"Krwawa rzeczywistość". Arabska społeczność w Izraelu wstrzymuje oddech przed wyborami. Szykuje się na walkę
Jusuf Dżabarin sprawia wrażenie człowieka, który doskonale wie, czego chce, ale nie do końca orientuje się, gdzie się znajduje.
Czytaj nas częściej w Google
Do modnej arabskiej restauracji w Hajfie przybywa spóźniony 35 min, rozmawiając przez telefon, po czym siada z westchnieniem i gestem prosi o kawę. Wyjaśnia, że właśnie przejechał całą północną część Izraela, zatrzymując się po drodze w Nazarecie na wywiad z lokalnymi mediami.
Po rozmowie z "The Telegraph" nagra podcast, a następnie uda się na publiczne spotkanie na świeżym powietrzu w pobliżu swojego rodzinnego miasta Umm al-Fahm, położonego tuż obok Zachodniego Brzegu. Wieczorem weźmie udział w dwóch weselach.
— Lubię wesela — mówi z ledwie zauważalnym uśmiechem. — To nie są formalne wydarzenia wyborcze. Ale proszę posłuchać… to są wybory. Można dotrzeć do tak wielu ludzi.
Tak wygląda plan dnia jednego z najwybitniejszych arabskich polityków w Izraelu w okresie poprzedzającym prawdopodobnie najważniejsze wybory parlamentarne od pokolenia.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.