SMS-y w środku nocy wywołują silne reakcje. Eksperci wskazują, co się zaraz wydarzy
Pierwszy taki SMS został wysłany 20 sierpnia. Po godzinie 4 nad ranem do około czterech milionów mieszkańców województw lubelskiego i podkarpackiego Rządowe Centrum Bezpieczeństwa, wcześniej ostrzegające najczęściej przed burzami, tym razem przesłało taką wiadomość:
"UWAGA! UWAGA! UWAGA! Rosyjski atak powietrzny na terenie Ukrainy. Sytuacja jest monitorowana. W przestrzeni RP operuje polskie lotnictwo. Śledź komunikaty".
Po około godzinie od pierwszego SMS-a przyszedł drugi:
"UWAGA! UWAGA! UWAGA! Zakończył się atak na obszarze Ukrainy. Brak zagrożenia na terytorium RP. Śledź komunikaty."
Zmiana podejścia do ostrzegania mieszkańców przed zagrożeniami była bezpośrednio związana z uderzeniem rosyjskiej rakiety w Tarnawie-Kolonii pod koniec lipca. Wówczas RCB nie wysłało żadnych ostrzeżeń o zagrożeniu, za co było krytykowane.
Dlatego teraz, za każdym razem, kiedy Rosja atakuje zachodnią część Ukrainy, a polskie i sojusznicze myśliwce wznoszą się w powietrze, RCB zleca również operatorom komórkowym wysyłkę SMS-ów ostrzegawczych. I od 20 sierpnia alerty przychodziły już wielokrotnie. W czwartek 10 września aż trzy razy: około godz. 6:20, 7:07 i 14:31. Po kilkudziesięciu minutach odbiorcy na terenie dwóch województw dostawali odwołania zagrożenia.
Lubelszczyzna i Podkarpacie nie śpią, bo śledzą komunikaty
Nocne SMS-y nieobecne w życiu mieszkańców pozostałej części Polski, mieszkańcom Lubelszczyzny i Podkarpacia zaczynają już dawać się we znaki. Osoby pracujące z osobami starszymi dostrzegają, w jaki sposób działają na nich tego typu wiadomości.
– Alerty, które przychodzą nad ranem albo w środku nocy, są dla nich bardzo niepokojące. Słyszę relacje, że mają problem z normalnym funkcjonowaniem. Nie wiedzą, co robić po otrzymaniu takiej wiadomości: czy iść dalej spać czy siedzieć i czekać na te nowe komunikaty. Stres i zmęczenie powodują, że pojawiają się nowe problemy ze zdrowiem – relacjonuje w rozmowie z WP Małgorzata, pracująca z seniorami w jednej z lubelskich fundacji.
Te pierwsze spostrzeżenia potwierdzają specjaliści, zwłaszcza w kontekście osób starszych, choć trzeba pamiętać, że wiadomości wysyłane są do wszystkich, również np. do posiadających już telefony nastolatków.
– U części osób, zwłaszcza bardziej podatnych na lęk, starszych, samotnych czy mających już wysokie poczucie zagrożenia wojną, otrzymanie w środku nocy wiadomości rozpoczynającej się od trzykrotnego "UWAGA!" i słów "rosyjski atak powietrzny" może wywołać silne pobudzenie. Reakcja emocjonalna jest bardzo szybka i może pojawić się, zanim odbiorca spokojnie przeczyta dalszą część wiadomości i uświadomi sobie, że atak dotyczy terytorium Ukrainy. Skutkiem mogą być trudności z ponownym zaśnięciem, napięcie, wzmożone sprawdzanie wiadomości i subiektywne poczucie, że wojna jest coraz bliżej – komentuje w rozmowie z WP psycholog prof. Agata Chudzicka-Czupała z Uniwersytetu SWPS.
Wskazuje, że przy wielokrotnym powtarzaniu podobnego komunikatu może wystąpić proces przeciwny: przyzwyczajenie do bodźca oraz tzw. alarm fatigue, czyli zmęczenie alarmami.
– Jeśli człowiek wielokrotnie otrzymuje bardzo podobne ostrzeżenie, a po nim nie następuje sytuacja wymagająca od niego konkretnego działania, stopniowo uczy się: "to znowu ten sam SMS". Z czasem może przestać dokładnie czytać kolejne komunikaty – zauważa prof. Chudzicka-Czupała.
Eksperci zgodnie: Konieczne stopniowanie komunikatów
Swoje wątpliwości co do treści komunikatów ma również językoznawca prof. Jerzy Bralczyk. Pytany przez WP o powtarzane regularnie te same wiadomości, przywołuje bajkę Ezopa o pasterzu i wilku.
– To się nazywa syndromem pasterza. Kiedy pasterz dla żartu wołał, że nadbiega wilk, który kradnie owce, to na początku ludzie się zbierali i ratowali, co mogli. A potem, jak się okazywało, że to żart, to ludzie przestali reagować. Wtedy wilk rzeczywiście się pojawił i pożarł owce. Pasterz przez swoje nieuzasadnione komunikaty stworzył znieczulicę – uważa prof. Jerzy Bralczyk.
Jego zdaniem komunikaty ostrzegawcze wysyłane przez RCB w takiej formie mogą z czasem spowodować utratę wiarygodności całej komunikacji, a nawet jej ośmieszanie przez odbiorców. Wiele osób już publicznie żartuje, że w swoich telefonach "zablokowało ten spam".
– Te ostrzeżenia powinny być stopniowane, ale niekoniecznie pisane za każdym razem "UWAGA, UWAGA" wersalikami. No bo cóż więcej można zrobić w sytuacji potencjalnego zagrożenia: wypuścić nagranie z błyskami, z efektami dźwiękowymi? – zastanawia się Jerzy Bralczyk.
Wagę stopniowania komunikatów dostrzega również prof. Chudzicka-Czupała.
– Nie chodzi o to, aby RCB nie informowało – przeciwnie, państwo ma obowiązek ostrzegać obywateli. Ważne jest jednak stopniowanie komunikatów zależnie od rzeczywistego poziomu zagrożenia. Odbiorca powinien w ciągu kilku sekund uzyskać odpowiedź na trzy pytania: co się dzieje, jak blisko mnie jest zagrożenie i co powinienem teraz zrobić? Jeżeli komunikaty o bardzo różnym znaczeniu dla bezpieczeństwa mieszkańca brzmią równie alarmująco, istnieje ryzyko, że z czasem przestanie on właściwie różnicować ich wagę – przestrzega psycholog.
Pojawiają się głosy, że SMS-y to spisek
O ile przyzwyczajanie się do sytuacji zagrożenia można uznać za naturalne dla każdego człowieka, to w ostatnim czasie rośnie również liczba reakcji agresywnych i doszukujących się w wysyłaniu ostrzeżeń teorii spiskowych.
Pod medialnymi doniesieniami o alertach RCB można coraz częściej przeczytać powątpiewania w realne zagrożenie: "I jeszcze ludzie wierzą w te bzdury? Po pierwszym takim alercie ktoś zamieścił filmik z Kijowa, gdzie nie było żadnych ruin ani dymów z pożarów, ani zgliszczy" – stwierdziła jedna z komentatorek pod wpisem lubelskiego portalu informacyjnego. "Psychopaci nie byliby sobą, gdyby nie straszyli obywateli w niedzielny poranek. Trzeba ich wywieźć na taczkach z Wiejskiej, bo nigdy ta szopka się nie skończy" – to kolejny internauta.
Wiele jeszcze bardziej agresywnych wpisów nie da się zacytować. I nie da się tych treści zrzucić na karb rosyjskiej dezinformacji, bo konta komentujące w ten sposób należą do zwykłych ludzi. Nie przypominają wcale tzw. botów. Skąd takie reakcje?
– Można wręcz powiedzieć, że agresja bywa sposobem radzenia sobie z lękiem i bezradnością. Strach wiąże się z poczuciem zagrożenia i braku kontroli, natomiast złość daje poczucie energii, sprawczości i możliwości przeciwstawienia się czemuś. Psychologicznie łatwiej może być powiedzieć: "oni próbują nami manipulować" i skierować gniew przeciwko określonej osobie, instytucji czy grupie, niż dopuścić do siebie myśl: "boję się, ponieważ nie wiem, co się wydarzy i nie mam na to wpływu". Dlatego agresywna reakcja na komunikat wcale nie musi oznaczać braku lęku – czasami może być właśnie jednym ze sposobów jego wyrażania lub regulowania – komentuje prof. Agata Chudzicka-Czupała.
Dodaje, że teorie spiskowe mają szczególnie dobre warunki do rozwoju wtedy, gdy występują jednocześnie zagrożenie, niepewność i poczucie braku kontroli.
– Wojna spełnia wszystkie te warunki. Nie wiemy, co wydarzy się kolejnej nocy, nie mamy wpływu na decyzje polityczne i militarne, a jednocześnie jesteśmy stale konfrontowani z informacjami przypominającymi nam o zagrożeniu – wskazuje psycholog.
Uważa, że paradoksalnie teoria spiskowa może w takiej sytuacji przywracać pewien rodzaj psychologicznego porządku.
– Myśl: "ktoś chce nami manipulować" jest wprawdzie niepokojąca, ale wskazuje sprawcę, intencję i cel. Spisek ma autora i logikę. Chaos ich nie ma. Dla części osób takie wyjaśnienie może być psychologicznie łatwiejsze do przyjęcia niż świadomość, że świat jest nieprzewidywalny, sytuacja może się zmienić i nie mamy nad nią pełnej kontroli – uważa prof. Chudzicka-Czupała.
RCB zna wątpliwości ws. alertów. Zmiany? Możliwe
Rzecznik Rządowego Centrum Bezpieczeństwa przyznaje w rozmowie z WP, że sygnały o odbiorze komunikatów docierają również do tej instytucji.
– Komunikacja tego typu to zawsze jest pewnego rodzaju kompromis. Musimy wyważyć potencjalne zagrożenie i nie nadużywać tych słów, ale z drugiej strony, jeżeli zagrożenie jest natychmiastowe, to chcemy sprawić, żeby obywatel w odpowiedni sposób zareagował. Obecna wersja według nas i według MSWiA jest najlepszą z możliwych, ale nie jest powiedziane, że nie będzie modyfikowana, bo rzeczywiście cały czas są rozmowy i pracujemy nad tym – komentuje w rozmowie z WP Piotr Błaszczyk, rzecznik prasowy Rządowego Centrum Bezpieczeństwa.
Przedstawiciel RCB podkreśla również, że już w weekend została uruchomiona dwustopniowa komunikacja. Chodziło o moment, kiedy po wysłaniu SMS-a o zagrożeniu do wszystkich mieszkańców Lubelszczyzny następny SMS o innej treści, wzywającej do udania się w bezpieczne miejsce, wydano mieszkańcom sześciu powiatów przy samej granicy.
Nowy alert RCB. Już tylko jedno UWAGA!
Zmiana w komunikacji była widoczna już w środę rano, następnego dnia po rozmowie WP na ten temat z RCB. Tego dnia nie było już trzech słów "UWAGA" w wiadomości, a tylko jedno. Poza tym zamiast "śledź komunikaty" jest "oczekuj dalszych komunikatów". W wiadomości odwołującej zagrożenie RCB już nie apeluje do obywateli, aby dalej "śledzili komunikaty", jest już tylko informacja o "braku zagrożenia na terenie Polski".
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.