Donald Trump nie mógł się powstrzymać na wiecu. „Piękny tyłek”

Opracowanie: Piotr Parzysz Publikacja: Dzisiaj, 26 października (08:01)
„Spojrzałem na piękny tyłek. Nicki Minaj. Trudno go nie zauważyć” – mówił Donald Trump podczas wiecu w stanie Michigan, komplementując pośladki Nicki Minaj. Artystka nazwała siebie „największą fanką” prezydenta USA, przekonując, że zmienił on atmosferę w kraju i dzięki niemu Amerykanie mogą z nadzieją patrzeć w przyszłość. Spotkanie było częścią kampanii republikanów przed wyborami połówkowymi.
Nicki Minaj i Donald Trump na wiecu, fot. BRENDAN SMIALOWSKI /East News
Trump skomentował figurę raperki. Minaj przemówiła do tłumu
W niedzielę w Port Huron w stanie Michigan Donald Trump pojawił się na wiecu wspierającym kandydatów republikanów przed wyborami do Kongresu. Towarzyszyła mu Nicki Minaj, która przyjechała na wydarzenie na pokładzie prezydenckiego samolotu Air Force One. Podczas przemówienia Trump nawiązał do jej wyglądu.
A tak przy okazji, przed chwilą spojrzałem na piękny tyłek. Nicki Minaj. Trudno go nie zauważyć - powiedział prezydent USA.
Następnie poprosił artystkę, by wstała, na co zgromadzony tłum zareagował entuzjastycznie. Raperka, ubrana w złoty garnitur marki Gucci, nie ograniczyła się do obecności na scenie. Poprowadziła publiczność w skandowaniu nazwiska Trumpa oraz nazwisk republikańskich kandydatów startujących w Michigan.
Naprawdę potrzebujemy, aby wszyscy ci wspaniali ludzie zostali wybrani, bo to punkt zwrotny dla naszego kraju - powiedziała.
Kiedy schodziła ze sceny, prezydent ponownie ją pochwalił. Nigdy nie wyglądała piękniej. Ona to rozumie. Jest mądra - stwierdził Trump.
„Zmienił atmosferę w kraju”. Minaj zachwycona Trumpem
Nicki Minaj wykorzystała wystąpienie, by otwarcie zadeklarować poparcie dla prezydenta USA. Nazwała siebie jego „największą fanką”, choć w przeszłości krytykowała niektóre działania Trumpa podczas jego pierwszej kadencji.
Dzięki niemu możemy z nadzieją patrzeć w przyszłość - powiedziała, przekonując, że prezydent „zmienił atmosferę w kraju”.
Urodzona w Trynidadzie i Tobago artystka już wcześniej angażowała się w sprawy polityczne związane z administracją Trumpa. Publicznie wspierała go między innymi w związku z jego zarzutami dotyczącymi prześladowań chrześcijan w Nigerii. Opowiadała się również za programem wizowym określanym jako gold card, który ma zapewniać uprawnionym wnioskodawcom prawo pobytu w Stanach Zjednoczonych i ścieżkę do uzyskania amerykańskiego obywatelstwa.
W trakcie podróży do Michigan Minaj nagrała także film z jednym z doradców Trumpa. Materiał opublikowany na platformie X przedstawia ją w żartobliwej konwencji jako osobę starającą się o stanowisko rzecznika prasowego Białego Domu.
Stanowisko to pozostaje wolne po odejściu Katie Zacharii, która zrezygnowała pięć dni po swoim publicznym debiucie.
Trump atakuje demokratycznego kandydata. Mówi o „dżihadystach”
Występ Nicki Minaj był tylko jednym z elementów niedzielnego wiecu. Donald Trump skoncentrował się również na atakach na Abdula El-Sayeda, demokratycznego kandydata do Senatu, który walczy o mandat w Michigan.
Prezydent krytykował jego muzułmańskie pochodzenie, a także przekonywał, że zwycięstwo demokraty może doprowadzić do zaproszenia do Stanów Zjednoczonych „dżihadystów”.
Nie oddamy Ameryki w ręce komunistycznych dżihadystów - oświadczył Trump.
W ten sposób zaatakował zarówno kandydata, jak i jego postulaty polityczne. Szczególnie ostro skrytykował propozycję wprowadzenia powszechnego systemu ochrony zdrowia, zarzucając El-Sayedowi chęć zniszczenia amerykańskiego dziedzictwa.
Prezydent zwrócił się też do swoich zwolenników z apelem o uważne obserwowanie procesu liczenia głosów. Musimy uważać na tych, którzy fałszują wyniki - powiedział, ostrzegając przed możliwymi nieprawidłowościami.
W przemówieniu poruszył również kwestie międzynarodowe. Ponownie wyraził niezadowolenie z faktu, że nie otrzymał Pokojowej Nagrody Nobla, stwierdził, że Grenlandia „należy do USA”, a Norwegię określił „gó*** krajem”. Zapowiedział także, że wojna z Iranem wkrótce się zakończy.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.