"Nie przyjmę tych warunków". Tusk reaguje ws. ambasadorów
- Donald Tusk odrzucił pomysł podziału stanowisk ambasadorskich między prezydenta i rząd.
- Karol Nawrocki deklaruje gotowość do powrotu do rozmów o nominacjach, ale chce rozmawiać bezpośrednio z premierem.
- Zgodnie z ustawą ambasadora powołuje prezydent na wniosek ministra spraw zagranicznych zaakceptowany przez premiera.
- Spór o obsadę placówek trwa od ponad dwóch lat i dotyczy m.in. Bogdana Klicha oraz Ryszarda Schnepfa.
Premier został zapytany o możliwość spotkania z Karolem Nawrockim podczas piątkowego briefingu po szczycie unijnym w Brukseli. Prezydent w wywiadzie opublikowanym we wtorek przez "Rzeczpospolitą" wyraził gotowość do wznowienia rozmów w sprawie ambasadorów. Zastrzegł jednak, że nie chce negocjować z Radosławem Sikorskim, lecz z jego przełożonym, czyli szefem rządu.
Nawrocki mówił również, że w polskich placówkach pracują "świetni dyplomaci", ale mimo to nie podpisze ich nominacji, ponieważ chce rozwiązać problem w "sposób systemowy". Tusk ocenił, że nie zaakceptuje tak określonych zasad rozmowy.
– Na pewno nie przyjmę tych warunków gry, które polegają na tym, że: "spróbujmy zrobić, że trochę naruszymy konstytucję, trochę kompetencji oddamy prezydentowi, których on nie ma" – powiedział premier.
Spór o nominacje ambasadorskie
Tusk podkreślił, że procedura powoływania ambasadorów wymaga udziału kilku organów. Kandydatów wskazuje minister spraw zagranicznych, a wniosek wymaga akceptacji premiera i podpisu prezydenta. Premier zaznaczył przy tym, że przepisy nie przewidują podziału placówek na pulę prezydencką i rządową.
– Minister spraw zagranicznych jest zobowiązany do nominowania kandydatów na ambasadorów; to wymaga także mojej zgody i mojego podpisu, i wymaga też podpisu prezydenta. Nie ma w konstytucji ani żadnej ustawie nawet najmniejszej wzmianki, że ma być jakaś pula ambasadorów dla prezydenta, dla jego kolegów, że on będzie miał połowę, a rząd połowę. To jest absurd i na pewno na to się nie zgodzę – zaznaczył Tusk.
Premier dodał, że prezydent może zablokować konkretną kandydaturę, jeśli ma wobec niej merytoryczne zastrzeżenia. W jego ocenie taka decyzja powinna jednak dotyczyć wskazanej osoby, a nie prowadzić do przejęcia przez głowę państwa uprawnień przypisanych rządowi.
– Jeżeli prezydent ma jakieś konkretne zarzuty wobec konkretnego kandydata na ambasadora, to może odmówić podpisu i niech wytłumaczy, dlaczego – powiedział Tusk. – Ale na pewno nie może przejmować kompetencji, które w konstytucji są bardzo jasno określone. Trzeba by zmienić konstytucję i ponownie wygrać wybory, jeśli pan Nawrocki marzy o takim trumpowskim modelu prezydentury – dodał.
Bitwa o zagraniczne placówki
Art. 39 ustawy o służbie zagranicznej stanowi, że ambasadorów powołuje i odwołuje prezydent. Robi to na wniosek ministra spraw zagranicznych, który wcześniej musi uzyskać akceptację szefa rządu. Ten przepis jest podstawą obecnego sporu między resortem a Pałacem Prezydenckim.
Konflikt trwa od ponad dwóch lat. W marcu 2024 r. Radosław Sikorski zdecydował o zakończeniu misji przez ponad 50 ambasadorów. Resort wycofał także kilkanaście kandydatur zgłoszonych do akceptacji przez poprzednie kierownictwo ministerstwa. Ówczesny prezydent Andrzej Duda podkreślał wtedy, że "nie da się żadnego ambasadora polskiego powołać ani odwołać bez podpisu prezydenta".
W placówkach, które opuścili ambasadorowie, lecz których prezydent formalnie nie odwołał, MSZ umieściło dyplomatów bez statusu ambasadora. Pełnią oni funkcję chargé d'affaires. Po objęciu urzędu przez Karola Nawrockiego spór nie wygasł.
Prezydent sprzeciwia się szczególnie nominacjom Bogdana Klicha, obecnego szefa placówki w Waszyngtonie, oraz Ryszarda Schnepfa, który pełni funkcję chargé d'affaires we Włoszech.
Wcześniejsze deklaracje o porozumieniu
Na początku września Nawrocki mówił, że porozumienie z Ministerstwem Spraw Zagranicznych było blisko. Twierdził, że uzgodnienia przygotowano, lecz później jeden ze zwierzchników szefa MSZ miał zdecydować, iż nie mogą wejść w życie.
Radosław Sikorski odpowiadał wówczas, że dodatkowe porozumienie nie jest potrzebne, ponieważ zasady określa ustawa. Wskazywał, że przed prezydentem leży 46 przygotowanych wniosków.
– Prezydent na swoim ma 46 tak przygotowanych wniosków i pan prezydent może jeszcze dziś siąść przy biurku i je podpisać – powiedział wicepremier. Dodał, że podpis pod nominacją jest prerogatywą, "ale i obowiązkiem".
Sikorski wyjaśniał, że każdy wniosek obejmuje zgodę kandydata, opinię kontrwywiadu, akceptację sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych oraz zgodę państwa przyjmującego.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.