Nowy ból głowy dla Trumpa na Bliskim Wschodzie. W Rijadzie już widać oznaki paniki [ANALIZA]
Może rozszerzyć niepopularną wojnę, wciągając swoje nadwyrężone siły jeszcze głębiej w wir chaosu na Bliskim Wschodzie. Albo może wstrzymać się z reakcją, ryzykując gwałtowny wzrost światowych cen ropy, negatywną reakcję amerykańskich wyborców oraz pogłębienie wrażenia słabości twardej siły USA.
Trump miał nadzieję spędzić weekend, oglądając golfa na swoim 400-akrowym polu w hrabstwie Clare [w irlandzkiej prowincji Munster], nie przejmując się wydarzeniami na Bliskim Wschodzie. Po przybyciu do Dublina prezydent przybrał optymistyczny ton, zapewniając dziennikarzy, że "wszystko będzie dobrze".
Czytaj nas częściej w Google
Nastrój w Rijadzie był jednak znacznie mniej panglossowski [nierozsądnie optymistyczny w obliczu poważnych trudności — to słowo odnosi się do dr. Panglossa z satyrycznej powiastki filozoficznej Voltaire'a "Kandyd"] — i, prawdę mówiąc, najprawdopodobniej również w Białym Domu.
Pomimo skuteczności amerykańskiej blokady portów Iran radykalnie zmienił układ sił, zmuszając Arabię Saudyjską do odpierania równoczesnych ataków z dwóch kierunków.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.