Na stacjach jeszcze drożej? "Nikt nie zaryzykuje, że to szczyt"
- Ceny są porażające, natomiast ich stanu i perspektywy, która jest przed nami nie da się określić - stwierdził Przemysław Bryksa. Ekspert w rozmowie na antenie Polsat News zaznaczył, że sytuacja na rynku paliw jest "elementem gry rynkowej".
Wzrost cen na rynku paliw. Ekspert: Nie popadajmy w panikę
Zdaniem Bryksy ceny na stacjach mogą jeszcze wzrosnąć. - Rynek paliwowy jest rynkiem wolnym, więc cena w wyniku gry rynkowej może się jeszcze zmieniać, a nikt nie zaryzykuje twierdzenia, że jesteśmy na szczycie podwyżek - stwierdził.
- Optymistycznym elementem jest to, że cena ropy w dniu wczorajszym delikatnie spadła. Mówimy tu oczywiście o kontraktach na przyszłość, ale jest to bardzo ważny sygnał. Również ceny paliw gotowych na rynkach, na giełdach światowych delikatnie wczoraj spadły - zauważył.
ZOBACZ: Pęknie bariera dziesięciu złotych za paliwo? "Wyłącznie odpowiedzialność Nawrockiego"
- Jesteśmy w bardzo trudnej sytuacji, ale nie należy epatować skalą zagrożenia i moim zdaniem nie popadajmy w panikę w tym zakresie - podkreślił specjalista.
Polskie dostawy paliw zabezpieczone? "Nie powinno dojść do blackoutu"
W środę Grupa Orlen poinformowała, że zakontraktowała w ostatnich kilku dniach dla swoich rafinerii w Polsce, Czechach i na Litwie 16 dodatkowych dostaw ropy naftowej m.in. z Norwegii, Wlk. Brytanii, Algierii, Kazachstanu, Azerbejdżanu i z obu Ameryk. Bryksa potwierdził, że Polsce nie grozi przerwa w dostawach.
- Jesteśmy zabezpieczeni i to trzeba potwierdzać. Natomiast to, że mamy sygnały o ograniczeniu dostaw, traktowałbym bardziej jako sygnał o ograniczeniu ilości ropy naftowej dostarczanej do Europy, w tym do Polski, niż jako sygnały o całkowitym zatrzymaniu tych dostaw w kolejnych okresach - tłumaczył.
ZOBACZ: Drożyzna na stacjach nie tylko w Polsce. Kosmiczne ceny paliwa w Niemczech
Przypomniał także o zaatakowanej infrastrukturze naftowej na Półwyspie Arabskim oraz blokadzie w cieśninie Ormuz. W jego ocenie "jeśli nie można zakupić ropy z dotychczasowego źródła, to firmy, które tę ropę pozyskują, a mamy dwie firmy przerabiające ropę naftową w Polsce, natychmiast kierują się do innych kierunków".
- Do USA, do Ameryki Południowej, do Afryki i stamtąd ta ropa jest pozyskiwana. W związku z tym nie można też powiedzieć, że nie możemy zakupić ropy. Ropa będzie kupowana, słuszne są w tym zakresie uspokojenia ze strony organów państwa czy spółek i ropa będzie przerabiana, paliwa będą produkowane. W związku z tym nie powinno dojść do takiego "blackoutu paliwowego" - wyliczył.
WIDEO: Co z cenami paliw? Ekspert: Nikt nie zaryzykuje, że to szczyt
Rząd chce nowego podatku na koncerny. Prezydent już raz nie podpisał ustawy
W piątek Sejm ponownie uchwalił ustawę wprowadzającą podatek od nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych. Pieniądze z tej daniny mają sfinansować program osłonowy "Ceny Paliwa Niżej". Nowe przepisy mają objąć okres od marca br. do końca pierwszego kwartału 2027 r. Poprzednią ustawę w tej sprawie prezydent Karol Nawrocki skierował w lipcu do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli prewencyjnej. Zdaniem prezydenckiej kancelarii, ustawa łamała zasadę niedziałania prawa wstecz.
Pierwsza odsłona pakietu CPN wprowadzona była pod koniec marca i była reakcją na drożejącą ropę w związku z wojną USA i Izraela z Iranem. Polegała na czasowym obniżeniu VAT-u i akcyzy na benzyny i olej napędowy oraz wprowadzeniu mechanizmu ceny maksymalnej ogłaszanej przez ministra energii. Obowiązywała ona do końca czerwca (obniżka akcyzy obowiązywała do połowy czerwca). Z kolei w okresie wakacji od 17 do 31 sierpnia wprowadzono drugą odsłonę programu CPN - bez obniżki akcyzy.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.