The Jerusalem PostHow is the Western world reporting on Israel's 26th Knesset elections?ESPN DeportesAlexia Putellas conquistó su tercer Balón de OroESPNNHL Tonight: Bruins-Canes highlights another massive night of gamesDaily MaverickGROUNDUP : Taps dry as Eastern Cape town waits for water works upgradeInquirerDizon tells new DPWH chief Lopez: ‘Pay close attention to Bulacan’Bollywood HungamaImran Khan gets interim relief as Bombay High Court puts FRRO’s ‘Leave India Notice’ on hold till November 2Collider9 Years Later, Ridley Scott Is Officially Returning to His Unfinished Alien StoryVarietyDanielle Harris Documentary Set About Her Career as a Child Star, ‘Halloween’ Scream Queen (EXCLUSIVE)The Hollywood ReporterAbbi Jacobson Signs With Anonymous Content (Exclusive)Anime News NetworkDIGIMON BEATBREAK Episodes 38-49 Anime Series ReviewBusiness AMEuropa krijgt mogelijk derde gevechtsvliegtuig van de zesde generatie nu Duitsland samenwerking met Zweden en Spanje onderzoektZDF heuteAktuelle Pressemitteilungen des ZDF
The Daily Newsstand · Free, Always
Tuesday, October 27, 2026

Skazał go na śmierć głodową. Okrutna zbrodnia Kazimierza Wielkiego

Translate

Maciej Borkowic, zwany Maćkiem, przez wiele lat należał do najbliższych współpracowników Kazimierza Wielkiego. Aktywnie uczestniczył w polityce króla, biorąc udział w wyprawie na Ruś Czerwoną, w rozmowach z Czechami w Pradze oraz w negocjacjach z Krzyżakami w Kaliszu, zwieńczonych podpisaniem wieczystego pokoju.

Zaufany człowiek króla

Za te zasługi król hojnie go wynagrodził. W 1343 r. uczynił Borkowica wojewodą poznańskim, a kilka lat później powierzył mu urząd starosty generalnego Wielkopolski. Wydawało się, że kariera możnego będzie się rozwijać bez przeszkód, a jego pozycja u boku monarchy pozostanie niezachwiana.

Sytuacja skomplikowała się jednak, gdy Kazimierz zaczął eksperymentować z zarządzaniem Wielkopolską. Najpierw zniósł urząd starosty generalnego, dzieląc go między dwóch ludzi, a gdy ten pomysł zawiódł i w regionie wybuchły zamieszki, przywrócił dawny porządek, odwołując Borkowica ze stanowiska. To właśnie wtedy zaczęła się droga możnego ku buntowi.

Niezadowolenie dumnych Wielkopolan

Przywrócony urząd starosty generalnego król powierzył pochodzącemu ze Śląska Wierzbięcie z Paniewic. Nominacja ta rozsierdziła dumnych Wielkopolan, którzy woleliby na tym stanowisku kogoś spośród siebie. Ich niezadowolenie miało głębsze korzenie sięgające czasów, gdy Wielkopolska straciła swoją dawną, przodującą rolę.

Mieszkańcy ziem nad Wartą wciąż pamiętali króla Przemysła II, który niegdyś ich faworyzował. Wszystko zmieniło się, gdy Władysław Łokietek połączył Wielkopolskę z Małopolską, a udział Wielkopolan w elitach władzy się zmniejszył. Za rządów Kazimierza ich położenie wcale się nie poprawiło, a nowe problemy tylko podsycały rozgoryczenie.

Czarę goryczy przelało wyznaczenie obcego Wierzbięty na starostę. Nowy urzędnik mógł stosować tak zwane prawo ciążenia, czyli zajmowanie dóbr osób postawionych w stan oskarżenia.  

Dochodziło przy tym do nadużyć, bo majątek przechodził na własność króla, zanim jeszcze udowodniono komukolwiek winę. Proceder ten uznawano za rażąco niesprawiedliwy, co musiało prędzej czy później doprowadzić do otwartego konfliktu.

Od konfederacji do rozboju

2 września 1352 r. niezadowoleni możni zawiązali oficjalną konfederację. Jako pierwsi podpisali ją Maciej Borkowic i Przecław z Gułtów, a za nimi uczyniło to łącznie osiemdziesięciu czterech rycerzy z wielkopolskich rodów.  Konfederaci ślubowali sobie wzajemną pomoc w obronie przed nadużyciami królewskich urzędników, jednocześnie deklarując wierność Kazimierzowi.

Przełomem okazało się zabicie wojewody kaliskiego Beniamina Zaremby przez Borkowica i jego towarzyszy w 1354 r. Po tej zbrodni Maciej, chcąc uniknąć odpowiedzialności, schronił się na Śląsku. Z czasem jednak wrócił do Polski, ukorzył się przed królem i złożył mu hołd w Sieradzu. Co ciekawe, właśnie w tekście tej przysięgi po raz pierwszy w dziejach nazwano Polskę Rzeczpospolitą.

Borkowic najwyraźniej szybko zapomniał o złożonych obietnicach. Po opuszczeniu Sieradza zajął się rozbójnictwem, a nawet stanął na czele bandy rabusiów. Nie przerwał tego nawet po złożeniu kolejnej deklaracji posłuszeństwa wobec króla. W rezultacie pogranicze wielkopolsko-śląskie ogarnął chaos, a zniecierpliwiony skargami poddanych Kazimierz postanowił osobiście zainterweniować.

Czterdzieści dni w lochu

Do pojmania Borkowica doszło na początku 1360 r. w Kaliszu. Tam też odbył się proces pod przewodnictwem samego króla, który uznał możnego za winnego zarzucanych mu zbrodni i skazał go na śmierć głodową. Była to kara wyjątkowo okrutna, podwójna w swej istocie, bo skazaniec przed śmiercią musiał cierpieć zarówno fizycznie, jak i psychicznie.

Zakutego w kajdany Borkowica przewieziono do zamku w Olsztynie pod Częstochową, jednej z największych warowni na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. Tam wepchnięto go do lochu w zamkowej wieży, każąc mu zejść po drabinie. Następnie drabinę wciągnięto, a klapę zabito ćwiekami, odcinając więźniowi jakąkolwiek drogę ucieczki. Moment ten uwiecznił później na swoim obrazie malarz Jan Matejko.

W ciemnym lochu Maciej gnił czterdzieści dni. Codziennie dawano mu jedynie wiązkę siana i czarkę wody, co wprawiło go w tak straszliwą rozpacz, że dla uśmierzenia głodu zaczął, jak dobitnie zapisał Jan Długosz, wyżerać własne ciało.  

Borkowic zmarł 9 lutego 1360 r. Według Długosza dopiero przed śmiercią wyznał, że na taki los zasłużył, co oznaczałoby, że pogodził się z karą, na którą sam sobie zapracował.

Zemsta, która dosięgła rodzinę

Wieść o śmierci zbuntowanego możnego szybko obiegła kraj, choć reakcje społeczeństwa pozostają nieznane. Zapewne nie wszyscy pochwalali decyzję króla, lecz nikt nie odważył się jej otwarcie sprzeciwić.  

Podobno przygotowywano nawet zamach na Kazimierza, jednak spisek wykryto, a jego inspiratora zgładzono. Był nim Jan, brat Macieja Borkowica.

Kara nie ominęła także syna straconego możnego, który w akcie zemsty urządzał z Saksonii grabieżcze wypady na ziemie królestwa. Pewnego razu wpadł w ręce okolicznych chłopów, którzy rozsiekali go na miejscu. Tak smutny los spotkał nie tylko samego Macieja, ale i całą jego rodzinę.

Niniejszy tekst stanowi fragment najnowszej książki dr Mariusza Sampa "Kryminalne dzieje Piastów. Mroczna historia dynastii", wydanej nakładem wydawnictwa ZNAK (Kraków 2026). 

View the original on Wirtualna Polska →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.