Nowa próba leczenia raka wątroby u dziecka. Terapia CAR-T po dwóch dawkach wycofała nowotwór
"Tymczasowa" wątroba uratowała jej życie. Pierwsza taka operacja na świecie
Źródło zdj. gł.: Shutterstock
Kluczowe fakty:
- CAR-T wykorzystuje własne limfocyty pacjenta, które przeprogramowuje się do ataku na raka. Jak działa taka terapia?
- Po dwóch dawkach eksperymentalnego leczenia w badaniach nie wykryto aktywnego nowotworu. Jak długo utrzymał się efekt?
- CAR-T dobrze sprawdza się w części nowotworów krwi, ale znacznie trudniej wykorzystać ją przeciw guzom litym. Czy ten przypadek może to zmienić?
- Więcej artykułów o podobnej tematyce znajdziesz w zakładce "Zdrowie"
CAR-T to immunoterapia wykorzystująca własne limfocyty T pacjenta, które modyfikuje się tak, by rozpoznawały i niszczyły komórki nowotworowe. Od kilku lat zmienia leczenie części nowotworów krwi (m.in. niektórych białaczek, chłoniaków i szpiczaka plazmocytowego), znacznie trudniej jednak wykorzystać ją przeciwko guzom litym.
Dlatego przypadek opisany we wrześniu w "The New England Journal of Medicine" (NEJM) zwrócił uwagę onkologów: terapię zastosowano u dziecka, którego nowotwór przestał reagować na wcześniejsze leczenie.
Rak wątroby u trzylatka wracał mimo chemioterapii i operacji
Chłopiec chorował na hepatoblastomę, czyli najczęstszy złośliwy nowotwór wątroby występujący u małych dzieci. W chwili rozpoznania guz w lewym płacie jego wątroby miał około 11 centymetrów, a choroba zdążyła już rozsiać się do płuc, podejrzewano także zmiany w kościach.
Lekarze sięgali po kolejne możliwości: trzylatek przeszedł trzy linie chemioterapii, operację usunięcia guza wątroby oraz dwa zabiegi w związku z przerzutami w płucach. Mimo to w płucu pojawiła się następna zmiana, a nowotwór nie odpowiadał już na leczenie chemioterapią. Dziecko zakwalifikowano wtedy do badania CARE, w którym po raz pierwszy u ludzi testowana jest nowa odmiana terapii CAR-T przeciwko guzom wykazującym obecność białka GPC3.
Jak działa terapia CAR-T w leczeniu hepatoblastomy?
Jak wspominaliśmy, CAR-T wykorzystuje komórki układu odpornościowego samego pacjenta. Limfocyty T pobiera się z organizmu, a następnie modyfikuje w laboratorium tak, żeby rozpoznawały określony cel na komórkach nowotworowych. Po ponownym podaniu mają odnaleźć je i zniszczyć.
W przypadku terapii zastosowanej u trzylatka zmodyfikowane limfocyty wyposażono dodatkowo w geny odpowiedzialne za produkcję interleukin 15 i 21, co miało zwiększyć ich przeżywalność w organizmie i skuteczność w atakowaniu nowotworu.
Po pierwszym podaniu lekarze zobaczyli częściową odpowiedź: zmiany zaczęły się zmniejszać, spadał także poziom alfa-fetoproteiny, czyli AFP - markera, którego stężenie wykorzystuje się m.in. do monitorowania hepatoblastomy.
Drugą dawkę podano osiem tygodni później, wynika z informacji podanych przez Baylor College of Medicine. W kolejnych badaniach obrazowych nie było już oznak choroby przerzutowej, a pełna regresja utrzymywała się także rok po leczeniu.
CAR-T w leczeniu guzów litych. Dlaczego ten przypadek jest ważny?
Sukces terapii CAR-T w białaczkach czy chłoniakach nie przełożył się dotąd w podobnej skali na guzy lite, ponieważ takie nowotwory tworzą środowisko, do którego komórkom odpornościowym trudniej dotrzeć i w którym szybciej tracą aktywność.
"Ten przypadek pokazuje, że u pacjenta z guzem litym opornym na chemioterapię można uzyskać trwałą, całkowitą odpowiedź, prowadząc leczenie w całości ambulatoryjnie i bez ogólnoustrojowej toksyczności" - komentuje dr David Steffin, pierwszy autor pracy, zastępca kierownika ds. terapii komórkowej i przeszczepów szpiku w Texas Children’s Hospital oraz profesor nadzwyczajny pediatrii, hematologii i onkologii w Baylor College of Medicine.
Na razie mówimy jednak o jednym pacjencie. Badanie CARE jest dopiero w pierwszej fazie badań klinicznych, więc nie wiadomo jeszcze, u ilu dzieci uda się uzyskać podobny efekt ani jak długo może się on utrzymywać. "Badanie dostarcza dowodów, że te nowe komórki CAR-T mogą być bezpieczną i skuteczną metodą leczenia hepatoblastoma" - podkreśla dr Andras Heczey, główny badacz w Seattle Children’s i profesor pediatrii w University of Washington School of Medicine.
Naukowcy będą teraz sprawdzać terapię u kolejnych pacjentów z hepatoblastomą i innymi guzami litymi z obecnością GPC3. Dopiero większa grupa pokaże, czy przypadek trzylatka był wyjątkiem, czy zapowiedzią szerszego zastosowania CAR-T.
Terapia CAR-T w leczeniu glejaka
Hepatoblastoma nie jest jedynym guzem litym, w którym naukowcy próbują wykorzystać CAR-T. Niedawno informowaliśmy w tvn24.pl o tym, że szwajcarscy badacze sprawdzają tę terapię także w glejaku wielopostaciowym, jednym z najbardziej agresywnych nowotworów mózgu. W badaniach na myszach lepsze efekty uzyskano, gdy komórki CAR-T podano jeszcze przed operacją guza, zanim zabieg zdążył zmienić jego otoczenie w sposób osłabiający odpowiedź immunologiczną.
Na razie są to wyniki przedkliniczne - mechanizm sprawdzono także w ludzkiej tkance pobranej podczas operacji, ale skuteczność takiego podejścia u pacjentów musi dopiero zostać oceniona. Zespół z Genewy planuje rozpoczęcie pierwszego badania fazy pierwszej u osób z nowo rozpoznanym glejakiem w 2027 roku. Szerzej na ten temat piszemy tutaj.
Według Krajowego Rejestru Nowotworów (KRN) w 2022 roku w Polsce odnotowano 2375 przypadków złośliwych nowotworów mózgu - ponad 75 proc. z nich stanowiły glejaki. Hepatoblastoma występuje znacznie rzadziej. W Polsce pierwotne nowotwory wątroby rozpoznaje się u około 15 dzieci rocznie. Według KRN około 75 proc. z nich to hepatoblastoma, co przekłada się na około 10-12 nowych przypadków rocznie.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.