PunchOndo orders removal of abandoned heavy vehicles, equipment on roadsCNN TürkFransa'da grev dalgası: Ülke genelinde sokaklara döküldülerDaily MaverickROVING REPORTERS: Inside the Gauteng caves where rocks reveal the mysteries of Homo nalediThe Jerusalem PostIran receives US feedback on seven-day trust-building plan, main issue is sequencingInquirerHouse prosecution to present Duterte’s bank records within the weekCapital FMIsrael-bound flight diverted after fight between pilotsObservador DesportoPortugal regista 2.º maior número de expulsões na UEABC NewsLast US troops expected to leave Iraq on Wednesday following 12-year ISIS fightColliderThe 10 Best Slice-of-Life Books, RankedThe GuardianIsrael-bound passenger plane makes emergency landing in Saudi Arabia after reported fight between pilotsNotJustOkFor Me Lyrics by FidoStraits Times SportForever our champion: Gym pays tribute to S’porean muay thai fighter who died after bout
The Daily Newsstand · Free, Always
Wednesday, September 30, 2026

Śmierć 5-latki w Lipnie. Prokuratura: to tragedia tej rodziny, ale konsekwencje ojciec ponieść musi

Translate

Zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci własnej córki usłyszał 44-letni Przemysław P. To ojciec 5-letniej Amelii z Lipna, na którą w niedzielę 27 września zawalił się płot, na którym stał ojciec zrywający z pobliskiego drzewa orzechy. – To olbrzymia tragedia głównie dla tej rodziny. Uznaliśmy jednak, że mężczyzna powinien odpowiedzieć za swoje działanie – mówi w rozmowie z WP prokuratura.

Zdjęcie poglądowe

Źródło zdjęć: © Policja | Policja

Tomasz Mateusiak

– Mogę to potwierdzić: ojciec zmarłego dziecka usłyszał od nas zarzuty nieumyślnego doprowadzenia do jego śmierci – mówi w rozmowie z WP prokurator Małgorzata Kręcicka, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej we Włocławku. – Grozi mu za to od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności. Nie wnioskowaliśmy o to, by umieścić 44-latka w areszcie tymczasowym. Ma on dozór policyjny. Podczas przesłuchania przyjął on do wiadomości stawiane mu zarzuty, ale odmówił składania wyjaśnień – dodaje.

Jak dodaje prokurator Kręcicka, sprawa nie jest jednak tak oczywista, jak uznaje wiele osób.

– Media zaraz po tragedii odkryły, że mężczyzna był pijany, a w tej rodzinie ogólnie była pomoc instytucjonalna, bo obaj rodzice mieli ograniczone prawa rodzicielskie. I to jest prawda. Ale jednak w przypadku tej konkretnej tragedii mówimy raczej o "nieszczęśliwym wypadku" niż działaniu celowym – wyjaśnia rzeczniczka prokuratury. – Dlatego prokurator prowadzący tę sprawę długo zastanawiał się, czy stawiać ojcu zarzuty.

Jak dodaje prok. Kręcicka, tragedia w Lipnie rozegrała się na rodzinnym spacerze. Byli na nim rodzice zmarłej 5-latki oraz jej niemalże już dorosły kuzyn. Amelia była więc pod opieką trzech dorosłych, z których tylko jeden był pod wpływem alkoholu. Matka dziecka i jego kuzyn byli trzeźwi. Nie można więc mówić w tym wypadku o jakimś skrajnie nieodpowiedzialnym zachowaniu opiekunów dziecka.

– Nie chcę też mocno wchodzić w szczegóły, bo o to lepiej zapytać sąd rodzinny, ale w tej rodzinie były ograniczone prawa rodzicielskie z innego powodu niż przemoc – mówi rzeczniczka PO we Włocławku. – Dlatego też długo ważyliśmy wszystkie za i przeciw postawieniu zarzutów temu mężczyźnie. Ostatecznie uznaliśmy, że człowiek nie powinien wdrapywać się na płoty. Zwłaszcza jeśli jest pod wpływem alkoholu (Przemysław P. miał blisko 3 promile alkoholu w wydychanym powietrzu) – tłumaczy nasza rozmówczyni.

Świadek zawiózł kobietę do szpitala

Wirtualna Polska dotarła też do świadków całego zdarzenia w niedzielę. Ci twierdzą, że ranna po zawaleniu się płotu Amelia bardzo szybko trafiła pod ręce lekarzy. Do pobliskiego szpitala zawiozła ją bowiem kobieta, która przypadkowo przejeżdżała obok miejsca, gdzie wydarzył się dramat i ruszyła Amelii na pomoc. To ona zawiozła dziecko do szpitala i tym samym 5-latka trafiła tam szybciej, niż gdyby na miejsce wzywano karetkę.

– W tym czasie matka Amelii miała już jednak dzwonić po pomoc. Nie jest więc prawdą, że po zawaleniu się płotu rodzice dziecka nie wezwali na miejsce służb – mówią nasi rozmówcy.

Wirtualna Polska próbowała też dowiedzieć się w Sądzie Rodzinnym, jakie problemy były w rodzinie zmarłej Amelii, że rodzice dziecka mieli nad nią ograniczone prawa rodzicielskie. Rzeczniczka prasowa Sądu Okręgowego we Włocławku – sędzia Aneta Sudomir-Koc odsyła jednak z tym pytaniem bezpośrednio do prezesa Sądu Rejonowego w Lipnie. Na odpowiedzi czekamy.

– Pan prezes ma dziś wokandy i cały dzień nie będzie miał przestrzeni na rozmowę z dziennikarzami – usłyszeliśmy w sekretariacie sądu.

View the original on Wirtualna Polska →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.