The Daily Newsstand · Free, Always
Tuesday, October 6, 2026

Bunt przeciwko Brukseli? Gorące starcie Marcina Matczaka z Marcinem Giełzakiem w Teraz WP

Translate

Gdzie leży granica między demokratycznym wyborem obywateli a unijnym dyktatem? W programie "Teraz WP" wywiązała się ostra debata o Unii Europejskiej, w której prof. Marcin Matczak i Marcin Giełzak zaprezentowali skrajnie różne stanowiska. Eksperci zdiagnozowali również polską prawicowość, brutalnie ocenili postawę Leszka Millera i obnażyli polityczny "freak show" z użyciem niebezpiecznych gadżetów.

Najważniejsze informacje:

  • W programie Wirtualnej Polski "Teraz WP" eksperci starli się w kwestii "deficytu demokracji" w Unii Europejskiej i narzucania państwom członkowskim woli większości.
  • Marcin Giełzak i prof. Marcin Matczak surowo ocenili ewolucję poglądów Leszka Millera, zarzucając byłemu premierowi "lizusostwo".
  • W debacie przeanalizowano fenomen skrajnych polityków, dla których agresywne gadżety, jak gaśnica, stają się symbolem rzekomej sprawczości.

Czym dzisiaj jest polska prawicowość?

W najnowszym odcinku programu "Teraz WP" goście Patrycjusza Wyżgi zmierzyli się z wyzwaniem zdefiniowania współczesnej prawicy. Marcin Giełzak zauważył, że tradycyjny podział na prawicę i lewicę traci rację bytu, a nominalni konserwatyści w praktyce w ogóle konserwatywni już nie są. Brak im szacunku do instytucji i form, a dominuje u nich chęć rewolucyjnego wywracania porządku.

- Jeżeli pytasz mnie, czy Polacy deklarują swoje poglądy jako konserwatywne, to powiedziałbym, że to, co nazywają konserwatyzmem, to konserwatyzm przez małe "k". To jest pewna postawa, to jest zachowawczość, to jest szacunek dla takich rzeczy jak ojczyzna, jak rodzina, jak jakiś porządek społeczny - ocenił w programie Marcin Giełzak.

Profesor Marcin Matczak podszedł do diagnozy z perspektywy psychologicznej. Oparł się na podziale społeczeństwa na piewców oraz unikaczy różnorodności.

- Gdybym ja miał odpowiedzieć na pana pytanie, ja bym powiedział, że obecnie większość Polaków jest unikaczami różnorodności. To już nie jest te 30 procent, które pozwala społeczeństwu jako tako funkcjonować, to jest już 40 albo 50. To się pokrywa mniej więcej z tymi ludźmi, którzy chcą głosować na PiS i na Konfederację - stwierdził prof. Matczak. - Jesteśmy coraz bardziej przerażeni złożonością świata - dodał, tłumacząc poparcie dla radykalnych haseł.

Spór o Unię Europejską i "mini-suwerenów"

Największe emocje w debacie wywołał wątek przynależności do Unii Europejskiej i narzucania woli państwom członkowskim. Marcin Giełzak uderzył w unijne instytucje, zarzucając im głęboki deficyt demokracji.

- Jeżeli mamy Mercosur, dla którego w Polsce nie było demokratycznego mandatu, dla którego we Francji nie było demokratycznego mandatu, dla którego w Rumunii nie było demokratycznego mandatu, były kraje, w których wszystkie partie reprezentowane w parlamencie były przeciw bez jednego wyjątku. I Mercosur zostaje podpisany przez Ursulę von der Leyen. To w czyim imieniu to robi? - pytał retorycznie Giełzak, krytykując ignorowanie narodowych suwerenów.

Na te zarzuty natychmiast, w bardzo zdecydowany sposób, zareagował prof. Marcin Matczak. Prawnik przypomniał, że sama obecność we wspólnocie jest wynikiem woli Polaków.

- Mamy do czynienia z pewną decyzją naszą dotyczącą wejścia do Unii Europejskiej, decyzją absolutnie super demokratyczną, dotyczącą tego, że prawo międzynarodowe jest ponad naszymi ustawami, którą podjął suweren. I teraz mamy mini suwerenów, którzy nagle decydują, że kocur jest nieakceptowalny - ripostował prawnik.

Profesor przestrzegł przed słuchaniem polityków, którzy próbują podważyć nadrzędną decyzję całego narodu z 2003 r.

- Jeżeli my zaczniemy słuchać mini suwerenów, jeszcze stymulowanych oczywiście w różny sposób populistami i zaczniemy się sprzeciwiać naszej własnej decyzji, która jest także demokratyczna, a nie Unii Europejskiej, to wtedy powstaje pytanie, czy to nie jest super suweren, którym jesteśmy i zdecydowaliśmy, że chcemy tam być - argumentował prof. Matczak.

Brutalna ocena Leszka Millera

W trakcie dyskusji z udziałem publiczności padło pytanie o ewolucję poglądów Leszka Millera, który z frontmana postkomunistycznej lewicy stał się politykiem wygłaszającym tezy bliskie prawej stronie sceny politycznej. Paneliści nie zostawili na byłym premierze suchej nitki. Giełzak przypomniał, że SLD nigdy nie było partią lewicową, lecz stronnictwem chroniącym interesy beneficjentów dawnego systemu. Znacznie dalej w swojej ocenie posunął się prof. Matczak.

- Ja sądzę, że to jest dobry symbol rzeczywiście naszej polityki, która staje się lizusowska. To znaczy ona w tym sensie jest lizusowska, że próbuje wyczuć, w którą stronę wieje wiatr i wtedy zaczyna głosić twierdzenia, które są zgodne z takim, a nie innym poglądem - ocenił ostro prawnik.

Profesor podsumował postawę byłego szefa rządu wyjątkowo złośliwym i celnym aforyzmem. - Kiedyś mawiano, że kto za młodu nie był komunistą, ten na starość będzie, powiedzmy, nieprzyzwoity. Leszek Miller jest dowodem, że można być za młodu komunistą i to niczego nie gwarantuje - skwitował.

Polityka jako "freak show" i gadżety sprawczości

Paneliści przeanalizowali również fenomen skrajnych polityków, takich jak Grzegorz Braun czy Javier Milei, którzy zdobywają poparcie poprzez kontrowersyjne, często agresywne akcje. Marcin Giełzak ocenił, że dla dużej części wyborców polityka stała się po prostu formą rozrywki i poszukiwaniem mocnych wrażeń. Prof. Matczak zwrócił z kolei uwagę na rolę "gadżetów", które dają zdezorientowanym obywatelom iluzję siły i decyzyjności.

- Braun ma gaśnicę, prezydent Argentyny ma piłę mechaniczną. Zobaczcie, to są bardzo podobne gadżety, dlatego że one są sprawcze. Gaśnica gasi kogoś. Mówimy zgasił go, zaorał go, zmasakrował go - analizował prof. Matczak.

Prawnik zauważył, że dla wielu wyborców to nie merytoryka, lecz radykalizm staje się największą zaletą.

- To jest cecha ludzi, którzy są zrozpaczeni rzeczywistością, uważają, że ona się rozpadła i potrzebują silnej ręki. I teraz o Braunie mówi się dokładnie tak samo. Stanowczość jest cechą kluczową, która powoduje, że ludzie chcą moim zdaniem, którą on fascynuje - ostrzegał profesor.

Mroczna twarz polskiego buntu i strzeżone osiedla

Marcin Giełzak postawił na koniec fascynującą, ale jednocześnie mroczną diagnozę współczesnego polskiego buntu, reprezentowanego między innymi przez Konfederację. Publicysta ocenił, że dzisiejszy bunt przestał służyć naprawie państwa, a stał się "antypolityką".

- W Polsce twarz buntu dzisiaj jest twarz polityka, który mówi wiecie co, nie naprawimy tej ochrony zdrowia, czy nie będzie lepiej. I z edukacją też nie będzie lepiej. I ze szkolnictwem wyższym też nie będzie lepiej. (...) Ale może na tyle wam obniżymy podatki, damy spokój, nie będziemy patrzeć co tam robicie i tak dalej, że sobie prywatnie pójdziecie do tego lekarza, że dzieci do prywatnej szkoły wyślecie - punktował retorykę skrajnej prawicy.

Giełzak obnażył przy tym ogromną hipokryzję polityków, którzy z jednej strony epatują antyuchodźczą retoryką i straszą społeczeństwo, a z drugiej bez wahania otwierają granice dla taniej siły roboczej, radząc obywatelom izolację.

- No ale co w najgorszym razie są strzeżone osiedla - ironizował gorzko Giełzak, apelując o powrót do prawdziwej aktywności obywatelskiej i obrony polityczności przed destrukcyjnym populizmem.

oprac. Kamila Gurgul Dziennikarka Wiadomości WP

Dziennikarka Wirtualnej Polski. Absolwentka dziennikarstwa na Collegium Civitas, obecnie studentka politologii na Uniwersytecie Warszawskim. Z mediami związana już od czasów liceum. Sądeczanka na emigracji w Warszawie.

View the original on Wirtualna Polska →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.