Wizyta Sikorskiego w Kijowie. Rzecznik MSZ zamieścił wymowny wpis
Osiem komunikatów o alarmie przeciwlotniczym na ekranie telefonu i odgłosy pracującej obrony powietrznej podczas dyplomatycznych rozmów – tak wyglądały kulisy pierwszego dnia wizyty Radosława Sikorskiego w Kijowie. Rzecznik MSZ Maciej Wewiór opublikował w sieci wymowny wpis z ukraińskiej stolicy, pokazujący codzienność wojny, z którą mierzą się nasi wschodni sąsiedzi.
Radosław Sikorski składa wizytę w Kijowie
Źródło zdjęć: © Getty Images, PAP | Kostiantyn Liberov, Paweł Supernak
"Po pierwszym dniu wizyty Radosława Sikorskiego w Ukrainie. Podczas spotkań słychać pracującą obronę przeciwlotniczą. Tak wygląda codzienność Kijowa. Rosyjska wojna trwa" - napisał w portalu X Maciej Wewiór.
Do wpisu rzecznik MSZ dołączył screen ekranu telefonu, na którym widnieje osiem komunikatów dotyczących alarmu powietrznego w stolicy Ukrainy.
Radosław Sikorski z wizytą w Kijowie
W piątek wicepremier szef MSZ Radosław Sikorski przybył z niezapowiedzianą wizytą do Kijowa. W podróż do ukraińskiej stolicy wybrał się pociągiem.
Rzecznik MSZ Maciej Wewiór informował, że wizyta jest gestem wsparcia dla walczącej Ukrainy.
"Jest to wyraz wsparcia dla walczącej Ukrainy. Im bardziej Rosja atakuje, tym bardziej trzeba wspierać Ukrainę" - zaznaczył.
W piątek rano, gdy Sikorski był już w Kijowie, ogłoszono tam najpierw żółty, a następnie czerwony alarm powietrzny. Żółty stopień oznacza atak dronów. Alarm czerwony oznacza zagrożenie zastosowania pocisków rakietowych.
W sobotę szef polskiej dyplomacji zamieścił wpis, w którym przekazał, że w Kijowie spotkał się m.in. z doradcą ds. bezpieczeństwa Wielkiej Brytanii Jonathanem Powellem. Rozmowy dotyczyły bezpieczeństwa Europy i miejsca Polski w grupie G20.
Kolejny pakiet wsparcia dla Ukrainy
W środę ukraiński resort obrony informował, że Polska przygotowuje kolejny pakiet pomocy dla Ukrainy, tym razem o wartości 50 mln euro, który m.in. będzie zawierał środki obrony powietrznej. Tego samego dnia doniesienia te na antenie Polsat News potwierdził wiceminister obrony narodowej Paweł Zalewski.
W czwartek do sprawy na konferencji prasowej w Karpaczu odniósł się szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz. - Kontynuujemy to, co rozpoczęliśmy w 2022 r., nasi poprzednicy, my. (Przekazujemy - red.) to, co jest możliwe, to, co siły zbrojne mówią: tak, nie będziemy np. tego używać, czyli sprzęt wychodzący z użycia, lub coś, co jest najbardziej potrzebne - mówił.
Jak przekonywał, granicą w kwestii udzielania wsparcia jest bezpieczeństwo państwa polskiego i zasoby sił zbrojnych, które określa szef Sztabu Generalnego. - Postępujemy według tej zasady. Przygotowujemy wsparcie najbardziej potrzebne i w te sprzęty, które wychodzą albo kończą im się resursy, byłyby nieużywane już w Polsce, a mogą z pożytkiem być używane na Ukrainie - wskazał.
Cały dzień w biegu? Skrót wydarzeń codziennie wieczorem w Twojej skrzynce
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.