Atak tasakiem w Warszawie. Ofiara nie była przypadkowa

To nie była przypadkowa ofiara, podłożem były rozliczenia finansowe – z nieoficjalnych ustaleń dziennikarza RMF FM wynika, że takie jest tło wczorajszego ataku ostrym narzędziem w centrum Warszawy. 37-letni obywatel Indii ciężko ranił wczoraj swego 58-letniego rodaka i uciekł. Wpadł po kilku godzinach na warszawskiej Woli.
Policja na miejscu ataku przy ulicy Nowogrodzkiej w centrum Warszawy, zdj. Leszek Szymański /PAP
Z nieoficjalnych informacji Krzysztofa Zasady wynika, że 37-latek jest zatrudniony w branży gastronomicznej. Dorabiał sobie też, sprzątając.
Z zapisu monitoringu wynika, że podbiegł do swej ofiary i bez ostrzeżenia zaczął uderzać mężczyznę tasakiem. Policjanci znaleźli ten tasak w plecaku podczas zatrzymania 37-latka.
Poszkodowany miał liczne rany głowy i okolicy szyi. W stanie zagrażającym życiu trafił do szpitala.
Po ataku 37-latek uciekł i udał się na zakupy do jednego z centrów handlowych na warszawskiej Woli. Tam na parkingu został zatrzymany przez stołecznych policjantów. Wciąż jest w policyjnej izbie zatrzymań.
Najprawdopodobniej dziś zostanie przesłuchany przez prokuratora i usłyszy zarzuty.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.