„Wykupili makaron, mąkę, puszki z pomidorami”. Na południu Włoch brakuje żywności i paliwa

Opracowanie: Joanna Potocka Publikacja: Dzisiaj, 22 października (13:49)
„Ludzie wpadli w panikę i zaczęli masowo wszystko wykupywać” – opisuje sytuację w Neapolu mieszkająca w tym włoskim mieście Polka, Katarzyna Cehańczuk. W wielu sklepach brakuje żywności, a na stacjach benzynowych paliwa. To skutek protestu transportowców na południu Włoch przeciwko wysokim cenom paliw.
Ostatnie opakowania makaronu w jednym z supermarketów w Neapolu (foto: ELIANO IMPERATO) /AFP/East News
Puste półki w działach warzyw i owoców oraz lodówki w supermarketach, stacje benzynowe zamknięte z powodu braku paliwa i długie kolejki do dystrybutorów, gdzie jeszcze jest benzyna i olej napędowy - tak wygląda Neapol w kolejnych dniach akcji strajkowej, zorganizowanej przez związki zawodowe pracowników branży transportowej.
Protestujący kierowcy tirów nie dostarczają towarów do sklepów i blokują drogi. Na niektórych stacjach skończyło się paliwo i zostały zamknięte, a do tych, gdzie jeszcze ono jest zjeżdżają się kierowcy z całego miasta i okolic.
Dzisiaj w supermarketach są duże braki. Nie tylko ze względu na to, że nie ma dostaw, ale dlatego, że ludzie wpadli w panikę i zaczęli masowo wszystko wykupywać – relacjonowała na antenie Radia RMF24 Katarzyna Cehańczuk, która od wielu lat jest mieszkanką Neapolu.
Z jej opisu sytuacji wynika, że choć półki dużych supermarketów świecą pustkami, mniejsze sklepiki są zaopatrzone. Jedyne co nie przychodzi, to świeży towar: mięso, warzywa, owoce. W supermarketach wykupili cały makaron, mąkę, puszki z pomidorami. Ale reszta jeszcze stoi. Myślę, że zanim się to skończy, to przeżyjemy – mówiła.
Bardzo odczuwalne są natomiast niedobory paliwa. Cehańczuk zaznaczyła, że problemu nie mają tankujący diesel. Mieszkańcom Neapolu doskwiera natomiast brak benzyny. Ludzie pisali na różnych grupach społecznościowych, że nie ma jej dosłownie nigdzie - opowiadała.
Ile jeszcze potrwają protesty na południu Włoch?
Federacja zrzeszająca przewoźników drogowych i firmy transportowe, która jest organizatorem protestu, zapowiadała, że potrwa on jeszcze do 27 października. Jeżeli to rzeczywiście będzie trwało jeszcze tydzień, myślę, że z dnia na dzień będzie coraz gorzej - przyznała gościni Radia RMF24.
Na 27 października zapowiadane są również rozmowy protestujących z ministrem infrastruktury i transportu, wicepremierem Matteo Salvinim. Natomiast na dziś zwołano pilne posiedzenie rządu Giorgii Meloni. Ma na nim zapaść decyzja o przeznaczeniu ponad 500 milionów euro na pomoc dla branży transportowej.

Protest transportowców we Włoszech. "W sklepach są duże braki"
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.