Od dziś zakaz importu z Brazylii. Polscy hodowcy: To chwilowy oddech, trzeba uruchomić zabezpieczenia

Od dziś Unia Europejska wstrzymuje import brazylijskich zwierząt, mięsa i produktów zwierzęcych. Brazylia wypadła z unijnej listy państw uprawnionych do eksportu, bo nie przedstawiła wymaganych gwarancji przestrzegania unijnych zasad dotyczących stosowania antybiotyków w celu przyspieszania wzrostu oraz leków przeznaczonych dla ludzi. Dla polskich producentów to teoretycznie szansa na mniejszą konkurencję. Branża mięsna w Polsce jednak dmucha na zimne i domaga się uruchomienia zabezpieczeń.
Od dziś Unia Europejska wstrzymuje import brazylijskich zwierząt, mięsa i produktów zwierzęcych (Fot. Angela Macario) /Shutterstock
W piątek ma zakończyć się audyt brazylijskiego drobiu i miodu, który może oznaczać powrót tych produktów na unijny rynek. Bo jeśli wynik będzie pozytywny, KE może zaproponować ponowne dopuszczenie do UE brazylijskiego drobiu i miodu (chociaż potrzebna będzie jeszcze zgoda państw członkowskich).
Obawy polskich producentów
W dodatku Komisja Europejska łagodzi przekaz dotyczący niespełniającego unijnych normy brazylijskiego mięsa. Nie chodzi o to, że te produkty nie spełniają unijnych wymogów. Problem polega na tym, że brazylijski rząd nie wprowadził części niezbędnych środków – powiedziała wczoraj eurodeputowanym Ditte Juul Jørgensen, nowa dyrektor generalna Dyrekcji Generalnej ds. Handlu Komisji Europejskiej. Polscy producenci obawiają się więc, że brazylijskie mięso może szybko wrócić na rynek UE, jeśli wymagane zmiany zostaną wprowadzone tylko formalnie „na papierze”.
Dariusz Goszczyński, prezes Krajowej Rady Drobiarstwa – Izby Gospodarczej, mówi wprost, że „Brazylia może wprowadzić na potrzeby audytu tylko część zmian, co nie musi oznaczać trwałej zmiany całego systemu produkcji i kontroli”.
Czy nie będzie to tylko na chwilę, żeby Komisja Europejska dała zielone światło? – zastanawia się w rozmowie z RMF FM.
Klauzule ochronne na wołowinę?
Z powrotem brazylijskiej wołowiny będzie trudniej, bo ten sektor nie jest nawet objęty audytem. Brazylia nie jest obecnie w stanie przedstawić wymaganych gwarancji dotyczących całego życia zwierząt.
Jacek Zarzecki z Polskiej Platformy Zrównoważonej Wołowiny przyznaje, że zamknięcie unijnego rynku dla brazylijskiej wołowiny „da europejskim producentom chwilę oddechu”. Jednocześnie ostrzega, że nie będzie to rozwiązanie na stałe. Jego zdaniem „Brazylia będzie dążyć do jak najszybszego powrotu na jeden z najbardziej atrakcyjnych rynków świata”.
Zarzecki uważa, że ten czas UE powinna wykorzystać na uruchomienie mechanizmów ochronnych dla europejskich producentów. Zwraca uwagę na to, że przed wejściem w życie nowych przepisów import wołowiny z krajów Mercosur, przede wszystkim z Brazylii, mocno rósł. W maju i czerwcu import z Mercosur zwiększył się o kilkanaście procent, a dane za pierwsze półrocze pokazują wyjątkowo silny wzrost brazylijskich dostaw do Unii Europejskiej.
W tej sytuacji trzeba poważnie rozważyć uruchomienie klauzul ochronnych dla wołowiny – mówi Zarzecki. Innymi słowy nie należy czekać, aż europejski rynek wołowiny zostanie mocno zachwiany, tylko wprowadzić – wywalczone przez polskich eurodeputowanych - klauzule ochronne umożliwiające UE czasowe ograniczenie preferencyjnego importu z Brazylii.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.