"Kolejny rok służy na wojennej placówce". Sikorski znów apeluje do prezydenta
Sikorski prosi prezydenta o podpis pod nominacją ambasadorską Piotra Łukasiewicza
Źródło wideo: "Fakty" TVN
Źródło zdj. gł.: EPA
Spadające bomby to codzienność polskiego chargé d'affaires w Kijowie, Piotra Łukasiewicza. - Służba w Kijowie faktycznie jest dla nas wyzwaniem, ale też zaszczytem i honorem, że zwłaszcza tutaj jesteśmy tą pierwszą linią styku również z Rosjanami i z rosyjskimi rakietami - tak sam dyplomata opisuje swoją misję w nagraniu opublikowanym w mediach społecznościowych.
Piotr Łukasiewicz pełni swoją funkcję od dwóch lat i wciąż czeka na prezydencką nominację na ambasadora. - Chcielibyśmy, żeby wszyscy Polacy wierzyli w to, że mają dobrą reprezentację dyplomatyczną tutaj, w Kijowie - mówił na nagraniu Łukasiewicz. Wtórował mu minister spraw zagranicznych, wicepremier Radosław Sikorski, zwracając się do Karola Nawrockiego: - Panie prezydencie, proszę o podpis na nominacji kierownika placówki na wojennej placówce.
Brak podpisu dla ambasadora w Kijowie
Łukasiewicz jest w samym centrum wojny, która wpływa na losy całego świata. Jego ranga ma tu znaczenie. Reprezentuje Polskę, sąsiada Ukrainy, kraj NATO.
- Dzielny żołnierz, pułkownik Wojska Polskiego, były attaché i ambasador w Afganistanie. Kolejny rok służy tutaj na wojennej placówce i to minimum minimorum, które należy mu się od państwa polskiego, to to, żeby prezydent dał mu normalną nominację - podkreślił Radosław Sikorski.
Rola Łukasiewicza i warunki, w jakich pełni swoją służbę, na Prawie i Sprawiedliwości nie robią żadnego wrażenia.
- Jeżeli nikt nie jest w stanie znaleźć polskiego ambasadora w Kijowie, który będzie spełniał kryteria polityczne i realizacji polskiej racji stanu w taki sposób, jaki jest zgodny dla ministra spraw zagranicznych i dla prezydenta, no to jestem bardzo zdziwiony. Myślę, że chodzi o to, żeby tylko i wyłącznie generować konflikt - ocenił europoseł PiS i wiceprezes tej partii Tobiasz Bocheński.
Karol Nawrocki odmówił podpisu zaproponowanym przez ministra spraw zagranicznych kandydatom na ambasadorów. 46 wniosków czeka na akceptację. Sikorski zaznaczył, że prezydent odmówił podpisu "nawet zawodowym dyplomatom, którzy służyli za czasów PiS-u" i "nawet takim kandydatom, którzy uzyskali jednomyślną pozytywną opinię Komisji do Spraw Zagranicznych Sejmu".
Marcin Przydacz o "próbie omijania kompetencji prezydenta"
Polska nie ma ambasadorów w kluczowych stolicach na świecie, nie tylko w Kijowie, ale też w Waszyngtonie czy Teheranie. Kandydaci na ambasadorów, którzy pełnią funkcję chargé d'affaires, mogą zapomnieć o nominacjach. Kancelaria Karola Nawrockiego domaga się ustalania kandydatur z prezydentem.
- Do czasu braku porozumienia wszyscy ci, którzy biorą udział w próbie omijania kompetencji konstytucyjnych pana prezydenta, w naturalny sposób nie będą mogli liczyć na jakiekolwiek pozytywne efekty - powiedział szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz.
To rząd prowadzi politykę zagraniczną, ale prezydent rości sobie prawo do decydowania, kto będzie Polskę reprezentował za granicą. - Próbuje szantażować rząd, żeby wymusić decyzje kadrowe - skomentował wicepremier Radosław Sikorski.
Scheuring-Wielgus: "putinowskie" zachowanie prezydenta
Europosłanka Nowej Lewicy Joanna Scheuring-Wielgus oceniła zachowanie prezydenta jako "bardzo carskie i putinowskie". - Prezydent Karol Nawrocki próbuje wypracować jakieś nowe reguły, nowe zasady, a konstytucja jasno mówi, że rządzeniem zajmuje się rząd - dodała.
- Wygrywa polityka i taki format, do którego [prezydent - red.] dąży, czyli taki swoisty patron dla całej prawicy - podkreślił europoseł Polskiego Stronnictwa Ludowego Adam Jarubas.
Karol Nawrocki od początku prezydentury próbuje rozszerzać granice swoich kompetencji zapisanych w konstytucji. Spór z rządem zaostrza się im bliżej wyborów parlamentarnych.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.