וואלהצה"ל תקף מפקד חמאס בג'באליה: "פעל להסרת איום מיידי"ESPNPlayoff tracker: Postseason odds, current bracket and games to watchThe Jerusalem PostBrussels-based center trains mohelim as Belgium circumcision debate intensifiesESPN DeportesMexicanos contra el reloj: la última llamada del mercado europeoDaily MaverickTHE CONVERSATION: Can ‘knees over toes’ exercises help bullet proof your knees? Two experts explainBollywood HungamaA.R. Rahman to co-author new memoir Rahman: A Renaissance with writer Rupa ChakravartyInquirerHarmful haze from Indonesia fires to affect western PH – PagasaLa PresseGuerre commerciale | La riposte tarifaire de Carney est « problématique », selon FréchetteThe IndependentFarage’s Reform crashes to third place in polls as Tories regain groundBillboardKane Brown Teases Shania Twain Collab Is a ‘Guy’s Version’ of Her ‘Whose Bed Have Your Boots Been Under’VanguardMcTominay to undergo heart procedureAntara NewsWest Java governor orders temporary mountain hiking closures
The Daily Newsstand · Free, Always
Tuesday, September 1, 2026

Ogromny wyciek danych Polaków może mieć ciąg dalszy. Odezwali się hakerzy

Translate

To właśnie z Zaufaną Trzecią Stroną kontaktują się cyberprzestępcy odpowiedzialni za wyciek danych z firmy MyDr, a redaktora naczelnego portalu wybrali sobie niejako za pośrednika.

Dlaczego akurat jego?

- Sam jestem zaskoczony. Na naszym rynku jest przynajmniej kilka osób, które aktywnie piszą o cyberbezpieczeństwie, a z jakiegoś powodu wskazano mnie. Koledzy sprawdzili, że gdy zapyta się sztuczną inteligencję o dziennikarza zajmującego się tą tematyką w Polsce, moje nazwisko pojawia się na samej górze listy. Może dlatego? - mówi nam Haertle.

Gigantyczny wyciek danych. Przestępcy z nowym ogłoszeniem

Ponad dwa tygodnie po informacji o pierwszym wycieku włamywacze zapowiadają "coś większego". Ponownie mają o tym poinformować najpierw Zaufaną Trzecią Stronę. O co może chodzić?

- Zakładając, że przestępcy piszą prawdę - ale pamiętajmy, że są to po prostu złodzieje, którzy nie biorą żadnej odpowiedzialności za swoje słowa - możemy ponownie zostać zaskoczeni tym, jak wiele podmiotów na polskim rynku dysponuje ogromnymi bazami danych - komentuje Adam Heartle.

Jak wskazuje, jeszcze niedawno o firmie MyDr mało kto spoza branży w ogóle słyszał. Tymczasem, jak mówi, na rynku obsługi gabinetów lekarskich istnieją jeszcze dwa inne podmioty o zbliżonych udziałach.

- Istnieje więc ryzyko, że dane niektórych pacjentów mogą znajdować się w bazach wszystkich tych trzech dostawców. Na miejscu pozostałych dwóch firm niezwykle skrupulatnie weryfikowałbym teraz swoje systemy bezpieczeństwa - dodaje.

Mężczyzna o krótkich, siwiejących włosach w szarej marynarce i czarnym T-shircie siedzi na żółtej sofie, w tle widoczne zielone liście roślin doniczkowych.

Adam HaertleMichal WozniakEast News


Czy przestępcy mówią prawdę?

Zdaniem eksperta ds. cyberbezpieczeństwa niewykluczone również, że podobny błąd popełniły inne podmioty z zupełnie innych kategorii.

- Często nawet nie zdajemy sobie sprawy, że przetwarzają one nasze dane, ponieważ nikt nam tego bezpośrednio nie komunikował albo informacja ta została ukryta w jakimś regulaminie - zauważa.

Jak zaznacza, wciąż ma nadzieję, że deklaracje napastników to jedynie mistyfikacja.

- Z drugiej strony, ich dotychczasowe twierdzenia okazywały się prawdziwe, więc należy przypisać im pewien poziom wiarygodności. Czekam na to, czy przestępcy przekażą kolejne informacje - mówi.

Jeśli takie informacje się pojawią, zostaną one - jak deklaruje Adam Haertle - przekazane zespołowi CERT Polska.

Robin Hood wśród hakerów?

Hakerzy, zapowiadając kolejne akcje, piszą, by "nie nazywać ich przestępcami".

"Naszą misją jest poprawiać cyberbezpieczeństwo w Europie, zwłaszcza w czasie cyberwojny z Rosją" - wskazują we wpisie opublikowanym z konta Fingerprint w serwisie X.

Jak zauważa rozmówca Interii, sprawcy w swoich komunikatach kładą ogromny nacisk na wybielanie własnego wizerunku. 

- Wielokrotnie i w różnych miejscach podkreślali, że nie żądają okupu od zhakowanej firmy. Jednak w kolejnym zdaniu pisali, że oczekują zapłaty za "przeprowadzone testy bezpieczeństwa", których przecież nikt u nich nie zamawiał. W rzeczywistości jest to więc klasyczny okup, tyle że nazwany inaczej - komentuje.

Zdaniem eksperta, zaskakujące jest, że przy tak dużej skali popełnianych przestępstw sprawcy tak bardzo dbają o swój wizerunek publiczny.

- Może są nowi w branży, może chcą być "tymi dobrymi"? - zastanawia się Haertle.

Jak jednak dodaje, gdyby rzeczywiście byli uczciwymi badaczami bezpieczeństwa, po wykryciu podatności i zauważeniu, że pozwala ona na pobranie danych milionów obywateli, natychmiast zgłosiliby to odpowiednim służbom.

- Pobranie 19 milionów rekordów przed podjęciem jakiegokolwiek kontaktu to bez wątpienia działanie w złej wierze, które nie ma nic wspólnego z dbaniem o bezpieczeństwo sieci - mówi.

Z kolei fragment odnoszący się do przeciwdziałania zagrożeniom ze strony Rosji nasz rozmówca uważa "za czysty zabieg PR-owy i grę pod publiczkę".

- Sprawcy orientują się w sytuacji geopolitycznej, widzą realne zagrożenie ze strony Rosji i próbują to wykorzystać, by postawić się w lepszym świetle - wskazuje.

Wyciek danych i co dalej?

Na stronie bezpiecznedane.gov.pl można już sprawdzić, czy wyciek z firmy MyDr dotyczy też naszych danych. Pojawiły się tam ponad dwa tygodnie od oficjalnej informacji o incydencie.

"W firmie MyDr doszło do nieuprawnionego dostępu do bazy danych systemu, z którego korzystają m.in. przychodnie i gabinety lekarskie. Fakt przełamania zabezpieczeń firmy MyDr jest potwierdzony, służby nie stwierdziły jak dotąd upublicznienia tych danych, z uwagi na dobro obywateli - prewencyjnie przekazujemy jednak informację, czyje numery PESEL znalazły się w wycieku" - czytamy na rządowej stronie.

Wobec tego i niewykluczonego nowego wycieku pytamy specjalistę o to, co mogą zrobić Polacy, by zadbać o swoje bezpieczeństwo.

- Moje rady nie będą nowe. Ten incydent nie jest ani pierwszym, ani ostatnim tego rodzaju zdarzeniem - zauważa Haertle i podreśla: Ogólna zasada brzmi "zachowaj ostrożność".

- Musimy zakładać, że nasze dane już gdzieś krążą. Zawsze doradzam, aby reagować zdecydowanie w sytuacjach nietypowych i nieoczekiwanych. Jeżeli kontaktuje się z nami ktoś, kto zazwyczaj tego nie robi, i przekazuje nam wiadomości, jakich nigdy wcześniej nie słyszeliśmy, rozłączmy się i sami zadzwońmy. Jeśli rzekomy konsultant twierdzi, że dzwoni z banku, odłóżmy słuchawkę, znajdźmy oficjalny numer i zadzwońmy tam, żeby zweryfikować to połączenie. Jeśli dzwoni rzekomy wnuczek - rozłączmy się i zadzwońmy bezpośrednio do niego - tłumaczy rozmówca Interii.

- To jedyna skuteczna metoda, która pozwala uchronić się przed tego typu zagrożeniami - konkluduje.
Justyna Kaczmarczyk

"Polityczny WF": Rozłam w PiS podzielił rodzinę. Ojciec i syn po dwóch stronach INTERIA.PL


View the original on Interia

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.