„Ławrow zakpił z Niemiec. Dostał zdjęcia i okazję do szydzenia”

Dziennik „Frankfurter Allgemeine Zeitung” bardzo krytycznie ocenił sobotnie spotkanie w Nowym Jorku. „Uścisk dłoni w niewłaściwym momencie” – pisze Stephan Loewenstein. „Możliwe, że istnieją jakieś dobre powody, dla których można usiąść do stołu z przedstawicielami kremlowskiego reżimu. W przypadku spotkania Wadephula z Ławrowem żadnego powodu uzasadniającego spotkanie nie widać” – uważa komentator.
„Powodem, dla którego szefowie niemieckiego MSZ, niezależnie z jakiej partii pochodzili, unikali bezpośrednich spotkań z rosyjskim kierownictwem, od kiedy Władimir Putin rozpoczął otwartą wojnę napastniczą przeciwko Ukrainie, nie był upór. Powodem była chęć rozwiania wszelkich wątpliwości co do tego, że Niemcy stoją po stronie ofiary agresji i nie są gotowe do szukania porozumienia z Moskwą ponad ich głowami” – podkreślił Loewenstein.
Reżim Putina „miał być izolowany, i to w sposób widoczny”, a środkiem do tego celu były sankcje UE. W przypadku pojawienia się nowych okoliczności zmiana tej polityki byłaby oczywiście godna rozważenia. Jednak zdaniem „FAZ” żadne nowe powody się nie pojawiły. „Jedynym beneficjentem jest Ławrow. Dostał zdjęcia z uściskiem rąk i okazję do szydzenia z szefa niemieckiej dyplomacji” - czytamy w artykule.
Według „FAZ” Wadephul wybrał niewłaściwy moment, tym bardziej że niedawno niemiecki rząd uznał Rosję za sprawczynię prób zamachów w Niemczech.
„FAZ” przypuszcza, że jednym z powodów decyzji Wadephula mogły być wyniki wyborów we wschodnioniemieckich landach, w których partie opowiadające się za rzekomą polityką pokoju uzyskały dobre wyniki. „Takimi manewrami się ich nie pokona” – uważa komentator dziennika.
„Niemiecki rząd postanowił przełamać lody”
„Jeżeli ktoś potrzebował jeszcze jednego dowodu na to, że Rosja nie chce negocjować, to właśnie go dostał” – pisze „Sueddeutsche Zeitung”. Pomimo tego spotkanie nie było błędem – ocenia Sina-Maria Schweikle. „Po latach dyplomatycznej ciszy niemiecki rząd postanowił przełamać lody. Przez 20 minut minister spraw zagranicznych Johann Wadephul rozmawiał z Siergiejem Ławrowem. Powiedział mu, co Niemcy sądzą o rosyjskiej wojnie napastniczej i o zagrożeniu krajów europejskich” – pisze komentatorka.
„Rozmowa jest piękna, ale jeszcze lepiej byłoby rozmawiać z kimś, kto rzeczywiście chce słuchać” – przypomina Schweikle. Tymczasem reakcja Rosji była zgodna z oczekiwaniami: Ławrow powiedział, że rozmowa nie wniosła niczego nowego. Rosyjski minister „zakpił z Niemiec, przedstawiając je jako petenta” - dodaje publicystka.
„Czy wobec tego spotkanie było błędem? Nie” – ocenia Schweikle. Jej zdaniem Wadephul udowodnił, że Moskwa nie chce negocjacji. „Rosja wykorzystuje wyciągniętą dłoń do dzielenia Zachodu i wytykania mu słabości. Kto to ignoruje, ten służy nie pokojowi, lecz moskiewskiej propagandzie” – czytamy w konkluzji komentarza w „Sueddeutsche Zeitung”.
Mądre posunięcie Wadephula?
Według tygodnika „Die Zeit”, spotykając się z Ławrowem, Wadephul sporo zaryzykował. Pomimo tego było to „mądre posunięcie” – uważa Juerg Lau. „Nie wiadomo, kto z tego dyplomatycznego pojedynku wyjdzie jako zwycięzca. Jedno jest jednak pewne – polityczna walka o Ukrainę weszła na nowy poziom. Swoją brawurową akcją Wadephul radykalnie podwyższył niemiecką stawkę” – czytamy w tygodniku.
Według Laua kpinami Ławrowa Niemcy nie powinny się przejmować – szef rosyjskiej dyplomacji jest „pozornym olbrzymem”, ma niewiele do powiedzenia i nie należy do ścisłego otoczenia Putina.
Spotkanie z Ławrowem było pomimo tego „mądrym posunięciem”, ponieważ Wadephul pokazał, że Niemcy nie boją się rozmów. Minister bezpośrednio przekazał Rosji, że Niemcy będą się broniły przed eskalacją wojny i poruszył problem eksportu zboża, co jest ważnym tematem dla państw Globalnego Południa.
Ważnym impulsem dla niemieckiej dyplomacji jest „brak wiarygodności Stanów Zjednoczonych”. „Totalna porażka amerykańskiej dyplomacji kierowanej przez Jareda Kushnera i Steve'a Witkoffa jest wyzwaniem dla Europejczyków” – uważa Lau. Obaj wysłannicy prezydenta Donalda Trumpa „niczego przez półtora roku nie osiągnęli, a poprzez swoją uniżoną giętkość tylko zachęcili Putina do kontynuacji wojny”.
Wadephul zasygnalizował, że Europejczycy, a w Europie Niemcy najbardziej wspierają Ukrainę, muszą być obecni przy rozwiązywaniu kryzysu.
Dotychczas niemiecki rząd stał słusznie na stanowisku, że jest gotowy do rozmów, lecz po stronie rosyjskiej brak jest warunków do negocjacji. Najpierw musi dojść do rozejmu, a dopiero potem można rozmawiać o Ukrainie, ale tylko z Ukrainą.
„Spotkanie w sobotę spowodowało, że to stanowisko stało się po części historią. Można rozmawiać, kontakt został nawiązany na oczach wszystkich” – pisze Lau zastrzegając, że i teraz Niemcy nie będą negocjowali ani ponad głowami Ukraińców, ani ponad głowami europejskich sąsiadów. „Dalsze rozmowy muszą toczyć się na płaszczyźnie europejskiej” – twierdzi komentator „Die Zeit”.
„Dobrze, że Wadephul podjął taką próbę”
„Z tą Rosją nie można negocjować. Pomimo tego dobrze, że Wadephul podjął taką próbę” – czytamy w „Die Welt”. „Nic nie wskazuje na to, że Putin chce zakończyć swoją wojnę” – pisze Caroline Turzer. „Wręcz przeciwnie” – na forum ONZ Ławrow oświadczył: „Nasza walka o prawdę i sprawiedliwość będzie prowadzona do końca”.
Decyzja Wadephula, żeby spotkać się z rosyjskim ministrem, pomimo tego, była „słuszna i ważna”. „Z przyjaciółmi nie trzeba negocjować, ale z przeciwnikami trzeba” – powiedział minister.
Zdaniem „Die Welt” Wadephul pokazał, że to nie Europejczycy, ani prezydent Ukrain y Wołodymyr Zełenski nie chcą rozmawiać. „To Moskwa torpeduje każdą próbę zakończenia okrutnej wojny i nie rezygnuje ze swoich sprzecznych z prawem międzynarodowym celów oraz bombardowania Ukrainy przez całą dobę” – pisze w konkluzji komentatorka, dodając: „Impertynencka reakcja Ławrowa pokazała, że Moskwa dokładnie zrozumiała, o co chodzi".
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.