Śmierć 31-latki w komendzie, zdjęcie trafiło na WhatsAppa. Decyzja prokuratury

Prokuratura umorzyła śledztwo ws. śmierci 31-letniej Aleksandry W. w celi komendy policji w Gorzowie Wielkopolskim (woj. lubuskie). Umorzone zostało też śledztwo wobec policjantki, która przesłała komunikatorem internetowym fotografię z akcji ratunkowej 31-latki.
Zdjęcie ilustracyjne /Shutterstock
14 lipca gorzowscy policjanci, wykonując nakaz sądowy, zatrzymali 31-letnią kobietę, która miała odbyć karę pozbawienia wolności. Została ona przewieziona do komendy w Gorzowie Wlkp. i osadzona w pomieszczeniu dla osób zatrzymanych. Wieczorem tego samego dnia zmarła. Jedna z policjantek udostępniła przez komunikator internetowy zdjęcie z akcji reanimacyjnej 31-latki.
Decyzje o umorzeniu obu śledztw podjęła Prokuratura Rejonowa w Słubicach (Lubuskie). Nie są one prawomocne.
Ustalenia ws. śmierci Aleksandry W.
W przypadku nieumyślnego spowodowania śmierci Aleksandry W. i ewentualnego niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy, prokurator uznał, że działania policjantów były prawidłowe i zgodne z procedurami. Z ustaleń śledztwa wynika, że nikt nie przyczynił się do śmierci kobiety. Jej przyczyną była ostra niewydolność krążeniowo-oddechowa.
Kluczowym dowodem w tej sprawie okazał się pełny zapis z kamer monitoringu wewnątrz celi. Jego analiza wykazała, że osadzona zachowywała się spokojnie i większość czasu odpoczywała na łóżku. Po krótkim wyjściu do łazienki powróciła do celi, usiadła przy stoliku, a później ponownie położyła się na łóżku. Kiedy funkcjonariusze nowej zmiany weszli do celi na rutynową kontrolę, kobieta nie dawała oznak życia. Policjanci natychmiast przystąpili do reanimacji oraz wezwali pogotowie.
Zdjęcie zamieszczone na WhatsAppie trafiło tam przypadkowo
Z kolei w śledztwie ws. ewentualnego przekroczenia uprawnień przez jedną z policjantek ustalono, że jej zachowanie nie wyczerpało znamion czynu zabronionego. Kluczowa w tym przypadku okazała się opinia biegłego, który potwierdził wersję policjantki i jej kolegów, że fotografia z akcji reanimacyjnej została udostępniona przypadkowo w aplikacji WhatsApp.
Prokurator ustalił, że gdy policjantka zorientowała się, co się stało, natychmiast trwale usunęła fotografię. Zdjęcie było w sieci niecałą godzinę i zostało wyświetlona przez pięć osób. Zdaniem prokuratora zdjęcie w żaden sposób nie pozwalało osobom postronnym na identyfikację tożsamości zmarłej.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.