Miasteczko płonie pod ziemią od ponad 60 lat. Mieszkańcy nie chcą się wyprowadzić
Jeszcze pod koniec XIX w. Centralia była popularnym górniczym miasteczkiem z ponad 2700 mieszkańcami. W przeciągu dekad większość kopalni jednak zamknięto, a populacja zmniejszyła się o ponad połowę. W 1962 r. mieszkało tu wciąż ok. 1100 osób.
Poziemny pożar w Centralii. Zaczęło się od śmieci
Geneza pożaru nie jest jednoznacznie przesądzona. W wielu źródłach pojawia się hipoteza o kontrolowanym spalaniu odpadów na wysypisku urządzonym w dawnym dole kopalnianym. Dziennikarka Joan Quigley, która w 2007 roku wydała książkę poświęconą tragedii w Centralii, uważa jednak, że ogień został zaprószony już wcześniej, gdy śmieciarka zrzuciła gorący popiół z pieców węglowych do dołu z odpadami.
ZOBACZ: Pożar w samolocie do Pragi. Na pokładzie było 146 pasażerów
Ogień rozprzestrzenił się do tuneli opuszczonych kopalni i zajął pozostałe w nich złoża węgla. Próbowano go gasić, wpompowując wodę pod ziemię i pokrywając powierzchnię gleby gliną, ale nie przyniosło to żadnych rezultatów. Pożar konsekwentnie poszerzał swój zasięg.
Zatrucia, zapadliska i eksmisje
Mieszkańcy Centralii nie do końca zdawali sobie sprawę, jakie zagrożenie stwarza pożar rozlewający się powoli pod miastem. Przez długi czas jego jedynymi oznakami były miejscowe ulatnianie się dymu i wyczuwalne podwyższenie temperatury ziemi.
O problemie zaczęto mówić głośno dopiero w 1979 roku, kiedy w podziemnych zbiornikach z paliwem na lokalnej stacji benzynowej zmierzono temperaturę bliską 78 stopni C. Wkrótce u mieszkańców zaczęto obserwować objawy zatrucia tlenkiem węgla. W 1981 r. 12-letni chłopiec nieomal wpadł do głębokiego zapadliska, które nagle utworzyło się na jednym z podwórek.
ZOBACZ: Pożar promu turystycznego na Filipinach. Są ofiary śmiertelne, trwa akcja ratunkowa
W 1984 roku Amerykański Kongres przeznaczył 42 mln dolarów w celu przesiedlenia ludności Centralii. W ciągu kolejnych sześciu lat z miasteczka wyprowadziło się 545 rodzin i przedsiębiorstw, a większość budynków zburzono.
Centralia będzie płonąć jeszcze setki lat
Nie wszyscy zdecydowali się opuścić rodzinne miasto. W 1992 r. władze stanu Pensylwania rozpoczęły wywłaszczanie właścicieli pozostałych nieruchomości. Ośmiu mieszkańców sprzeciwiło się eksmisji i złożyło pozew przeciwko krzywdzącej ich zdaniem decyzji.
Po długim procesie w 2013 r. podpisano ugodę w tej sprawie. Rezydentom Centralii zezwolono na pozostanie w swych domach do końca życia, bez prawa sprzedaży lub przekazania nieruchomości w spadku. Wypłacono im również kwotę 349,5 tys. dolarów do podziału.
ZOBACZ: Jak będzie wyglądał dom człowieka w kosmosie? Indyjski koncept BHEEM
Po śmierci ostatnich mieszkańców płonącego miasta ich nieruchomości zostaną wywłaszczone, a Centralia stanie się oficjalnie gminą niezamieszkałą. Z szacunkowych wyliczeń wynika, że podziemny pożar może trwać jeszcze kolejnych 250 lat, obejmując powierzchnię 1500 hektarów. Wygaśnie samoistnie, gdy wyczerpią się zasoby węgla, które go napędzają.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.