Kryzys w zoo w Łącznej. Ekspertka rezygnuje, zarzut dla policjantki
Zamieszanie wokół zoo w Łącznej narasta z każdym dniem. Po tym, jak w połowie października na teren placówki wkroczyli śledczy i policja, dr inż. Marta Zając-Ossowska miała przejąć nadzór nad dobrostanem przebywających tam zwierząt. W piątek ekspertka ogłosiła jednak w mediach społecznościowych, że wycofuje się z powierzonego jej zadania.
Zamieszanie wokół zoo w Łącznej pogłębia się
Jak wyjaśniła specjalistka, przez ponad tydzień bezskutecznie zabiegała o oficjalne uregulowanie swojego statusu prawnego.
"Pomimo wcześniejszych zapewnień ze strony proszących mnie o pomoc organów i instytucji, do dziś nie udało się dopełnić niezbędnych formalności" – napisała dr inż. Zając-Ossowska.
Ekspertka podkreśliła, że nie może brać na siebie pełnej odpowiedzialności w sytuacji, gdy jej kompetencje i ramy prawne nie zostały precyzyjnie określone. Zaznaczyła jednak, że jej decyzja ma charakter warunkowy i może ulec zmianie po uregulowaniu kwestii formalnych.
"W związku z tym, do czasu uregulowania tej sytuacji, zmuszona jestem wycofać się z wcześniejszych deklaracji dotyczących dalszego koordynowania tych działań. Nie zmienia to mojego przekonania, że dobrostan zwierząt i bezpieczeństwo pracowników powinny pozostać priorytetem" – dodała.
"Dzwonię z partyzanta". Zarzut poplecznictwa dla policjantki
Niemal w tym samym czasie świdnicka prokuratura poinformowała o kolejnym wątku śledztwa i zarzucie dla czynnej funkcjonariuszki policji. Katarzyna S. odpowie za poplecznictwo – według śledczych miała ona ostrzec podejrzanego w sprawie Marcina N. o planowanym wejściu służb do ogrodu zoologicznego.
W oficjalnym komunikacie prokuratura zacytowała fragment zarejestrowanej rozmowy telefonicznej, w której mundurowa mówiła: "Ja mam nadzieję, że mnie Pan gdzieś tam nie nagrywa, bo ja tak naprawdę z partyzanta dzwonię". Śledczy wskazali, że ujawnienie tych informacji doprowadziło do utrudnienia postępowania karnego.
Katarzyna S. przyznała się do zarzucanych jej czynów, odmówiła jednak składania wyjaśnień. Została zawieszona w wykonywaniu czynności służbowych i objęta dozorem policji.
Trudna sytuacja w zoo pod Mieroszowem
Działania służb w Łącznej to efekt wielomiesięcznego śledztwa dotyczącego warunków bytowych zwierząt. W połowie października na teren obiektu wkroczyły prokuratura i policja. Zatrzymano wówczas pięć osób, w tym właściciela placówki – wszyscy usłyszeli zarzuty znęcania się nad zwierzętami. Choć prokuratura wnioskowała o tymczasowe aresztowanie właściciela, Sąd Rejonowy w Wałbrzychu nie uwzględnił tego wniosku.
Z terenu ogrodu wywieziono do tej pory 33 zwierzęta, z których część przetransportowano do wyspecjalizowanych ośrodków za granicą.
Prywatne zoo w Łącznej status oficjalnego ogrodu zoologicznego uzyskało w 2012 r. Od tamtej pory w obiekcie zaczęto gromadzić liczne gatunki egzotyczne – m.in. tygrysy, kangury, jelenie milu oraz różne gatunki małp. W szczytowym momencie placówka szczyciła się kolekcją liczącą łącznie około 100 gatunków zwierząt.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.