznawanego na arenie międzynarodowej rządu Jemenu przybrały na sile w ciągu ostatnich dwóch miesięcy. W rejonie Taiz szyiccy Huti odcięli kluczowe szlaki zaopatrzeniowe, co zakłóciło dostawy żywności, paliwa oraz zaopatrzenia medycznego i doprowadziło do coraz dotkliwszych niedoborów wody pitnej.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.