The Daily Newsstand · Free, Always
Monday, October 26, 2026

Napadł na jubilera, sprowadzono go do Polski. Szukają jego wspólników

Translate

30 grudnia 2024 r. w Galerii Mokotów doszło do napadu na sklep jubilerski. Do butiku wbiegło trzech zamaskowanych sprawców. Użyli gazu łzawiącego wobec pracownika ochrony. Potem przedmiotem przypominającym broń sterroryzowali sprzedawczynie.

Następnie ciężkimi przedmiotami rozbili gabloty i ukradli biżuterię, której wartość została potem oszacowana na ok. 1,5 mln zł. Nikomu z pracowników i klientów galerii handlowej nic się nie stało.

"Nie przyznał się do zarzucanych mu czynów"

– Podejrzany nie przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów. Złożył wyjaśnienia, których w tym momencie nie chcemy jeszcze komentować ani upublicznić – powiedział dziennikarzom rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Piotr Antoni Skiba.

Jak dodał, wobec zatrzymanego zostanie skierowany wniosek o utrzymanie tymczasowego aresztowania.

– Procedura sprowadzenia do kraju przebiegła bardzo sprawnie. Funkcjonariusze policji z Komendy Stołecznej Policji wylecieli do Chorwacji w piątek, w weekend już był podejrzany sprowadzony – dodał.

Członek gangu "różowych panter"

Jak opisywał prokurator, 47-latek jest przedstawicielem jednego z odłamów "szeroko znanej grupy zajmującej się napadami na luksusowe sklepy z biżuterią na terenie całego świata, tzw. gangu różowych panter".

– Sposób przygotowań organizacji do poszczególnych kradzieży, napadów wskazuje na bardzo dobre planowanie, na dobre doświadczenie, przeanalizowanie wszelkich możliwych sposobów ucieczki – mówił.

Przyznał, że sprawcom nie udało się przewidzieć "brawury polskich ochroniarzy", którzy zdołali odzyskać część łupu. – To być może uchroniło inne sklepy przed napadami – powiedział prokurator.

Trwają poszukiwania pozostałych sprawców

Drugi z uczestników napadów jest poszukiwany listem gończym i europejskim nakazem aresztowania. – Trzy inne osoby, które brały udział w organizacji tego napadu, udzielały pomocy przy dostarczaniu różnych środków i pojazdów. Pojazdy były wynajmowane na osoby posługujące się podrobionymi dokumentami na terenie innych państw – opisywał Skiba.

– Gdyby nie monitoring, gdyby nie odrobina szczęścia bezpośrednio przy próbie zatrzymania, gdzie odzyskano część tego mienia, które zostało zabrane, no to rzeczywiście byłoby to zdecydowanie trudniejsze analizowanie i być może tak samo by się to zakończyło, jak w przypadku innych kradzieży, które miały miejsce na terenie Unii Europejskiej. Z tych informacji, które dostaliśmy do tej pory przy wymianie międzynarodowej tych dotychczasowych dowodów, ustaleń, rzeczywiście wynika, że zdecydowanie najwięcej czynności wykrywczych przeprowadzili tu z pozytywnym skutkiem polscy policjanci - mówił.

View the original on Wirtualna Polska →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.