Gibała został spytany o wiceprezydenta z PiS. Tak odpowiedział
Łukasz Gibała o wiceprezydencie z Prawa i Sprawiedliwości: to absolutnie wykluczone
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Marek Bednarz/East News
Łukasz Gibała, niezależny kandydat na prezydenta Krakowa, uzyskał w sondażu exit poll po niedzielnych wyborach 36,6 procent poparcia. Jako lider wejdzie więc do drugiej tury, w której zmierzy się z kandydatką KO i PSL Moniką Piątkowską. Uzyskała ona wynik 24,4 procent. Łukasz Gibała połączył się w czwartek ze studiem TVN24 i skomentował sondażowe wyniki.
"Do czterech razy sztuka"
Katarzyna Kolenda-Zaleska zauważyła, że to dla Łukasza Gibały czwarta próba sięgnięcia po fotel prezydenta Krakowa. Kandydat Krakowa dla Mieszkańców w rozmowie z naszą dziennikarką podkreślił, że każdy kolejny wynik był dla niego lepszy od poprzedniego.
- Za pierwszym razem 11 procent, za drugim 17, ostatnio 26, a teraz 36, więc rzeczywiście jest to wielka euforia, ale ja tę euforię tonuję, bo uważam, że najważniejsze jeszcze przed nami. Nie wiadomo, jak się potoczy druga tura. Byli już tacy, którzy wygrywali w pierwszej, a przegrywali w drugiej, więc duży spokój. Z pokorą od jutra ruszamy do ciężkiej pracy i może się uda w Krakowie ukuć nowe przysłowie, że do czterech razy sztuka. Zobaczymy za dwa tygodnie - powiedział.
Przemówienie Łukasza Gibały po wynikach exit poll
Źródło: TVN24
Pytanie o wiceprezydenta. "Wykluczam"
Gibała był pytany, czy kandydat PiS Michał Drewnicki, który w sondażu uzyskał trzeci w kolejności wynik 19,6 procent głosów, poprze go przed drugą turą.
- Nie mam pojęcia, pani redaktor. To jest pytanie do radnego Michała Drewnickiego i do jakichś ewentualnie struktur Prawa i Sprawiedliwości. Tak jak powiedziałem, ja żadnych rozmów toczyć nie zamierzam. Nie wiem, co oni zrobią. Ja się naprawdę skupię na tym, na czym skupiam się od dawna. Na rozmowie bezpośredniej z mieszkańcami - podkreślił kandydat Krakowa dla Mieszkańców. Stwierdził, że jego zdaniem w pierwszej turze poparła go część wyborców PiS, ale też Konfederacji czy Nowej Lewicy.
Łukasz Gibała na wieczorze wyborczym
Źródło zdjęcia: PAP
Pytany, czy w razie zwycięstwa zamierza zaproponować Michałowi Drewnickiemu stanowisko wiceprezydenta, Gibała kategorycznie zaprzeczył. - Nie, to absolutnie wykluczone. Ja startuję pod hasłem prezydentury bezpartyjnej i byłbym niewiarygodny, gdybym po wygraniu wyborów powołał jakichkolwiek wiceprezydentów partyjnych. Czy to z Koalicji Obywatelskiej, czy z Prawa i Sprawiedliwości. Więc już dzisiaj mogę pani zadeklarować, że jeśli ja zostanę prezydentem, to owszem, będę miał czwórkę zastępców, bo tyle można mieć będąc prezydentem dużego miasta, ale żaden z nich nie będzie działaczem partyjnym. Ani tej, ani innej partii politycznej - zadeklarował niezależny kandydat w rozmowie z Katarzyną Kolendą-Zaleską.
Przed pierwszą turą z udziału w wyborach wycofał się inny kandydat bezpartyjny, Jan Hoffman, który był głównym inicjatorem referendum w sprawie odwołania prezydenta Aleksandra Miszalskiego. Ogłaszając swoją rezygnację Hoffman poparł Łukasza Gibałę, którego stowarzyszenie Kraków dla Mieszkańców sfinansowało niemal wszystkie działania komitetu referendalnego. Kolenda-Zaleska spytała Gibałę, czy w związku z tym inicjator referendum zostanie wiceprezydentem Krakowa.
Jan Hoffman
Źródło zdjęcia: PAP/Art Service
- Jan Hoffman jest bezpartyjnym człowiekiem, w związku z tym ja bym go chętnie widział w magistracie. Uważam, że to człowiek mądry, inteligentny, doświadczony. Czy ostatecznie dojdzie do takiej sytuacji, że zaproponuję mu jakieś stanowisko, jakie to będzie stanowisko, to jest przedwcześnie o tym rozmawiać, ale tu tego rzeczywiście nie wykluczam. Natomiast w przypadku osób, działaczy partii politycznych, no nie. Model mojej prezentury jest bardzo prosty. W Krakowie mają rządzić bezpartyjni fachowcy - stwierdził.
Łukasz Gibała został spytany także o słowa Moniki Piątkowskiej, która stwierdziła w trakcie wieczoru wyborczego, że spodziewa się przed drugą turą wyborów fali hejtu.
- Ja sam byłem nieraz ofiarą hejtu i nienawiści. Przypomnę, że w kampanii referendalnej troje radnych Platformy musiało przepraszać za swoje kłamliwe stwierdzenia. W tej pierwszej turze dwoje działaczy Platformy musiało przepraszać, jeden z nich podle oskarżył mnie o to, że spowodowałem śmierć jakichś ludzi, no to było wyjątkowo nieeleganckie, więc ja apeluję do pani senator, żeby ona sama prowadziła kampanię w sposób merytoryczny i elegancki, a ja gwarantuję, że z mojej strony nie będzie żadnych niemerytorycznych ataków. W ogóle nie będzie ataków - zadeklarował kandydat.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.