Ośmiolatek był bity kijem i wyganiany na mróz bez butów i kurtki. Trzy osoby oskarżone
Zgierz. Zarzuty dla trzech osób w sprawie znęcania się nad 8-latkiem
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: TVN24
O skierowanym do sądu w Zgierzu akcie oskarżenia poinformował prokurator Paweł Jasiak z Prokuratury Okręgowej w Łodzi. - 31-letnia matka zastępcza, 40-letni ojciec zastępczy i 39-letni mężczyzna, który przebywał w ich domu, są oskarżeni o znęcanie się nad chłopcem ze szczególnym okrucieństwem, grozi za to kara do 10 lat pozbawienia wolności - przekazał prokurator Jasiak.
Do prokuratury doprowadzono 31-latkę
Źródło zdjęcia: TVN24
Na początku lutego zatrzymano trzy osoby., - Biegły sporządził kompleksową opinię, w której opisał obrażenia dziecka. Stwierdził jednoznacznie, że są to obrażenia związane z przemocą domową w bardzo ciężkiej formie. Wszystkie zeznania, które złożyło dziecko przed sądem, potwierdziły się w dowodach - mówił w lutym prokurator Paweł Jasiak. Jak relacjonowała reporterka TVN24 Katarzyna Pasikowska-Poczopko, wobec chłopca stosowano wymyślne kary. - Chłopiec był bity drewnianym kijem po całym ciele. Musiał klęczeć z rękami w górze. Był wyganiany na mróz bez butów i kurtki. Na to zebrała dowody prokuratura - mówiła na antenie TVN24.
Stał na śniegu w samej piżamie
O stosowaniu przemocy wobec dziecka policjanci ze Zgierza dowiedzieli się od śląskiej policji, która dostała jako pierwsza niepokojące zgłoszenie. Wiadomo, że 4 lutego ta rodzina przebywała w okolicy Myślenic (Małopolska). Policjanci otrzymali wtedy zgłoszenie od świadka, który twierdził, że widział ośmiolatka w piżamie i bez butów, który stał na podwórku na śniegu i trząsł się z zimna. Na potwierdzenie swoich słów, pokazał policjantom nagranie. - Policjanci pojechali zweryfikować to zgłoszenie. Dziecko było już w domu. Twierdziło, że wyprowadzało psa i czekało na jego powrót z podwórka - informował tvn24.pl podkomisarz Dawid Wietrzyk, rzecznik Komendy Powiatowej Policji w Myślenicach. Na pierwszy rzut oka, wydawało się, że nie ma powodów, by przypuszczać, że w rodzinie źle się dzieje. Ale policjanci chcieli mieć pewność. - Wiedzieliśmy, że ta rodzina jest u nas tylko przejazdem i nie będziemy mieć możliwości dalej nadzorować tej sprawy. Sytuacja, w której dziecko jest nieadekwatnie ubrane i stoi zimą na zewnątrz, wydaje się alarmująca. Dlatego poinformowali o tym komendę w Zgierzu - wskazywał podkomisarz Wietrzyk.
Siniaki na ciele dziecka
Policjanci ze Zgierza odwiedzili rodzinę 11 lutego. - Na miejscu zastali: 31-letnią kobietę i 40-letniego mężczyznę - byli to opiekunowie w tej rodzinie zastępczej. Ponadto znajdowała się tam 61-latka, 39-latek oraz jego ośmioletnia córka - informował kom. Adam Dembiński z biura prasowego łódzkiej policji. W mieszkaniu była również szóstka dzieci z tej rodziny zastępczej. To dzieci w wieku od roku do dziesięciu lat. W pewnym momencie pojawił się jeszcze ośmioletni podopieczny. - Policjanci zauważyli, że dziecko ma siniaki, dlatego bardzo szybko zapadła decyzja, żeby wezwać pogotowie - przekazał Dembiński. Chłopca przewieziono karetką na badania do szpitala. Kilkanaście godzin później zatrzymano 31-letnią matkę zastępczą oraz 39-latka i 40-letniego ojca zastępczego.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.