Od pozwu Palikota na 100 tysięcy do 400 głosów w Sejmie [OPINIA]
W 2022 roku złożyłem pierwsze zawiadomienie do prokuratury w sprawie Palikota i Wojewódzkiego. Potem były kolejne zawiadomienia, sprawy sądowe i walka o nocne ograniczenia sprzedaży alkoholu w kolejnych miastach. Palikot ostatecznie wycofał pozew, który mi wytoczył, a wcześniej sąd skazał upadłego celebrytę na rekordową grzywnę 450 tysięcy złotych. My walczyliśmy dalej.
Wiedzieliśmy, że branża alkoholowa chce, podobnie jak branża tytoniowa z e-papierosami, uzależnić kolejne pokolenie od swojego produktu. Internet był zalany nielegalnymi reklamami. Początkowo prokuratura umarzała te sprawy za niską szkodliwość społeczną czynu, albo, że internet nie jest miejscem publicznym (!).
Postawiliśmy stronę, która umożliwiła masowe zgłaszanie celebrytów. Wreszcie warszawska prokuratura uznała, że czas zrobić porządek z bezprawiem w internecie. Kolejne gwiazdy dostawały grzywny i były wzywane przed sąd. Maciej Musiał i Maffashion dobrowolnie poddali się karze. Wciąż przed sądem toczy się sprawa Bogusława Lindy, Joanny Opozdy, czy Magdaleny Cieleckiej, która sama głośno mówiła o swoim ojcu uzależnionym od alkoholu i koszmarze dorastania w rodzinie z problemem alkoholowym. Nie przeszkodziło jej to jednak wziąć udziału w kampanii reklamowej wódki. Przed sądem stawali też przedstawiciele branży: członkowie zarządów firm i agencji reklamowych.
Przełomowym punktem była walka o nocną ciszę alkoholową w Warszawie. Prezydent Trzaskowski początkowo był niechętny regulacjom. Mówił, że wrócą meliny. Minister spraw wewnętrznych Marcin Kierwiński de facto postawił polityczne weto. Zignorowano głosy służb mundurowych, które wskazywały, że alkohol jest jedną z głównych przyczyn przestępstw i zakłócania porządku publicznego. Rada miasta odrzuciła uchwałę. Padały absurdalne argumenty, że nocna prohibicja to pomysł Ku Klux Klanu i Jaruzelskiego. Że to ograniczenie wolności.
Naprawdę? Brak możliwości kupienia flaszki o trzeciej nad ranem to koniec wolności? Wolność nie może oznaczać nieograniczonego prawa biznesu do zarabiania na uzależnionych.Warszawscy radni mieli w nosie dane z innych miast, które wskazywały na znaczne odciążenie policji, straży miejskiej i SOR-ów po wprowadzeniu takich regulacji.
Wybuchła awantura na cały kraj. Wtedy już wiedziałem, że społeczeństwo chce radykalnych zmian. Tusk przywoływał do porządku Kierwińskiego i Trzaskowskiego. Poszliśmy za ciosem. Mieliśmy już przygotowaną ustawę: całkowity zakaz reklamy alkoholu, zakaz promocji w stylu "12+12", nocna cisza alkoholowa w całym kraju z możliwością jej przedłużenia do godziny 9 rano. Polityczki Polski 2050 i Lewicy przygotowały własne projekty ustaw, bazujące na naszych propozycjach, i wprowadziły je pod obrady Sejmu.
Rozpoczął się rok intensywnej przepychanki z lobbystami. Oni przyprowadzali 50 lobbystów, to my przyprowadzaliśmy 50 ekspertów: psychologów, lekarzy i przedstawicieli organizacji pozarządowych. Do końca nie byliśmy pewni, czy ustawa wyjdzie z komisji. I wyszła: z poparciem od lewa do prawa. Niesamowite, że alkohol na chwilę zatrzymał wojnę polsko-polską.
Ostatecznie Sejm przyjął ustawę wprowadzającą całkowity zakaz reklamy i promocji alkoholu, również piwa, które przez lata było uprzywilejowane. Koniec z promocjami zachęcającymi do kupowania alkoholu na zapas. Zakaz nocnej sprzedaży alkoholu w sklepach od godziny 22 do 6 rano w całym kraju, z wyjątkami m.in. dla gastronomii i lotnisk. Do tego obowiązek sprawdzania wieku kupującego w razie wątpliwości, ostrzeżenia zdrowotne na opakowaniach i grzywny za nielegalną reklamę sięgające nawet miliona złotych. Wzrosną też opłaty za zezwolenia na sprzedaż alkoholu.
Walka toczyła się o ogromne pieniądze. Branża alkoholowa jest niezwykle zyskowna. To efekt niskich kosztów produkcji, niskiej akcyzy i ogromnej fizycznej dostępności alkoholu w Polsce. Jeden punkt sprzedaży przypada na około 300 mieszkańców! Wpływy z akcyzy to kilkanaście miliardów złotych rocznie. Koszty społeczne i gospodarcze związane z alkoholem szacuje się na około 100 miliardów złotych. Można więc powiedzieć, że branża alkoholowa jest beneficjentem największego socjalu w historii Polski. Zyski są prywatne, a koszty ponosi całe społeczeństwo.
Nie zamierzam jednak ogłaszać jeszcze pełnego zwycięstwa. Ustawa wyszła z Sejmu, ale teraz trafi do Senatu, gdzie może zostać wstrzymana albo rozwodniona. Potem potrzebny będzie jeszcze podpis prezydenta. Lobbyści i PSL nie śpią.
Ale już dzisiaj możemy mówić o ogromnej zmianie społecznej, która zaszła w Polsce. Polacy rozumieją, że wolność od uzależnień, od hałasów, burd, pijanych kierowców i kolejek do SOR-ów jest ważniejsza niż wolność do taniej wódki dostępnej 24 godziny na dobę, siedem dni w tygodniu.
Od kiedy zaczęliśmy naszą walkę, spożycie alkoholu spadło o ponad 10 procent. Wciąż jednak wynosi ponad 8 litrów czystego alkoholu na mieszkańca. To tak, jakby każdy w Polsce, od kołyski po grób, wypijał ponad 40 półlitrowych butelek wódki rocznie.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.