Mężczyzna bił drewnianą pałką psa. Zareagował świadek
Dorota Sumińska: jesteśmy krajem, gdzie za znęcanie się nad zwierzętami dostaje się pieniądze
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Schronisko w Łodzi
9 września na telefon łódzkiej komendy zadzwonił świadek pobicia psa. Powiedział mundurowym, że pewien mężczyzna "wielokrotnie uderzał drewnianą pałką leżące na ziemi zwierzę". Gdy próbował zareagować, sprawca pobicia schował pałkę do bagażnika samochodu i odjechał.
Gdy funkcjonariusze przyjechali na miejsce, znaleźli psa w typie owczarka niemieckiego z widocznymi obrażeniami w okolicy głowy i pyska. Zwierzę trafiło do weterynarza i do łódzkiego schroniska. Tam nadano psu imię Benek.
"Psa przyjęto w bardzo ciężkim stanie"
- Weterynarz z całodobowej lecznicy wydał opinię, w której napisał, że psa przyjęto w bardzo ciężkim stanie. W badaniach wyszło, że na szczęście nie ma obrażeń mózgu i problemów neurologicznych. Dlatego został przewieziony już do schroniska i przebywa pod opieką naszych weterynarzy. Obecnie pies jest w stanie dobrym i ma pomyślne rokowania - powiedział tvn24.pl Adam Jagodziński z działu PR łódzkiego schroniska.
Na stronie schroniska zamieszczono informację o tym, że Benek zanim został pobity pałką, został wyrzucony z jadącego samochodu. Zdjęcia łódzkiego schroniska przedstawiające psa po pobiciu są drastyczne, dlatego publikujemy jedno, które jest najmniej szokujące. Widoczne na nich są liczne ślady krwi. Z tego też powodu schronisko zamieściło fotografie w wersji czarno-białej.
Benek, gdy trafił do weterynarza był cały w krwi
Źródło zdjęcia: Schronisko w Łodzi
Tłumaczył, że chciał ulżyć w cierpieniach
W związku ze sprawą zatrzymano 44-latka.
"Mężczyzna tłumaczył się, że zauważył na ulicy nieruszającego się psa, którego następnie przewiózł samochodem do pobliskiego lasu. Jak twierdził, chciał 'ulżyć mu w cierpieniach'. Zebrany przez policjantów materiał dowodowy pozwolił na przedstawienie mu zarzutu znęcania się nad zwierzęciem ze szczególnym okrucieństwem" - poinformowała Komenda Miejska Policji w Łodzi.
44-latkowi grozi do 5 lat pozbawienia wolności. Będzie musiał się tłumaczyć także z kierowania samochodem mimo sądowego zakazu. To przestępstwo również zagrożone jest karą do 5 lat więzienia.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.