Czarnek wskazuje na Morawieckiego. "Z 'lepszości' wyszła zdrada"
Polityczne trzęsienie ziemi, które w lipcu doprowadziło do opuszczenia PiS przez byłego premiera i grupę związanych z nim działaczy, według Przemysława Czarnka miało swój początek znacznie wcześniej. Kluczowym momentem zwrotnym okazał się głośny wywiad, jakiego Mateusz Morawiecki udzielił Wirtualnej Polsce jeszcze w kwietniu.
– Tuż przed świętami Wielkiej Nocy zostawił Polaków z poczuciem, że PiS idzie w złym kierunku, zbyt mocno na prawo, tymczasem elektorat jest po lewej stronie. Gdy po świętach lekko uspokoiliśmy sytuację, kolejny raz były premier sięga po dźwignię hamulca i ogłasza powstanie Stowarzyszenia Rozwój Plus – wspomina Czarnek na łamach "Sieci".
DLA CIEBIE
Hyundai na Paris Motor Show 2026
DLA CIEBIE
Od prób kompromisu do "nieszczęsnego lipca"
Zdaniem prof. Czarnka publiczna krytyka kursu partii Jarosława Kaczyńskiego połączona z budową własnego zaplecza politycznego uruchomiła lawinę, której nie dało się już zatrzymać. Mimo prób załagodzenia konfliktu i zakulisowych rozmów, rozstanie stało się nieuniknione.
– Co było dalej, każdy dobrze wie. Kolejne samodzielne deklaracje programowe Rozwoju Plus, wycofanie się premiera Morawieckiego z prac ciał decyzyjnych w PiS, już otwarte kontestowanie kierownictwa. Kolejne próby porozumienia, rozmowy, kolacje. Wreszcie ten nieszczęsny lipiec i wyjście z PiS – relacjonuje kandydat PiS na premiera.
Jednocześnie przekonuje, że partia ma już najgorsze za sobą. – Jednak ustaliśmy na nogach, ja też mam poczucie, że ustałem, i teraz wreszcie znów idziemy do góry – stwierdza.
Kompleks Unii Wolności i zarzut zdrady
Relacje między Nowogrodzką a otoczeniem Morawieckiego pozostają wyjątkowo chłodne, co rodzi pytania o perspektywę wyborów parlamentarnych w 2027 r. Mimo że notowania nowo powstałego Rozwoju Plus nie napawają jego twórców optymizmem, część polityków tej formacji kategorycznie wyklucza jakikolwiek powrót do macierzystego ugrupowania.
Czarnek nie kryje rozczarowania taką postawą, uderzając w tony ideowo-historyczne. – Pojawiło się u nich poczucie "lepszości", coś takiego, co miała Unia Wolności. Przekonanie, że są mądrzy i mają rację. Ale z tej "lepszości" wyszła zdrada, i to na rok przed wyborami – ocenia bez ogródek poseł PiS.
Wojna o centrum i rozliczenie ziobrystów
Źródeł konfliktu należy szukać w fundamentalnej różnicy zdań co do przyczyn utraty władzy i dalszej strategii prawicy. W pamiętnym, kwietniowym wywiadzie dla WP Mateusz Morawiecki bez pardonu uderzył w Suwerenną Polskę i dawnych ziobrystów, zarzucając im narzucenie partii zbyt radykalnego kursu.
– Uważam, że partia, która miała maksymalnie 5 proc. poparcia, nie powinna mieć wpływu na 95 proc. przekazu – mówił wówczas Morawiecki. Były premier diagnozował wtedy, że "główną przyczyną spadków sondażowych PiS-u było atakowanie dorobku własnego rządu", a publiczne podważanie dokonań gabinetu nazwał błędem o charakterze "wręcz samobójczym".
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.