Daily MaverickWHAT WE’RE WATCHING: The Whisper Man: An adequate Netflix thriller boosted by Robert De Niro performanceוואלהגבר בן 34 נפצע קשה באירוע אלימות בטירהThe Jerusalem PostAssad-era Syrian official convicted of torture, jailed for 60 years by US courtPunchFG suspends Niger NSCDC commandant over miners’ deathsESPN DeportesBills festejan primera victoria en el nuevo Highmark StadiumESPNLSU upgrades QB Leavitt to questionable for showdown with Ole Miss한겨레“공모전 심사위원되면 오천씩 받으니”…‘그들만의 리그’ 된 공공건축 공모InquirerSEA Games probe: NBI weighs in on filing complaints to DOJ or OmbudsmanBollywood HungamaNetflix unveils first look of Freida Pinto and Siddharth starrer Unaccustomed Earth, to release on December 17Sözcüİstanbulluların beklediği vapur hattı tekrar açılıyor: Yeni geçiş ücretleri belli olduCNN TürkTASFİYE EDİLEN FONLAR | Fon tasfiyesi nedir, ne demek? Tasfiye edilen fonlar hangileri?النهاريوسف رجّي إلى نيويورك للمشاركة في أعمال الدورة الـ81 للجمعية العامة للأمم المتحدة
The Daily Newsstand · Free, Always
Friday, September 18, 2026

Kanada bliżej Unii Europejskiej. Co właściwie wydarzy się w Montrealu?

Translate

Oficjalna agenda nie jest jeszcze gotowa - Unia Europejska zapowiada, że jej szczegóły przedstawi około tygodnia przed spotkaniem. Ale już dzisiaj wiemy, że rozmowa może dotyczyć czegoś znacznie większego niż kolejna umowa handlowa między Brukselą a Ottawą. Pojawił się pomysł, który jeszcze niedawno brzmiałby niemal jak polityczna fantazja. Ale nic nie dzieje się przez przypadek. To efekt polityki prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa, traktowania przez niego Kanady, licznych słów krytyki, nakładania ceł, ale i powielanych żartów, że Kanada powinna zostać 51 amerykańskim stanem.

Kanadyjczycy poczuli się urażeni. U sąsiada USA rosną antyamerykańskie nastroje. Wielu mieszkańców tego kraju bojkotuje amerykańskie produkty. Jak podkreślają, jest to efekt polityki obecnej administracji USA, przyznają też, że jeszcze kilka lat temu nikt by się nie spodziewał, że partnerzy współpracujący ze sobą od dziesięcioleci tak oddalą się od siebie. 

Kanada szuka więc nowych rozwiązań, choć od lat ściśle współpracuje z USA. Jednym ze scenariuszy jest zostanie „członkiem stowarzyszonym” Unii Europejskiej. Nie pełnoprawnym członkiem Unii. Kanada nie zamierza stawać się 28. państwem członkowskim. Zresztą sam premier Mark Carney podkreśla, że interesuje go przede wszystkim treść nowego porozumienia, a nie jego nazwa. Ale Ursula von der Leyen zaproponowała stworzenie dla Kanady zupełnie nowej formuły współpracy. Tu pojawia się pierwszy bardzo ważny szczegół. Takiego statusu obecnie właściwie nie ma. 

Skąd pomysł na zmiany właśnie teraz?

Unia Europejska musiałaby dopiero zdecydować, jakie prawa miałaby Kanada, jakie zobowiązania musiałaby przyjąć i jak daleko mogłaby zostać włączona do europejskiego rynku, programów gospodarczych, obronnych czy technologicznych. Dlatego Montreal może być miejscem, w którym wielkie polityczne hasło zacznie zamieniać się w konkret. 

Dlaczego Kanada robi to właśnie teraz? Żeby zrozumieć znaczenie tego szczytu, trzeba spojrzeć nie tylko na Brukselę i Ottawę, a przede wszystkim na Waszyngton. Kanada przez dziesięciolecia budowała swoją gospodarkę w niezwykle ścisłym związku ze Stanami Zjednoczonymi. Dzisiaj, około 70 procent kanadyjskiego eksportu trafia do USA. To ogromna zależność. Tyle że relacje Kanady ze Stanami Zjednoczonymi za prezydentury Donalda Trumpa uległy bardzo poważnemu pogorszeniu. Mamy spory handlowe, mamy amerykańskie cła, mamy kanadyjskie odpowiedzi i konflikt dotyczący czegoś znacznie poważniejszego - suwerenności Kanady. Rząd Marka Carneya wyciąga z tego strategiczny wniosek: Kanada nie może być aż tak zależna od jednego partnera gospodarczego. 

Nie chodzi o zerwanie więzi ze Stanami Zjednoczonymi. To byłoby gospodarczo niezwykle trudne. Chodzi o stworzenie alternatywy. Carney chce mocniej otworzyć Kanadę na Europę i inne rynki. Jego rząd stawia sobie za cel znaczące zwiększenie handlu poza Stanami Zjednoczonymi. Tutaj zaczyna się historia, która może mieć konsekwencje daleko wykraczające poza samą Kanadę. 

Donald Trump już odpowiedział

Prezydent Stanów Zjednoczonych nie potraktował tego pomysłu jako niewinnej dyplomatycznej inicjatywy. Trump określił perspektywę związania Kanady z Unią Europejską jako członka stowarzyszonego jako pomysł absurdalny czy śmieszny. Ale powiedział też coś znacznie poważniejszego. Zasugerował, że w zależności od intencji Europejczyków taki ruch może zostać przez Stany Zjednoczone potraktowany jako wrogi akt. Zagroził Europie bardzo wysokimi cłami, jeśli uzna, że działania UE są wymierzone przeciwko Stanom Zjednoczonym. Wspomniał również o możliwości ograniczenia handlu z Europą w niektórych obszarach.  To już pokazuje, że październikowy szczyt w Montrealu może stać się elementem znacznie większej rozgrywki.

USA – Kanada – Unia Europejska

Premier Kanady odpowiedział już Trumpowi, stwierdził,  że Kanada sama będzie decydowała o swoich partnerstwach międzynarodowych. Jednocześnie próbował odrzucić interpretację, że powstaje jakiś antyamerykański blok. Argument Carneya jest inny: silniejsza i bardziej niezależna gospodarczo Kanada może być również silniejszym partnerem Stanów Zjednoczonych. To bardzo istotne rozróżnienie.

Kanada nie mówi: odchodzimy od Ameryki. Kanada mówi raczej: nie chcemy, aby nasze bezpieczeństwo gospodarcze zależało wyłącznie od Ameryki. A to jest ogromna różnica. 

Co Kanada i Europa właściwie chcą razem robić?

Kwestia przyszłej współpracy Kanady i Europy jest naprawdę interesująca, bo lista obszarów, w których może dojść do współdziałania jest bardzo długa:

  • Handel. 
  • Obronność. 
  • Energia. 
  • Sztuczna inteligencja i technologie. 
  • Minerały krytyczne.  

Kanada ma ogromne zasoby i może być dla Europejczyków atrakcyjnym, stabilnym dostawcą. Jest też sztuczna inteligencja. Są technologie cyfrowe. Są łańcuchy dostaw. Innymi słowy, nie chodzi już tylko o klasyczne pytanie: ile samochodów albo produktów rolnych Kanada sprzeda Europie.

Jeszcze ciekawszy może być aspekt dotyczący zwykłych ludzi. Jednym z kierunków rozmów jest bowiem zwiększenie mobilności pomiędzy Kanadą i Europą - możliwość łatwiejszego studiowania, podejmowania pracy czy zdobywania doświadczenia zawodowego po drugiej stronie Atlantyku. Kanada mówi także o rozszerzeniu współpracy naukowej i edukacyjnej z Europą.  Jeżeli te pomysły pójdą daleko, nowa umowa Kanada-UE mogłaby więc być czymś, co odczują nie tylko firmy czy rządy, ale również Kanadyjczycy i Europejczycy. Mówimy o próbie stworzenia nowego rodzaju strategicznego partnerstwa. Dlatego Montreal będzie tak ważny. 

29 i 30 października zobaczymy, ile z tych wielkich deklaracji uda się przełożyć na konkret. Oficjalna strona Rady Europejskiej potwierdza miejsce i datę szczytu, ale szczegółowa agenda zostanie opublikowana dopiero bliżej spotkania. Z punktu widzenia polityki nad spotkaniem będzie wisiało jeszcze jedno pytanie: czy Kanada i Europa budują właśnie nowy filar świata zachodniego - bardziej niezależny od Stanów Zjednoczonych? 

Jeśli odpowiedź zacznie brzmieć „tak”, konsekwencje będą znacznie większe niż zmiana stosunków między Ottawą a Brukselą. Jeżeli Kanada uznaje, że potrzebuje większej strategicznej niezależności od Waszyngtonu, jest to sygnał szerszej zmiany zachodzącej w relacjach transatlantyckich. Podobne pytanie zadaje sobie dzisiaj Europa: jak bardzo może polegać na Stanach Zjednoczonych i w których dziedzinach musi zbudować własne możliwości? Dlatego w Montrealu spotkają się dwaj partnerzy, którzy mają nieco inny problem, ale dochodzą do podobnego wniosku. Europa chce być mniej zależna od Ameryki. Kanada chce być mniej zależna od Ameryki. 

Nie oznacza to zerwania sojuszu ze Stanami Zjednoczonymi, a próbę stworzenia zabezpieczenia na wypadek, gdyby polityczne i gospodarcze relacje z Waszyngtonem ponownie gwałtownie się pogorszyły. Trzeba jeszcze zauważyć jedną rzecz, to nie jest przypadek. Nie można stwierdzić, że to próba wpływania na wynik wyborów, ale spotkanie w Montrealu odbędzie się na kilka dni przed wyborami do Kongresu w USA. A wielu Amerykanów absolutnie nie rozumie tego, co dzieje się w relacjach Stany Zjednoczone – Kanada i nie popiera polityki Donalda Trumpa względem tego kraju. To może odbić się na wyniku wyborów, a szczyt w Montrealu przypomni o konflikcie Trumpa z Kanadą na chwilę przed oddaniem głosów.

View the original on RMF24

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.