Zagrożenie dronami z Rosji. Polacy ocenili przygotowanie naszego kraju
Blisko dwie trzecie Polaków nie wierzy, że nasz kraj jest przygotowany na zagrożenie ze strony rosyjskich dronów odrzutowych – wynika z sondażu SW Research dla "Rzeczpospolitej". Tymczasem w ostatnich dniach zawyły syreny w Lublinie i Rzeszowie, a Gierań-5 zbliżył się do granicy Polski.
Polska nie jest gotowa na atak dronami odrzutowymi?
Źródło zdjęć: © PAP | ATEF SAFADI
Sondaż agencji SW Research dla "Rz", przeprowadzony 15 i 16 września 2026 r. na grupie 800 internautów powyżej 18. roku życia, pokazuje głęboki sceptycyzm społeczeństwa wobec polskiej gotowości obronnej. Na pytanie, czy Polska jest przygotowana na zagrożenie, jakie mogą stanowić rosyjskie drony odrzutowe, odpowiedzi "nie" udzieliło 61,7 proc. respondentów. "Tak" – jedynie 19,7 proc. Kolejne 13,7 proc. nie miało zdania, a 4,9 proc. przyznało, że w ogóle nie słyszało o takim zagrożeniu.
Zróżnicowanie odpowiedzi w sondażu wyraźnie dzieli Polaków według wieku. – Przekonanie o przygotowaniu Polski do takiego zagrożenia najczęściej wyrażają osoby w wieku do 24 lat (31 proc.), podczas gdy wśród osób w wieku 25–34 lat odsetek ten wynosi 15 proc., w grupie 35–49 lat – 18 proc., a wśród badanych w wieku 50 lat i więcej – 20 proc. – komentuje dla "Rz" wyniki badania Piotr Zimolzak, wiceprezes agencji badawczej SW Research.
DLA CIEBIE
30 lat Škoda Octavia. Miliony kilometrów i jeszcze więcej historii
DLA CIEBIE
Alarm powietrzny w rocznicę sowieckiej agresji
Badanie trafiło w szczególnie newralgiczny moment. W rocznicę radzieckiej agresji na Polskę, 17 września, w województwach lubelskim i podkarpackim ogłoszono alarm powietrzny. Syreny zawyły w Lublinie i Rzeszowie, a mieszkańcy otrzymali SMS-y z poleceniem szukania bezpiecznego miejsca. Alarm obowiązywał przez ok. 50 minut i – jak potwierdził rzecznik Dowództwa Operacyjnego RP płk Jacek Goryszewski, a następnie premier Donald Tusk – był bezpośrednio związany ze zbliżaniem się drona odrzutowego do polskiej granicy. Obiekt nie przekroczył granicy, uderzył w cel ok. 4 km od granicy w Dorohusku.
Kilka dni wcześniej, 13 września, polskie systemy wykryły atak kilkunastu odrzutowych dronów na cele w zachodniej Ukrainie. Dwa z nich uderzyły w bezpośrednim sąsiedztwie granicy – jeden trafił w stację benzynową, drugi w lokomotywę pociągu relacji Kijów-Warszawa stojącego na stacji Jagodzin. W obu przypadkach Polska podrywała myśliwce dyżurne.
Cały dzień w biegu? Skrót wydarzeń codziennie wieczorem w Twojej skrzynce
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.