Trzy czwarte Polaków dopuszcza krzyk, a jedna trzecia bicie. Nowe badanie
W Sejmie o przemocy wobec dzieci. Zaprezentowano raport Protect Children
Źródło wideo: TVN
Źródło zdj. gł.: Shutterstock
5 października ruszyła 3. edycja kampanii "Dzieciństwo bez Przemocy" Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę i Krajowej Koalicji na Rzecz Ochrony Dzieci. Przez kolejne sześć tygodni w Polsce odbędą się tysiące działań edukacyjnych, spotkań, warsztatów i inicjatyw lokalnych - zapowiadają organizatorzy. Celem kampanii jest budowanie społecznego sprzeciwu dla przemocy wobec dzieci, a w tej edycji szczególną uwagę poświęcono przemocy psychicznej.
Sondaż: krzyk nadal akceptowany, kary fizyczne - w niektórych przypadkach
W związku ze startem kampanii w poniedziałek zaprezentowano wyniki nowego badania przeprowadzonego przez Fundację wraz z Ipsos Polska - "Barometr postaw wobec krzywdzenia dzieci 2026". Wynika z niego, że choć sprzeciw wobec kar fizycznych osiągnął najwyższy poziom w historii badań prowadzonych przez FDDS, to nadal jedna trzecia Polaków (32 proc.) ciągle dopuszcza stosowanie ich w określonych sytuacjach. Zdecydowana większość, bo prawie dwie trzecie Polaków (65 proc.) uważa, że bicie dzieci nie powinno być stosowane nigdy, jednak jedynie nieco ponad połowa z nas (53 proc.) wie, że kary fizyczne wobec dzieci są w Polsce prawnie zakazane.
Dużo bardziej akceptowalny społecznie jest krzyk. Tylko 20 proc. badanych uważa, że krzyczenie na dziecko nigdy nie powinno być stosowane, 75 proc. dopuszcza je w określonych sytuacjach.
Czy Polacy reagują na przemoc wobec dzieci?
W ostatnim roku 18 proc. respondentów było świadkami stosowania kar fizycznych wobec dziecka, 25 proc. - obrażania dziecka, a 68 proc. sytuacji, w której dorosły krzyczał na dziecko. Z badania wynika, że Polacy częściej reagują w sytuacjach, gdy są świadkami bicia dzieci niż w przypadku przemocy psychicznej. W przypadku kar fizycznych połowa świadków zwróciła uwagę osobie dorosłej. W przypadku obrażania dziecka zareagowało w ten sposób 45 proc. badanych, a w przypadku krzyku - jedynie 22 proc. Na krzyk aż 38 proc. świadków nie zareagowało w żaden sposób.
Najważniejszą barierą dla interwencji pozostaje przekonanie, że sposób wychowywania dzieci jest prywatną sprawą rodziców. Tak brak reakcji uzasadniało 35 proc. świadków kar fizycznych, 41 proc. świadków krzyku oraz 36 proc. świadków obrażania dziecka. Istotnymi powodami były również niechęć do "wtrącania się" oraz obawa przed reakcją osoby stosującej przemoc.
Dane pokazują, że świadomość społeczna dotycząca krzywdzenia dzieci rośnie, ale nadal widoczna jest potrzeba zmian - w tym to, jak rozumiemy przemoc i jak na nią reagujemy. Zdecydowana większość społeczeństwa popiera ingerencję instytucji w sytuacjach przemocy i zaniedbania dziecka. W przypadku przemocy fizycznej 61 proc. badanych opowiada się za wsparciem i nadzorem rodziny, a 34 proc. za umieszczeniem dziecka poza rodziną.
"Przemoc odbiera dzieciom moc"
Hasło tegorocznej kampanii to "Przemoc odbiera dzieciom moc", a tą mocą jest przede wszystkim poczucie bezpieczeństwa, wiara w siebie i dobrostan. "Chcemy zwrócić uwagę na to, że przemoc psychiczna może tę moc odbierać chociaż nie pozostawia widocznych śladów" - podkreślono.
Organizatorzy wskazują, że przemoc psychiczna jest trudniejsza do zauważenia i częściej bywa społecznie usprawiedliwiana jako sposób wychowania, czy reakcja dorosłego na trudne zachowanie dziecka. "Krzyk, poniżanie, wyśmiewanie, zawstydzanie, ciągłe krytykowanie czy ignorowanie mogą jednak realnie wpływać na poczucie bezpieczeństwa i poczucie własnej wartości dziecka. Przemoc psychiczna ma ogromny wpływ na zdrowie psychiczne. Dlatego szczególnie ważne jest, żeby dzieci nie miały takich doświadczeń i żebyśmy jako społeczeństwo nauczyli się rozpoznawać te zachowania i reagować na nie równie poważnie jak na przemoc fizyczną" - zaznaczono.
19 listopada kampanię zakończy ogólnopolska akcja podświetlenia budynków na czerwono, co symbolicznie pokazuje sprzeciw dla przemocy wobec dzieci.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.