Putin podnosi atomową stawkę. "To scenariusz trudny do wyobrażenia"
[Autopromocja] Marcin Kuśmierczyk będzie jednym z gości "BlastCast!", największego festiwalu podcastów w Polsce, który odbędzie się 9 i 10 października w fabryce Norblina w Warszawie. Onet jest oficjalnym partnerem medialnym wydarzenia
Piotr Gruszka: Putin mówi wprost, że jeśli Królewiec znalazłby się w sytuacji zagrożenia, Rosja sięgnie po cały swój arsenał, w tym broń jądrową. Czy Zachód powinien potraktować to jako kolejny atomowy straszak, czy jako realne ostrzeżenie przed eskalacją?
Czytaj nas częściej w Google
Marcin Kuśmierczyk: Myślę, że po pierwsze, taka postawa Federacji Rosyjskiej jest odpowiedzią na działania NATO z ostatnich tygodni. Biorąc pod uwagę informacje o możliwym ataku pod fałszywą flagą i coraz dalej idące prowokacje ze strony Rosji, Sojusz oraz poszczególne europejskie stolice muszą brać pod uwagę możliwość eskalacji.
Jedną z odpowiedzi były działania wokół obwodu królewieckiego. Trudno powiedzieć dokładnie, co się za nimi kryło, ale widzieliśmy dużą intensyfikację aktywności samolotów NATO i ich działań w okolicach obwodu. Można przypuszczać, że był to czytelny sygnał dla Rosji — ewentualna prowokacja czy przekroczenie pewnych czerwonych linii może spotkać się z odpowiedzią właśnie w obwodzie królewieckim. W odpowiedzi Władimir Putin ponownie podkreślił, że każde zagrożenie dla terytorium Federacji Rosyjskiej może oznaczać odpowiedź z użyciem broni jądrowej.
Warto jednak pamiętać, że od początku wojny w Ukrainie Rosja wyznaczała już kilka takich czerwonych linii. Przekroczenie każdej z nich miało oznaczać możliwość użycia broni jądrowej. Część z nich została już przekroczona — w tym ukraińska ofensywa na terytorium Federacji Rosyjskiej — a mimo to do użycia broni atomowej nie doszło.
I właśnie tutaj pojawia się podstawowe pytanie: na ile te groźby rzeczywiście mają odstraszać, a na ile są po prostu elementem rosyjskiej strategii presji i straszenia Zachodu?
Alexander Nemenov / AFP
Pomnik przewodniczącego Prezydium Rady Najwyższej ZSRR Michaiła Kalinina, którego imieniem nazwano Kaliningrad, widoczny przed dworcem kolejowym w Kaliningradzie (2025 r.)
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.