Tusk murem za ministrem, uderzył we wniosek opozycji. "Bezzasadne"
To już kolejny wniosek Prawa i Sprawiedliwości mający na celu odwołanie szefa resortu spraw wewnętrznych. W uzasadnieniu politycy PiS podnosili m.in. negatywną ocenę sprawowania przez ministra nadzoru nad kluczowymi instytucjami odpowiedzialnymi za bezpieczeństwo wewnętrzne państwa. Sejmowa komisja odrzuciła jednak te zarzuty w czwartkowym głosowaniu, a w piątek debata przeniosła się na salę plenarną.
Tusk: "To przestało być śmieszne, zaczyna być smutne"
Do dyskusji bezpośrednio włączył się premier Donald Tusk. Szef rządu rozpoczął swoje przemówienie od stwierdzenia, że twarde dane i statystyki są dla PiS oraz Konfederacji "bezlitosne".
– Ta groteska, którą nazywacie zamachem stanu, te wasze nadęte miny, pozy, to wszystko już nawet przestało być śmieszne. Zaczyna być smutne i zobaczycie za kilka dni, może za kilkadziesiąt godzin, jak bardzo krytycznie oceniają Polacy wasze zachowanie – grzmiał z mównicy sejmowej premier, dodając, że po raz kolejny musi tłumaczyć, jak "bezzasadne i niemądre" są kolejne wnioski o odwołanie szefa MSWiA.
Zdaniem premiera zaciekłość opozycji wobec Kierwińskiego wynika z przyczyn osobistych. – Ja wiem, dlaczego dla was Marcin Kierwiński jest postacią trudną do zniesienia. Bo zaczął swoje urzędowanie od wyciągania przestępców, nawet tych, którzy usiłowali się skryć w najciemniejszej norze – panowie Wąsik i Kamiński dobrze wiedzą, o czym mówię – mówił Tusk.
Przypomniał również moment, gdy Kierwiński zrezygnował z mandatu w Parlamencie Europejskim, by objąć stanowisko pełnomocnika rządu ds. odbudowy po powodzi.
– Wam do tej pory nie może pomieścić się w głowie, jak ktoś, kto ma mandat eurodeputowanego, wezwany na pomoc w związku z powodzią, rzuca ten mandat z dnia na dzień i korzyści z niego płynące, wraca do Polski i zajmuje się jednym z najtrudniejszych zadań – zwrócił się do opozycji.
Bilans na granicy i walka z dywersją
W dalszej części wystąpienia Donald Tusk skupił się na kluczowych obszarach podległych MSWiA: bezpieczeństwie granic, migracji oraz zwalczaniu sabotażu. Szef rządu przekonywał, że obecne kierownictwo resortu skutecznie zatrzymało nielegalną migrację bez uciekania się do "ksenofobicznych i rasistowskich ataków".
– Marcin Kierwiński doprowadził do tego, że w Polsce próby nielegalnego przejścia granicy z Białorusią spadły praktycznie do zera. Za waszych czasów to było nawet 20–25 tysięcy miesięcznie. To jest coś nieporównywalnego – mówił premier, wskazując także na uszczelnienie procedur wizowych w konsulatach.
Tusk podkreślił, że polskie granice są dziś uznawane w całej Europie za najbezpieczniejsze i najlepiej strzeżone, mimo toczącej się wojny hybrydowej i prób dywersji organizowanych przez reżim Alaksandra Łukaszenki oraz stronę rosyjską. Wskazał również na wprowadzenie restrykcyjnego prawa azylowego i spadek przestępczości pospolitej w kraju, mimo przyjęcia setek tysięcy uchodźców wojennych z Ukrainy.
Zarzuty o blokowanie funduszy i obrona mundurowych
Premier ostro skrytykował również opozycję i Pałac Prezydencki za kwestię finansowania służb mundurowych.
– Niestety wy jesteście przeciwko nam wtedy, kiedy chcemy, aby polska policja i Straż Graniczna były lepiej wyposażone. Ciągle nie wszyscy w Polsce rozumieją, na czym polega blokada ze strony prezydenta Nawrockiego i PiS-u. My ją skutecznie ominęliśmy, ale ta blokada uniemożliwiła przekazanie miliardów złotych na policję i Straż Graniczną. Taki był wasz cel – zarzucił wnioskodawcom szef rządu, nazywając te działania "sabotażem".
Kończąc swoje wystąpienie, premier podziękował ministrowi spraw wewnętrznych za dotychczasową pracę i uciął spekulacje dotyczące jego przyszłości. – Marcin Kierwiński będzie dalej ministrem spraw wewnętrznych, bo ściga bandytów, chroni bezpieczeństwo Polaków i chroni polskie granice – oświadczył Donald Tusk.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.