"Dużo dzieci płakało". Uczennica opowiedziała nam o alarmie na wschodzie Polski
W czwartek mieszkańcy Lubelszczyzny i Podkarpacia usłyszeli syreny alarmowe, a na ich telefony trafiły alerty RCB ostrzegające przed zagrożeniem z powietrza. Jedna z uczennic opowiedziała WP, jak wyglądała sytuacja i co działo się w szkole, gdy pojawił się alarm.
Dzieci usłyszały syreny. „Dużo dzieci płakało”
Źródło zdjęć: © Google Maps, RCB, Unsplash • Zdjęcie wygenerowane przy pomocy AI
Mieszkańcy wszystkich powiatów w woj. lubelskim i podkarpackim otrzymali w czwartek alert RCB o zagrożeniu atakiem z powietrza. Nieco wcześniej Dowództwo Operacyjne RSZ poinformowało, że w związku z atakami Rosji na zachodnie terytorium Ukrainy rozpoczęło się operowanie lotnictwa wojskowego w polskiej przestrzeni powietrznej. W woj. podkarpackim i lubelskim zawyły syreny alarmowe.
Część szkół ewakuowała z tego powodu dzieci na przykład do piwnic czy szatni, a jedna z uczennic opowiedziała nam, jak to wyglądało. – Dzisiaj mieliśmy próbny alarm przeciwpożarowy. Wróciliśmy do klas i kilkanaście minut później słychać było trzy dzwonki, które oznaczają natychmiastową ewakuację – zrelacjonowała w czwartek Wirtualnej Polsce uczennica szóstej klasy jednej ze szkół w Nałęczowie.
Uczennica opowiedziała nam o alarmie na wschodzie Polski
– Nauczyciele zaprowadzili nas do szatni. Była bardzo nerwowa atmosfera, dużo dzieci płakało. Nie mieliśmy ze sobą telefonów, więc informacje otrzymywaliśmy od nauczycieli – opisała dziewczynka.
Nasza redakcja rozmawiała także wcześniej z dyrektorem jednej ze szkół. - W sytuacji, kiedy pojawił się sygnał modulowany, postanowiłem przekazać te informacje najbliższym współpracownikom i ogłosiliśmy alarm w szkole - przekazał dyrektor VIII LO w Lublinie Kamil Dąbrowski w rozmowie z reporterem WP Pawłem Buczkowskim. – Wszyscy opuścili budynek, wszystkie sale zostały sprawdzone, nikt w budynku nie pozostał – wyjaśnił dyrektor placówki.
W Lublinie również ewakuowano szkoły
Gdy zdecydowano o powrocie do budynku w bezpieczne miejsca, "szkoła została podzielona na trzy części". – Część osób jest w piwnicy, część jest na bezpiecznym korytarzu, a część w sali gimnastycznej, gdzie nie ma szklanych okien – podkreślił Kamil Dąbrowski.
Oceniając postawę osób przebywających w szkole, dyrektor przekazał, że "zareagowali bardzo odpowiedzialnie, bo rozumieją, jakie mogą być zagrożenia". - W związku z czym po prostu opuścili budynek w ciszy, spokoju, bez jakiejś większej paniki – dodał.
Odnosząc się do całego zdarzenia, dyrektor przekazał: – Uczymy się tak naprawdę tych procedur, bo ta sytuacja też jest dla nas nowa, więc na bieżąco staramy się reagować w takich sytuacjach.
Cały dzień w biegu? Skrót wydarzeń codziennie wieczorem w Twojej skrzynce
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.