Próba zamachu na lotnisku w Lipsku. Rosyjskie GRU i polski wątek
Rosyjski wywiad wojskowy GRU stoi za próbą zamachu z użyciem drona na lotnisku w Lipsku - wynika z tajnych akt śledztwa, do których dotarł niemiecki dziennik "Welt am Sonntag". Kluczowymi podejrzanymi są Rosjanin powiązany z moskiewskimi służbami oraz Białorusin, którego polska prokuratura łączy z głośnym pożarem marketu budowlanego w Łodzi w 2024 r.
Do incydentu na lotnisku w Lipsku doszło w sierpniu 2026 r.
Źródło zdjęć: © Getty Images | Jens SCHLUETER
Najważniejsze informacje:
- "Welt am Sonntag" dotarł do tajnych akt śledztwa i rozmawiał anonimowo z przedstawicielami niemieckich służb bezpieczeństwa.
- Głównymi podejrzanymi mają być Białorusin określany jako Andrei Ka. oraz Rosjanin nazywany Oleg Le.
- Śledczy znaleźli ślady DNA na konstrukcji antenowej poza lotniskiem, która miała służyć do sterowania dronem.
- Według ustaleń do ataku miano użyć ok. 1,8 kg Semtexu; celem był samolot Antonow z ok. 25 tys. litrów paliwa.
Z tajnych akt śledztwa, do których dotarł "Welt am Sonntag", wynikać ma podejrzenie przygotowania ataku dronem z materiałem wybuchowym na lotnisku w Lipsku na początku sierpnia. Gazeta wskazuje na dwóch mężczyzn, przy czym jednego z nich wiąże z GRU i rolą logistyczną przy planowaniu zamachu.
Dwaj podejrzani o zamach w Lipsku
Jak podaje niemiecki dziennik, redakcja zna pełne nazwiska podejrzanych oraz szczegóły ich wjazdu do Niemiec i wyjazdu z kraju. W publikacji mowa o obywatelu Białorusi (Andrei Ka.) oraz Rosjaninie (Oleg Le.). To Le. ma być osobą odpowiedzialną za przygotowanie zamachu i logistykę, a jednocześnie ma pozostawać w kręgu powiązań z rosyjskim wywiadem wojskowym.
"Welt am Sonntag" opisuje również trasę podróży Le. Miał on przylecieć do Niemiec na lotnisko w Berlinie z Turcji, następnie wyjechać z RFN do Serbii, a obecnie ponownie przebywać w Rosji.
Trop DNA i wątek Polski
Na ślad Ka. niemieckie służby miały natrafić po znalezieniu śladów DNA na konstrukcji antenowej poza lotniskiem. Zgodnie z ustaleniami przytaczanymi przez gazetę konstrukcja miała służyć do sterowania dronem. Te same ślady DNA, przypisane Ka., miały zostać wcześniej zarejestrowane także w Finlandii i na Litwie.
"Polskie władze łączą Ka. także z pożarem w markecie budowlanym w Łodzi latem 2024 r., który łódzka prokuratura również traktuje jako akt sabotażu" - pisze "Welt am Sonntag".
Dziennik wskazuje, że "fakt, iż Ka. pojawia się także w związku z zamachem w Lipsku, jest uznawany za kolejny sygnał wskazujący na sterowanie operacją przez rosyjskie struktury".
Celem ukraiński Antonow
W tekście czytamy, że dwa z trzech użytych dronów z nieznanych przyczyn zostały zniszczone już podczas startu. Trzeci miał dotrzeć do samolotu Antonow, ale nie doszło do wybuchu, ponieważ oderwał się zapalnik.
Według ustaleń śledczych, na które powołuje się gazeta, do przeprowadzenia ataku planowano użyć łącznie ok. 1,8 kg materiału wybuchowego Semtex. Dziennik zaznacza, że celem był samolot Antonow, który miał w zbiornikach ok. 25 tys. litrów paliwa lotniczego.
"Gdyby ładunek wybuchowy eksplodował, według oceny śledczych doszłoby do potężnej eksplozji, która zniszczyłaby część lotniska" - twierdzi "Welt am Sonntag".
Cały dzień w biegu? Skrót wydarzeń codziennie wieczorem w Twojej skrzynce
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.