"Nie jestem nawet pewien, kto kandyduje". Kilkaset głosów z Betlejem w USA może zdecydować o zwycięzcy wyborów
Przeżarte rdzą, mocno nadgryzione zębem czasu wielkie piece, z których wyrastają trawa i drzewa, tworzą "wejściową" scenerię przy wjeździe do miasta Betlejem w Pensylwanii. Uzupełniają ją ruiny niegdyś największych hut stali w USA, w których produkowano stal do budowy większości drapaczy chmur w nieodległym Nowym Jorku. Dzisiaj te gigantyczne zakłady stoją opuszczone już od ponad 25 lat, a po dawnej świetności pozostały jedynie przewrócone wózki, strzępy kombinezonów roboczych w halach fabrycznych i wytarte napisy na częściowo zburzonych ścianach. Podobnie jak ostry, metaliczny zapach, który do dziś unosi się w okolicy dawnej huty. — Już kiedy zaczynałem tu pracę w 1980 r., czuło się, że zbliża się koniec — wspomina Greg, który ostatecznie pracował w hucie przez ponad dekadę, po czym odszedł i kontynuował karierę w branży metalurgicznej w innych częściach Stanów Zjednoczonych.
Dodaj Onet Wiadomości do preferowanych źródeł w Google
Nasze materiały będą się częściej pojawiać w Twoich wynikach wyszukiwania
Teraz wraca tu jako przewodnik. Dawna huta i odlewnia stały się centrum kultury, a wokół 70-metrowych wielkich pieców biegnie drewniana ścieżka obsadzona kwiatami, nad którymi w ostatnich promieniach jesiennego słońca brzęczą pszczoły i trzmiele.
Nie jest to bynajmniej jedyne miejsce w Stanach Zjednoczonych, gdzie pod koniec ubiegłego wieku upadł przemysł ciężki z powodu tańszej konkurencji z zagranicy oraz mniejszego popytu, a tysiące ludzi straciło pracę. Właśnie takie miejscowości, tradycyjnie głosujące na Partię Demokratyczną, w ostatnich latach przechyliły się w stronę poparcia dla Donalda Trumpa, bo zdołał przekonać ich mieszkańców — przepełnionych poczuciem, że wszyscy o nich zapomnieli — że mu na nich zależy i że może im pomóc.
Betlejem, w przeciwieństwie do innych podobnych miejscowości, wyszło jednak z trudnej sytuacji gospodarczej, stało się centrum logistycznym i siedzibą przemysłu farmaceutycznego, a w ostatnich latach wręcz kwitnie, dlatego obok zwolenników Trumpa i Republikanów wciąż można tu znaleźć też zdecydowanych zwolenników Partii Demokratycznej. Również dzięki swojej barwnej historii, której częścią są huty, właśnie Lehigh Valley, gdzie leży Bethlehem, jest jednym z nielicznych regionów USA, na które podczas każdych wyborów zwracają uwagę dziennikarze i politycy. Tutaj nigdy z góry nie wiadomo, która z dwóch amerykańskich partii zwycięży, więc konieczna jest (a ze względu na niezdecydowanie lub otwartość wyborców — możliwa) walka o każdy głos. Właśnie tutaj, w pierwszy wtorek listopada, może rozstrzygnąć się, kto ostatecznie zdobędzie większość w amerykańskim Kongresie.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.