Furia na Mazowszu. Groził kierowcy śmiercią łyżką do opon

30-latek śledził samochodem 33-latka, a gdy ten zaparkował przed własną posesją w Garbatce, wyskoczył z auta, groził ofierze śmiercią przy pomocy łyżki do zmiany opon i wybił szybę w drzwiach jego samochodu. Piaseczyńscy kryminalni zatrzymali podejrzanego.
Do zdarzenia doszło przed jedną z posesji na terenie Garbatki. Gdy tylko dyżurny Komendy Powiatowej Policji w Piasecznie odebrał zgłoszenie o napadzie, na miejsce natychmiast skierowani zostali funkcjonariusze lokalnego komisariatu. Kiedy dotarli, zastali przestraszonego pokrzywdzonego – napastnik zdążył już odjechać.
– Z relacji pokrzywdzonego wynikało, że wracając od rodziny, zauważył samochód, który za nim jechał. Gdy zaparkował przed swoją posesją, z pojazdu wysiadł nieznany mu mężczyzna. Zaczął grozić mu śmiercią, wymachując niebezpiecznym narzędziem, a następnie wybił szybę w drzwiach samochodu, po czym wsiadł do auta i szybko odjechał. Pokrzywdzony nie wiedział, kim jest agresor ani co skłoniło go do takiego zachowania – relacjonuje rzecznik KPP w Piasecznie podkom. Magdalena Gąsowska.
Kluczowy okazał się zapis z kamery monitoringu zamontowanej na jednej z okolicznych posesji – całe zdarzenie zostało zarejestrowane. Do sprawy włączyli się kryminalni, którzy przeanalizowali nagranie i podjęli intensywną pracę operacyjną. Kilka dni później policjanci zapukali do drzwi podejrzanego 30-latka.
Podczas przeszukania należącego do niego samochodu śledczy znaleźli łyżkę do zmiany opon. Z ustaleń funkcjonariuszy wynika, że właśnie tym narzędziem mężczyzna miał grozić pokrzywdzonemu, a następnie wybić szybę w jego aucie. 30-latek trafił do policyjnej celi.
Zgromadzony materiał dowodowy pozwolił na postawienie mężczyźnie dwóch zarzutów karnych – gróźb karalnych oraz uszkodzenia mienia. Prokurator zastosował wobec podejrzanego wolnościowy środek zapobiegawczy w postaci policyjnego dozoru. Za oba przestępstwa grozi mu do 5 lat pozbawienia wolności.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.