PunchReps ask FG to crack down on fake, adulterated food productsThe Jerusalem PostIran prolongs talks in stalemate to punish Trump ahead of US midterms, officials sayESPNFree agents: Stroud, Miller lead top options to addInquirerPagasa: Northern portions of PH to be most affected by RosalRTP DesportoFC Porto vence PSV na Youth LeagueESPN DeportesKonaté habla de la "mala suerte" de Real Madrid con los árbitrosDaily MaverickBAIL DENIED: ‘Dangerous pattern’: Shadrack Sibiya denied bail over threats and wiped cellphoneInquirer EntertainmentChristiane Amanpour says she’s leaving CNN after 43 yearsZDF heuteEntdecken Sie das ZDF-Nachrichtenstudion-tvRegierung räumt Versäumnisse ein: Frankreich arbeitet Krawalle in Untersuchungsausschuss aufANSA SportEuropa League: il danese Krogh arbitra la Juve, greco Fotias per il MilanGolem.deAnzeige: Nur bis Donnerstag | Amazon verkauft smarten Luftreiniger zum reduzierten Preis
The Daily Newsstand · Free, Always
Tuesday, October 20, 2026

To nie koniec plądrowania Francji. W najbliższych tygodniach będzie gorąco

Translate

- Nie mam gdzie zrobić podstawowych zakupów - ciężko westchnął znajomy z paryskiego Sciences Po. Dokoła kamienicy, w której mieszka - krajobraz po bitwie. Wszystkie sklepy spożywcze wypatroszono. Spalono samochody i rowery elektryczne. Nie ocalał żaden przystanek autobusowy. Naukowiec mieszka przy placu Republiki.

Trwają podsumowania. Lizanie ran. I przygotowania do następnej fali demonstracji w sobotę, 24 października. Po niej zapowiada się ciąg dalszy 31 października oraz 5 listopada. Krótko mówiąc, dla niektórych wydarzenia ubiegłego weekendu to dopiero początek. Po drugiej stronie "barykady" trwają przygotowania.

A jest do czego. Ostatecznie MSW oświadczyło, że tylko poza regionem paryskim w wydarzeniach wzięło udział 550 tys. osób. To ewidentnie przekroczyło szacunki. Siły policyjne były niewystarczające. Co się działo w stolicy, widzieli chyba wszyscy.

Trzeba mieć jednak świadomość, że w wielu miejscach państwo francuskie utraciło kontrolę nad całymi ulicami. Tam właśnie plądrowano sklepy, systematycznie, jeden po drugim. Pod hasłami walki z wielkimi korporacjami często niszczono sklepy bynajmniej niezamożnych ludzi. Kto zna rynek pracy Paryża, ten wie, że konsekwencje wandalizmu na pewno dotkną także harujących w centrum imigrantów.

Francja. Gadu-gadu z ekranu

Prezydent Emmanuel Macron, któremu zostało sześć miesięcy w Pałacu Elizejskim, w telewizji zabrał głos, żeby… nic istotnego nie powiedzieć. Do wściekłości doprowadził tym skądinąd rekordową liczbę widzów. Premier arcysłabego politycznie rządu, Sébastien Lecornu, oznajmił, że na razie nie wprowadza się stanu wyjątkowego. Owszem, może go wprowadzić, "jeśli będzie to użyteczne".

Na razie jednak uznano lokalne i częściowe godziny policyjne za instrument bardziej adekwatny. To także raczej pusty PR. W budżecie nie ma pieniędzy. Koszt obsługi długu publicznego rośnie. Parlament rozproszkowany tak, że nie sposób przeprowadzić żadnej istotnej reformy.

Wszystko zatem znajduje się w osobliwym zawieszeniu, a jednocześnie ekstrema rosną. Powszechnie uznaje się, że politycznie za zamieszki i złodziejstwo odpowiada lider skrajnej lewicy, Jean-Luc Mélenchon. On chętnie produkuje dwuznaczne wypowiedzi. Niby nawołuje do opamiętania, ale bez krytykowania przemocy. Chętnie dolewa oliwy do ognia, którym podpala się ratusze, jak w Limoges.

Zrzucanie odpowiedzialności na jednego polityka jest zbyt prostym - jeśli nie prostackim - wyjaśnieniem. Owszem, LFI to partia nieumiarkowana, w której ciepło mówi się o rewolucyjnej przemocy, Lwie Trockim oraz Hugo Chávezie.

Jednak nie można powiedzieć, że to jedna partia wyprowadziła setki tysięcy ludzi na ulice w całym kraju. Co więcej, zorganizowane grupy złodziei i innych przestępców raczej mają w nosie, kto rządzi i jaka impreza jest pretekstem. Chętnie skorzystają z nadarzającej się okazji do rabunku i zadymy. Warto może pamiętać, że niedawne rozróby o podobnym charakterze odbyły się przy okazji meczów piłkarskich Ligi Mistrzów.

Co więcej, w ostatnich latach owe grupy "porywały" pokojowe demonstracje związkom zawodowym, nawet komunistycznym. Na przykład 1 maja wdzierały się na czoło protestu. Przejmowały go i atakowały policję, chociaż z tyłu szły często rodziny z dziećmi, zespoły muzyczne itd.

Wszystko kończy się kłębami gazu łzawiącego, wybijaniem szyb oraz fruwającą kostką brukową. Ten wandalizm powtarza się do znudzenia. W zasadzie od lat niepodobna zorganizować pokojowej demonstracji.

Francja i kultura protestu

Na całym świecie - także w Polsce - słychać było mnóstwo głosów pełnych złych życzeń pod adresem Francji. Spodem płynęły jakieś resentymenty. Sprowadzano wszystko do napływu imigrantów czy kary za francuską pychę. Żadna to analiza sytuacji. Co jak co, ale nad Sekwaną kultura krwawego protestu sięga setek lat wstecz.

Przemoc polityczna zawsze znajdowała usprawiedliwienie na obrzeżach skrajnej prawicy, jak i lewicy. Hasło "Własność to kradzież", jak by nie było, rzucił francuski myśliciel. Krwawe konsekwencje takiego myślenia zbierano później na całym świecie, choćby w Kambodży.

Właśnie dlatego owo rozpętanie samozadowolenia z czyjegoś nieszczęścia budzi niesmak. Ba, ludzka przemoc rozchodzi się jak kręgi po wodzie. Oddziałuje na Polaków przemoc rozpętana przez Putina. Podobnie rzecz się będzie miała z przemocą, która wedrze się do dużych miast. Póki co żyjemy jak gdyby "w innym świecie", ale przecież nie na innej planecie i nie na innym kontynencie. Inspiracje do radykalnych działań oddziałują na ludzkie głowy globalnie.

Dlatego wolę podkreślić, że raniono blisko 1000 policjantów. Zrujnowano życie wielu ludziom. Patrzyłem na te płonące samochody, systematycznie grabione mienie, ulice, po raz kolejny zresztą. I w szerszym planie łupienie Paryża przywodziło na myśl zdobywanie przez barbarzyńców Rzymu w 410 roku naszej ery. Na szczęście: toutes proportions gardées. Francuskiej kulturze protestu bowiem - mimo wszystko - zawdzięczamy coś niezwykłego. W spektakularnych zamieszkach w weekend nie zginął NIKT.

Nawrocki uderza w Giertycha. "To dyshonor, jest trollem"INTERIA.PL


View the original on Interia →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.