"Polityczna korupcja". Biedroń odpowiada Kancelarii Prezydenta
Robert Biedroń był w niedzielę gościem Magdy Sakowskiej w programie "Gość Wydarzeń". Jednym z tematów rozmowy były opublikowane tego samego dnia ustalenia "Newsweeka" i Radia ZET dotyczące Polish-American Economic Summit w Nowym Jorku.
Według wspólnego śledztwa mediów organizująca wydarzenie Fundacja Centrum Strategii Rozwojowych oferowała przedsiębiorcom trzy pakiety sponsorskie: Silver za 25 tys. dolarów, Gold za 50 tys. dolarów oraz Platinum za 100 tys. dolarów.
W samym cenniku najdroższego pakietu zapisano m.in. pełny dostęp do stref VIP. Informatorzy "Newsweeka" i Radia ZET twierdzą, że pakiet Platinum miał oznaczać możliwość rozmowy jeden na jeden z Karolem Nawrockim, a niższe pakiety - dostęp do prezydenta w większym gronie. Media opisały również maile wysyłane z adresu ministra Kancelarii Prezydenta Karola Rabendy, który zapraszał przedstawicieli firm na wydarzenie, a w sprawie szczegółów kierował ich do fundacji.
Biedroń o spotkaniach z Nawrockim. "Polityczna korupcja"
Biedroń w "Gościu Wydarzeń" stwierdził, że opisana przez media sytuacja powinna zostać zbadana przez organy ścigania. - To jest nie tylko poważna sprawa. Polityczna korupcja, wszystko na to wskazuje - powiedział.
Jak przekonywał, czym innym jest finansowanie wydarzenia przez sponsorów, a czym innym - jeśli potwierdziłyby się medialne doniesienia - powiązanie wysokości wpłaty z dostępem do głowy państwa.
ZOBACZ: Trwa polityczne trzęsienie ziemi w Niemczech. Exit poll: Kolejne zwycięstwo AfD
- W wielu takich imprezach sponsorzy muszą zapłacić, no a prezydent po prostu brał udział w tej imprezie. Sponsorzy płacą za imprezy i to jest okej. (...) Ale tutaj na spotkanie z prezydentem, jeden na jeden, czy w większym gronie, była konkretna opłata. To jest wynajmowanie głowy państwa na godzinę - mówił Biedroń.
Biedroń zaznaczył również, że jego zdaniem należy ustalić, kto otrzymał takie oferty i czy podobne wydarzenia organizowano wcześniej. - Nie można pozwolić na to, żeby w prezydenckim otoczeniu działali ludzie, którzy wysyłają maile do firm z konkretną ofertą spotkania na godzinę z prezydentem - stwierdził.
Biedroń apeluje do prokuratury. "Trzeba to zbadać"
Magda Sakowska pytała polityka, czy jego zdaniem Karol Nawrocki mógł wiedzieć o takich działaniach. - Musiał mieć świadomość, to musiało być konsultowane z prezydentem - ocenił Biedroń.
Wezwał też do ujawnienia informacji o firmach zainteresowanych ofertą. - Ujawnienia tego, kto się zgłosił na takie spotkania, czy były wcześniej organizowane tego typu spotkania - wyliczał.
Jak dodał, nie spodziewa się, aby sprawę wystarczająco wyjaśniła sama Kancelaria Prezydenta. - Dlatego apeluję o to, żeby tą sprawą zajęła się prokuratura. To jest bardzo poważny przypadek korupcji politycznej, który trzeba zbadać. Koniec, kropka - powiedział.
"Nie róbcie z ludzi idiotów". Cennik spotkań z Nawrockim
W trakcie programu Magda Sakowska przytoczyła również wypowiedź prezydenckiego ministra Karola Rabendy, który odniósł się do sprawy. - Wszelkie sugestie, że tam były jakieś opłaty czy coś w tym rodzaju, są bezpodstawne. Ciężko tutaj dyskutować z czymś, czego nie ma - powiedział.
Rabenda ocenił jednocześnie, że sprawa jest wykorzystywana politycznie. - Mam wrażenie, że rząd, który jest w dużych kłopotach finansowych, jeśli chodzi o zadłużanie Polski, jeśli chodzi o budżet, jeśli chodzi o ratingi międzynarodowe, stara się chyba przy pomocy niektórych dziennikarzy przykryć te niepowodzenia - mówił minister.
ZOBACZ: Nagła zmiana w planie Nawrockiego. Tego nie było w agendzie podróży do USA
Na te słowa Biedroń odpowiedział: - Pan Rabenda dzięki tego typu mailom nie będzie w dużych kłopotach finansowych, bo jak widać przy prezydencie można nieźle na boku jeszcze zarobić, jeżeli takie praktyki były stosowane. Wszystko musi wyjaśnić prokuratura.
Europoseł podkreślał przy tym, że maile opisywane przez media miały być wysyłane z oficjalnego adresu w Kancelarii Prezydenta. - Co rząd ma wspólnego z tą sytuacją? Te maile były wysyłane z tego pana maila oficjalnego z kancelarii. (...) Nie róbcie z ludzi idiotów. Ja apeluję o to do kancelarii - powiedział.
Pałac Prezydencki zaprzecza. "Insynuacje, półsłówka, manipulacje"
Do publikacji odniósł się w niedzielę również rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz. Ocenił doniesienia jako "insynuacje, półsłówka, manipulacje".
"Nikt nie płacił za wstęp i udział w Polish-American Economic Summit w Nowym Jorku. Nie było deklaracji ze strony Kancelarii Prezydenta warunkujących udział w Forum lub spotkanie z Prezydentem od wpłacenia środków finansowych. To absurd" - przekazał.
Rzecznik podkreślił, że Centrum Strategii Rozwojowych jest organizatorem wydarzenia, a obecność sponsorów i partnerów porównał do innych dużych konferencji gospodarczych. Dodał też, że Nawrocki ma wygłosić przemówienie otwierające szczyt i nie będzie uczestniczył w panelach organizowanych przez fundację.
ZOBACZ: Burza po medialnych doniesieniach ws. Nawrockiego. Rzecznik prezydenta komentuje
Sama fundacja przekazała z kolei "Newsweekowi", że żadna firma nie zawarła ostatecznie umowy na najwyższy pakiet, a żadna z podpisanych umów partnerskich nie przewiduje spotkania z prezydentem ani przedstawicielami jego kancelarii jako świadczenia. Fundacja zaznaczyła również, że nie może dysponować czasem przedstawicieli KPRP.
Udział Karola Nawrockiego w Polish-American Economic Summit jest ujęty w oficjalnym programie wizyty prezydenta w Stanach Zjednoczonych. Wydarzenie ma odbyć się w poniedziałek 21 września w Nowym Jorku. Zgodnie z harmonogramem Kancelarii Prezydenta Nawrocki ma rozpocząć udział w szczycie o godz. 11 czasu lokalnego i wygłosić wystąpienie.
AfD wygrywa w Meklemburgii. Biedroń ostrzega przed polityką wobec Rosji
W końcowej części rozmowy Magda Sakowska zapytała również o niedzielne wybory do parlamentu Meklemburgii-Pomorza Przedniego.
Według opublikowanego po zamknięciu lokali wyborczych exit poll AfD zdobyła 37 proc. głosów, a rządząca dotychczas SPD - 35,5 proc. CDU uzyskała zaledwie 5,5 proc. To najgorszy wynik chadecji w wyborach landowych w powojennej historii Niemiec. Inne największe ugrupowania deklarowały przed wyborami, że nie utworzą koalicji z AfD.
Biedroń zwrócił uwagę właśnie na ograniczone możliwości koalicyjne zwycięskiego ugrupowania. - To jest zwycięstwo bez możliwości utworzenia koalicji - powiedział.
Europoseł krytykował jednocześnie politykę AfD wobec Rosji i przestrzegał przed entuzjazmem części polskiej prawicy wobec sukcesów niemieckiego ugrupowania. - To są ludzie, którzy c. Nie tylko dogadają się z Putinem - przekonywał.
ZOBACZ: "Idioci albo zdrajcy mogą się cieszyć". Tusk o wynikach wyborów w Saksonii-Anhalcie
Biedroń mówił też o sporach dotyczących relacji polsko-niemieckich, w tym reparacji. W styczniu poseł AfD Kay Gottschalk domagał się od Polski 1,3 bln euro w związku z wysadzeniem gazociągów Nord Stream. Inny polityk AfD Tomasz Froelich zaznaczał jednak później, że nie jest to oficjalne stanowisko partii. Sama AfD odrzuca z kolei polskie żądania reparacji za II wojnę światową.
- Polska prawica, która cieszy się z wygranej AfD, idzie jak barany na ścięcie. Zawsze, kiedy egoizmy narodowe ścierają się ze sobą, przegrywa na tym naród - ocenił Biedroń.
Pytany o argument, że wzrost poparcia dla AfD jest reakcją na zbyt lewicowy kierunek europejskiej polityki, polityk odpowiedział, że jego zdaniem większością państw europejskich rządzą obecnie ugrupowania centrowe, centrolewicowe lub centroprawicowe. - Więc to jest opowiadanie jakichś bzdur kompletnych - podsumował Robert Biedroń.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.