Wybory w Izraelu. Benjamin Netanjahu walczy z Gadim Eisenkotem, a ludzie masowo wracają do kraju
Wybory w Izraelu. Relacja Macieja Worocha
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Mostafa Alkharouf/Anadolu/Getty Images
W wyborach parlamentarnych w Izraelu rywalizują dwa bloki. Pierwszy skupia prawicowy Likud Benjamina Netanjahu, dwie partie nacjonalistyczne oraz być może jego tradycyjnych sojuszników - ugrupowania ultraortodoksyjne.
Drugi tworzą partie przeciwne premierowi, od prawicy po lewicę. Największą z nich jest według sondaży centrowa partia Prosto byłego szefa sztabu armii Gadiego Eisenkota.
Według większości sondaży, żaden z bloków nie uzyska większości 61 mandatów w 120-osobowym Knesecie. Opozycja ma niewielką przewagę, ale do utworzenia rządu może potrzebować poparcia partii arabskich, z którymi część jej ugrupowań nie chce współpracować.
Dziesiątki tysięcy Izraelczyków wracają do kraju
Co najmniej 67 tysięcy Izraelczyków wróciło z zagranicy, by oddać głos we wtorkowych wyborach parlamentarnych - podał w poniedziałek "Financial Times". To niemal 1 procent z 7,3 miliona uprawnionych do głosowania.
Szacunki dotyczące liczby powracających przedstawiła amerykańska organizacja AID Coalition, pomagająca Izraelczykom mieszkającym za granicą w organizacji podróży na wybory. Według jej badań, około połowa powracających przyleciała z Europy, a 45 procent ze Stanów Zjednoczonych. W Izraelu głosowanie za granicą jest co do zasady niemożliwe. Wyjątek stanowią między innymi dyplomaci i urzędnicy państwowi pełniący służbę poza krajem.
Izrael. Kampania wyborcza przed wyborami parlamentarnymi
Źródło: Reuters
Według analityków cytowanych przez "Financial Times", do masowych powrotów przyczynił się przede wszystkim sprzeciw wobec rządu premiera Benjamina Netanjahu oraz obawy o przyszłość izraelskiej demokracji. Do kraju przyjeżdżają jednak również zwolennicy premiera, w tym emigranci ze środowisk ultraortodoksyjnych żydów.
Według socjologa wyborczego Rafiego Smitha, powroty tak dużej liczby obywateli mogą mieć znaczący wpływ na wynik wyborów. Ich preferencje nie są bowiem uwzględniane w sondażach, ponieważ nie ma możliwości przeprowadzenia reprezentatywnego badania tej grupy.
Kampania w cieniu wojny
Według badania opinii opublikowanego w piątek w dzienniku "Israel Ha-Jom", najważniejszą kwestią decydującą o głosowaniu jest dla Izraelczyków bezpieczeństwo i wojna, wskazane przez 26 procent badanych.
Izraelska doktryna przez dekady opierała się na odstraszaniu, silnym wywiadzie i krótkich wojnach. Po ataku Hamasu z 7 października 2023 roku kraj ten rozpoczął jednak długotrwałe operacje wojskowe na wielu frontach - w Strefie Gazy, Libanie, Syrii i Iranie, a także przeciwko jemeńskim rebeliantom Huti.
Rodzi to pytania o przyszłą strategię bezpieczeństwa kraju, choć cele działań militarnych cieszą się poparciem społecznym.
Stanowiska głównych rywali są w tej kwestii zbliżone. Wszyscy opowiadają się za zakończeniem rządów Hamasu w Strefie Gazy i jego rozbrojeniem, również przy użyciu siły. Netanjahu uzależnia wycofanie izraelskich wojsk od rozbrojenia Hamasu, a Eisenkot obiecuje zakończyć jego rządy w ciągu 18 miesięcy.
Polityków łączy również dążenie do osłabienia militarnego Iranu i uniemożliwienia mu zdobycia broni jądrowej. Główni kandydaci sprzeciwiają się także powstaniu niepodległego państwa palestyńskiego.
Spory o osadnictwo na Zachodnim Brzegu
Chociaż sam Netanjahu jest ścigany przez prokuraturę Międzynarodowego Trybunału Karnego (MTK) za zbrodnie wojenne w Strefie Gazy, te zarzuty nie stanowią tematu kampanii wyborczej. Są powszechnie odrzucane, a większość mediów głównego nurtu poświęca im niewiele uwagi.
Wyraźniejszy podział dotyczy przemocy żydowskich osadników wobec Palestyńczyków na okupowanym Zachodnim Brzegu. Netanjahu umniejsza skalę problemu, a jego skrajnie prawicowi koalicjanci wspierają ruch osadniczy.
W Izraelu odbędą się wybory parlamentarne. Liderami sondaży są partie Benjamina Netanjahu i Gadiego Eisenkot
Źródło zdjęcia: ABIR SULTAN/PAP/EPA
Tymczasem główni liderzy opozycji potępiają ataki na Palestyńczyków i zapowiadają zdecydowane działania przeciwko ich sprawcom, choć większość ugrupowań żydowskich nie sprzeciwia się samemu osadnictwu.
Mimo że kampanię zdominowały kwestie bezpieczeństwa, drugą niemal równie ważną sprawą dla wyborców są gospodarka i koszty życia. Mimo trzech lat wojen izraelska gospodarka odnotowuje wzrost, ale kraj pozostaje jednym z najdroższych na świecie.
Problem ten nie odegrał jednak istotnej roli w kampanii. Likud Netanjahu nie przedstawił programu gospodarczego, podczas gdy opozycja zapowiadała między innymi obniżki podatków, zwiększenie konkurencji i walkę z wysokimi cenami mieszkań oraz żywności.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.