Jego ryty trafiły na banknoty ponad 50 krajów
Niezwykła kariera polskiego rytownika. Od 20 złotych z Trauguttem do banknotów ponad 50 krajów
Źródło wideo: pap
Źródło zdj. gł.: PAP/Piotr Kowala
Rytownik Jacek Kanior z Koszalina jest autorem portretów, rysunków i znaków na banknotach ponad 50 krajów. To on wykonał portret Romualda Traugutta na 20-złotowym banknocie z czasów PRL-u i ten pisarki Bettiny von Arnim do ostatniej serii niemieckiej marki, który otworzył mu drzwi do rytowniczej kariery.
Rytownik Jacek Kanior w swojej pracowni w Jezierzanach
Źródło zdjęcia: PAP/Piotr Kowala
Kanior był świeżo upieczonym absolwentem Wydziału Sztuk Pięknych na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu, gdy w 1977 r. Państwowa Wytwórnia Papierów Wartościowych w Warszawie poszukiwała rytownika. Młody artysta przez pierwszy rok pracy w PWPW poznawał technikę, uczył się rytownictwa, pozostając pod opieką starszego stażem pracownika. - Na początku dostałem do wykonania parę znaczków. Na Igrzyska Olimpijskie w Moskwie robiłem jakiś bloczek na temat zmagań sportowych, następnie znaczek na temat powstań śląskich. Tuż przed wydaniem nowej serii banknotów polskich, dostałem zlecenie na zrobienie portretu Romualda Traugutta na 20-złotowym banknocie. I to była moja największa praca dla PWPW - powiedział.
Jak przyznał, już wtedy wiedział, że praca rytownika wyjątkowo mu odpowiada. - W tym zawodzie proces twórczy trwał miesiące, trzeba było znaleźć w sobie cierpliwość. Ja ją miałem - ocenił.
W Warszawie Kanior pracował cztery lata. Tuż przed ogłoszeniem stanu wojennego wyemigrował do Niemiec i zamieszkał w Berlinie. Dwa lata był tam dokładnie sprawdzany, zanim dostał pracę w berlińskiej wytwórni papierów wartościowych. Związał się z nią na kolejne 20 lat.
- Nie było łatwo, ale zostałem zaakceptowany i doceniony. Pracowałem bardzo dużo - mówił.
Portret Bettiny von Arnim "otworzył mu drzwi na świat"
Na przełomie lat 80. i 90. XX wieku w Niemczech powstawała nowa seria banknotów. Był to czas przemian związanych między innymi z upadkiem muru berlińskiego. Kanior wykonał wówczas portret Bettiny von Arnim na banknocie o nominale pięciu marek. Banknot pozostawał w obiegu do czasu wprowadzenia euro.
- Ta praca otworzyła mi drzwi na świat. Zyskałem uznanie w zawodzie, awansowałem do czołówki. Robiłem już najbardziej skomplikowane ryty - przekazał.
Artysta dobrze wspomina również pracę nad banknotami dla Gruzji i Armenii, które nadal są w obiegu.
- To były bardzo młode kraje, które się wyzwoliły spod kurateli Rosji, z mnóstwem energii, ambicji. Chciały pokazać, że też coś potrafią. Każdy szczegół serii banknotów był przemyślany, portrety rewelacyjnie dobrane i przygotowane. Praca nad nimi to była czysta przyjemność - powiedział.
Banknot zaprojektowany przez rytownika Jacka Kaniora
Źródło zdjęcia: PAP/Piotr Kowala
Ostatnie banknoty, które Kanior wykonał w berlińskiej wytwórni papierów wartościowych, były przeznaczone dla Estonii.
Po 20 latach pracy odszedł z berlińskiej drukarni i nawiązał współpracę z monachijską drukarnią, jedną z największych na świecie. Przez pewien czas nadal mieszkał w Berlinie. Po wejściu Polski do Unii Europejskiej wrócił do kraju i zamieszkał w Koszalinie.
Z monachijską drukarnią współpracuje zdalnie. Prace zakodowane przesyła przez internet ze swojej pracowni. Jak podkreśla, nadal pracuje w ten sposób.
Część banknotów nadal znajduje się w obiegu
Kanior ma w swoim dorobku realizacje dla ponad 50 krajów. Banknoty z rytami jego autorstwa nadal znajdują się w obiegu między innymi w Izraelu, Arabii Saudyjskiej, Armenii, Gruzji i Omanie. Pracował również przy seriach banknotów dla krajów Afryki, Azji i Ameryki Południowej.
Prace rytownika Jacka Kaniora
Źródło zdjęcia: PAP/Piotr Kowala
Artysta brał udział także w pracach przy serii euro, w tym przy jej zmodyfikowanej wersji wprowadzonej po 10 latach. Jak zaznaczył, były to jednak przede wszystkim mniejsze realizacje, między innymi wizerunek Europy wykorzystany w znaku wodnym. Jego rysunki i ryty do nominałów 20 i 100 euro zostały wykorzystane przez austriackiego grafika odpowiedzialnego za przygotowanie serii.
Kanior wielokrotnie wykonywał na zamówienie wytwórni również banknoty próbne, które prezentowano podczas targów poświęconych zabezpieczeniom. Jednym z takich projektów był banknot zamówiony przez szwajcarską firmę, na którym miał znaleźć się portret Jimiego Hendriksa. Projekt miał być częścią serii "Power Flowers". Ostatecznie wizerunek muzyka nie trafił na banknot. - Szwajcarzy zorientowali się, że może dobrze byłoby spytać opiekunów spuścizny muzyka, co do wykorzystania jego wizerunku. Spytali, rodzina muzyka zgodziła się, ale za kwotę, której nawet szwajcarska firma nie chciała zapłacić. Ostatecznie w miejsce Hendriksa zrobiłem portret dziewczyny - powiedział Kanior.
Od stalowej płytki do tabletu
Z perspektywy 40 lat pracy Kanior dzieli rozwój swojego zawodu na dwa etapy: okres tradycyjnego rytowania oraz czas, gdy coraz większą rolę zaczął odgrywać komputer.
- Ja też rylczykiem wybierałem w płytce stalowej linie, kreseczki, punkciki i z tego powstawał portret czy jakaś scena. Potem czasy się zmieniły, by nie tylko skrócić czas pracy i wykonać ją taniej, ale i dobrze. I z komputerem to się udaje - wyjaśnił.
Dziś nie wykonuje już rytów w stalowej matrycy, lecz pracuje na tablecie. Jak zaznaczył, pozwala to między innymi łatwiej poprawiać błędy.
- Do wykonania bardzo skomplikowanej pracy potrzebowałem z komputerem tylko około czterech tygodni, wcześniej to były miesiące - powiedział.
Kanior nie brał udziału w konkursie na projekt graficzny nowych banknotów euro ogłoszonym przez Europejski Bank Centralny. Samą otwartą formułę konkursu uznał jednak za "świetny pomysł".
Artysta przyznał, że bardziej odpowiadają mu projekty przedstawiające motywy związane z kulturą europejską niż te oparte na przyrodzie. Wśród propozycji widział między innymi serie z ptakami i postaciami.
- To, co ci graficy pokazali, to moim zdaniem dopiero propozycja, nad tym trzeba byłoby jeszcze popracować. Nie widzę jeszcze banknotu. Widzę dopiero sam pomysł - podsumował.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.