Łosie w mieście. "Musimy przyjąć, że takie sytuacje będą się zdarzały"
W poszukiwaniu miłości łoś zawędrował aż na Dworzec Centralny
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: TVN24
W niedzielę wieczorem, na jednym z torów na Dworcu Centralnym pojawił się niespodziewany gość z lasu. Zdezorientowany łoś biegał wzdłuż torów przy peronie czwartym. Został bezpiecznie odłowiony i wywieziony do Puszczy Kampinoskiej. W trakcie akcji kolejarze "ochrzcili" łosia imieniem Emil.
Warszawa jest szczególna
Jak podkreśla dr hab. Jakub Gryz, biolog z Instytutu Badawczego, obecności łosia na terenie Dworca Centralnego się nie spodziewał.
- Myślę, że dość szybko zapomni o tej przygodzie i niewykluczone, że jeszcze kiedyś zawita w bardziej zurbanizowane rejony. Dobrze, że nie podano dokładnie, gdzie został wypuszczony. Mogliby się pojawić miłośnicy Emila chcący go fotografować albo dokarmiać. To ostatnia rzecz, której potrzebuje dzikie zwierzę - mówi Jakub Gryz.
- Jednak obecność łosi w Warszawie nie jest niczym niezwykłym. W ciągu ostatnich 25 lat ich liczebność w Polsce wzrosła, co ma związek z obowiązującym od 2001 roku moratorium na odstrzał. Zwierzęta zaczęły też rozszerzać zasięg występowania - wyjaśnia naukowiec.
Wskazuje, że Warszawa jest pod tym względem szczególna. - Z jednej strony graniczy z Kampinoskim Parkiem Narodowym, jedną z większych ostoi łosia, z drugiej - na wschód od miasta mamy rozległe tereny wojskowe, gdzie tych zwierząt również jest dużo. Łosie występują już stale w Lesie Kabackim, Lesie Sobieskiego czy dolinie Wisły. Są bardzo mobilne, więc od czasu do czasu zapuszczają się w zwartą zabudowę. Tunel średnicowy jest jednak miejscem ekstremalnym - mówi Jakub Gryz.
Okres godowy
Tradycyjnie, we wrześniu u łosi trwa bukowisko, czyli okres godowy. Hormony robią swoje.
- Trochę jak u zakochanych ludzi, którzy też potrafią zachowywać się irracjonalnie. W okresie godowym, szczególnie samce, są znacznie bardziej aktywne, przemieszczają się w poszukiwaniu samic. Inne aspekty życia schodzą wówczas na dalszy plan - tłumaczy biolog.
I dodaje: Nie znaczy to jednak, że łoś całkowicie traci orientację i instynkt samozachowawczy. To z natury zwierzę niezbyt płochliwe. Samochody, miejski hałas czy światła nie robią na nim takiego wrażenia jak na wielu innych dzikich zwierzętach. We wrześniu rośnie prawdopodobieństwo, że samiec podczas swoich wędrówek pojawi się w miejscu, w którym zupełnie się go nie spodziewamy.
Łoś na Dworcu Centralnym
Źródło zdjęcia: TVN24
Czy da się zapobiec kolejnym łosiom biegającym po dworcach, ulicach czy torowiskach?
Jakub Gryz ocenia, że nie jest to w 100 procentach możliwe. - Musimy przyjąć, że takie sytuacje będą się zdarzały. Możemy być na nie przygotowani. W przypadku łosia na Dworcu Centralnym służby zadziałały prawidłowo: zwierzę nie zostało ranne, ludziom również nic się nie stało - zaznacza.
- Druga rzecz to rozsądna gospodarka przestrzenna. Nie powinniśmy zabudowywać lasów ani terenów zalewowych nad Wisłą, bo im bardziej wkraczamy w siedliska zwierząt, tym częstsze będą spotkania i konflikty. Trzecia sprawa to edukacja. Już dzieci powinny wiedzieć, jak zachować się przy spotkaniu z dzikim zwierzęciem. Nie należy panicznie się go bać, ale trzeba traktować je z respektem - podsumowuje biolog.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.