Przywiązał telewizor do szyi i wypchnął z okna w hotelu. Sąd w Słupsku wydał wyrok

12 lat więzienia - na tyle Sąd Okręgowy w Słupsku skazał Piotra Ogrodniczuka za zabójstwo Jacka B., którego pobił i wypchnął z okna pokoju hotelowego na trzecim piętrze z przywiązanym do szyi telewizorem. Prokuratura domagała się 25 lat. Wyrok, który zapadł w powtórnym procesie, jest nieprawomocny. Skazany zezwolił na publikację pełnego nazwiska i wizerunku i zapowiedział apelację, gdyż nadal utrzymuje, że jest niewinny. „To jakaś farsa” - twierdzi.
Sąd Okręgowy w Słupsku; ogłoszenie wyroku; fot. Piotr Kowala /PAP
Wyrok ogłosiła przewodnicząca składu orzekającego sędzia Aleksandra Szumińska.
49-letni Piotr Ogrodniczuk, który zezwolił na publikację danych osobowych i wizerunku, został uznany za winnego zabójstwa Jacka B. i skazany na 12 lat pozbawienia wolności. Ma także zapłacić ponad 50 tys. zł kosztów sądowych. Wyrok jest nieprawomocny. Prokuratura dla oskarżonego chciała 25 lat pozbawienia wolności, obrona liczyła na uniewinnienie.
Do tragicznych zdarzeń doszło w 2018 roku
Proces toczył się powtórnie od 3 listopada 2022 roku. O przekazaniu sprawy do ponownego rozpoznania zdecydował Sąd Apelacyjny w Gdańsku w kwietniu 2022 roku. Piotr Ogrodniczuk odpowiadał przed sądem oskarżony przez Prokuraturę Okręgową w Słupsku o to, że 23 listopada 2018 roku bił Jacka B. po całym ciele i wypchnął z okna pokoju nr 316 Hotelu Słupsk z przywiązanym do szyi telewizorem. Mężczyzna w wyniku doznanych wielonarządowych obrażeń zmarł dzień później.
Ogrodniczuk nigdy się nie przyznał
Ogrodniczuk przesiedział w areszcie niemal cztery lata. Od ponad trzech odpowiadał z wolnej stopy. Oskarżony do zabójstwa nie przyznał się na żadnym z etapów postępowania. W procesie mówił, że spał w pokoju hotelowym po alkoholowym spotkaniu z Anną T. i Jackiem B., gdy ten wypadł przez okno. Obudził go krzyk Anny. Ubrał się i wyszedł. Dla niego najbardziej prawdopodobną wersją zdarzeń było samobójstwo Jacka B., który był w „trudnej sytuacji życiowej”.
W czwartek 15 października sędzia Szumińska powiedziała, że w ocenie sądu wyjaśnienia oskarżonego nie zasługują na wiarę.
Materiał procesowy wskazuje na winę oskarżonego. Dowody zebrane w tej sprawie wskazują na sprawstwo oskarżonego i działanie z zamiarem bezpośrednim zabójstwa. Zbrodnia miała drastyczny przebieg. Oskarżony był nietrzeźwy, właściwie uciekł z miejsca zdarzenia - podkreśliła, zaznaczając, że oskarżony „naruszył najcenniejsze dobro - życie człowieka”.
W ocenie sądu zeznania Anny T., która w pierwszym procesie była kluczowym świadkiem, bo wskazała Ogrodniczuka jako sprawcę, „znalazły odzwierciedlenie w obiektywnie zebranych dowodów”. Anna T., jak wskazał psycholog, „nie ma skłonności do konfabulacji”. Zmiana jej zeznań w drugim procesie nastąpiła po rozmowie z obrońcą oskarżonego, odsuniętym następnie od tej sprawy. Sąd nie znalazł podstaw do uwiarygodnienia wersji o wymuszeniu ich treści od Anny T. przez policjantów.
Ponadto opinie - biologiczna i genetyczna - potwierdziły, że krew na ścianie w pokoju hotelowym należy do Jacka B. Świadek zajmująca sąsiedni pokój zeznała, że słyszała kłótnię, męskie głosy.
Wnioski z opinii prywatnej sporządzonej do sprawy, w których biegły wskazywał, że obrażenia w okolicy oczodołu u Jacka B. „mogły być efektem uderzenia o kostkę brukową chodnika” podczas próby samobójczej, nie znalazły potwierdzenia w opinii wykonanej przez biegłych w laboratorium 3D.
Na podstawie przeprowadzonych animacji 3D, dokonując koniecznych pomiarów, biegli uznali, że najbardziej prawdopodobna wersja jest taka, że pokrzywdzony, stojąc na tapczanie tyłem do okna, został wypchnięty przez okno z przywiązanym do szyi telewizorem - powiedziała sędzia Szumińska.
Dodała, że sąd po uzyskaniu tej opinii wykluczył, by mogło dojść do samobójstwa.
Ogrodniczuk nie został w czwartek aresztowany, jak chciał tego prok. Robert Firlej. Sąd uznał, że do czasu uprawomocnienia się wyroku wystarczy, że oskarżony nie będzie mógł opuszczać kraju i zatrzymany zostanie mu dokument to umożliwiający.
Prok. Firlej zapowiedział po wyjściu z sali rozpraw wystąpienie o pisemne uzasadnienie wyroku. Dopiero po zapoznaniu się z nim zapadnie decyzja o ewentualnej apelacji.
Ogrodniczuk zapowiedział apelację
Spodziewałem się wyroku uniewinniającego, bo tylko taki mógł być sprawiedliwy. Odejmuje mi mowę, nie wiem, co się dzieje. To jakaś farsa. Ja nie przyznaję się do zabójstwa. To absurdalny zarzut. Nie miałem nic wspólnego z tym, co się wydarzyło - powiedział po ogłoszeniu wyroku.
Sąd Okręgowy w Słupsku w procesie, który toczył się od 5 grudnia 2019 r., skazał 25 czerwca 2021 r. Ogrodniczuka na łączną karę 10 lat więzienia. Dwaj sędziowie ławnicy wnieśli wówczas zdania odrębne do wyroku. Jawność procesu była wyłączona. Prokurator żądał 25 lat więzienia. Obrońca - uniewinnienia od wszystkich zarzutów. Strony złożyły odwołanie do Sądu Apelacyjnego w Gdańsku i ten w kwietniu 2022 r. uchylił wyrok pierwszej instancji i przekazał sprawę do ponownego rozpatrzenia.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.