Nie wyszli poza bańkę. Tusk może czuć niepokój

Kolejny wniosek jest taki, że dopiero po rozstrzygnięciu drugiej tury będzie wiadomo, kto naprawdę poniósł wizerunkową klęskę. Ale - dodajmy - jej efekt także nie będzie trwały. Dziś oba sztaby - Moniki Piątkowskiej i Łukasza Gibały - nucą więc słowa piosenki śpiewanej przez nieżyjącego już krakowskiego mistrza Marka Grechutę: "Ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy". A konkretnie - 14 dni.
Centrum ucieka od KO
A jednak fakt, że kandydatka Koalicji Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego zajęła dopiero drugie miejsce i przegrała z kandydatem w pewnym sensie centrowym, przyciągającym nawet tych, dla których Piątkowska jest teoretycznie naturalnym wyborem, pokazuje wymiar problemów, z jakimi mierzy się główna partia rządząca. W Krakowie Koalicja Obywatelska nie była w stanie wyjść poza bańkę najtwardszego elektoratu, nie dała rady wygrać w dużym mieście, choć ogólnopolskie sondaże dają jej mocne pierwsze miejsce.
Według sondażu OGB na KO w Krakowie chce głosować 36,39 proc. badanych, a to oznacza, że Piątkowska (ok. 25 proc. w exit polls) nie wykorzystała tego potencjału. Można to tłumaczyć determinacją wywodzącego się z Platformy Obywatelskiej Gibały, który do wyborów podchodzi kolejny raz, można widzieć w tym efekt lokalnej specyfiki, ale po stracie swojego prezydenta w referendum partia Tuska teoretycznie nie powinna pozwalać sobie na kolejną prestiżową porażkę w dużym mieście.
Patrząc na wynik Piątkowskiej premier może czuć niepokój. W końcu to on osobiście na nią postawił, wziął personalną odpowiedzialność za jej wynik, wsparł w ostatnich dniach kampanii obecnością i przemową. Niepokój może też czuć Władysław Kosiniak-Kamysz, którego partia powinna dodawać komponent centrowy, a tak się w tym wypadku nie stało, ponieważ zagospodarował go Gibała.
Dwie lewice, jeden problem
PSL wprawdzie uspokaja się przekonaniem, że zawsze jest niedoszacowane, ale podobny mechanizm - ominięcie ludowców i ucieczka niezdecydowanego elektoratu do innej oferty centrowej - może stać się dla tej partii wyzwaniem w roku wyborczym. Zwłaszcza że o centrum chce się bić coraz więcej podmiotów, na przykład formacje Mateusza Morawieckiego i Ryszarda Petru.
Krakowskie wybory pokazały też, jak w zwierciadle kłopoty formacji lewicowych. Lewica wystawiła dwie rywalizujące ze sobą kandydatki i obie przegrały, zaś ich mierne wyniki nie przekładają się na polityczny zysk dla nikogo, choć w Krakowie to Razem może liczyć na większą przychylność wyborców niż Nowa Lewica.
Jeśli jednak Włodzimierz Czarzasty i Adrian Zandberg powtórzą ten manewr niedogadania się w wyborach ogólnopolskich, Razem tradycyjnie wyląduje pod progiem, a Nowa Lewica osobno dostanie gorszy wynik, niż w koalicji z lewicowymi radykałami. W tym sensie Kraków nie jest laboratorium wyników ogólnopolskich, ale pokazuje, z jakimi problemami zmagają się główne partie polityczne.
"Wszyscy przeciwko Piątkowskiej"
Najbliższa przyszłość jest dość przewidywalna. Przegrana prawica - trzecie miejsce kandydata PiS i brak kandydata Konfederacji - część lewicy, lokalni działacze będą montować antyliberalną koalicję pod hasłem "Wszyscy przeciwko Piątkowskiej" albo "Wszyscy za Gibałą", choć niektórym ciężko do dziś przełknąć jego przeszłą współpracę z Januszem Palikotem. W sondażach przed drugą turą Gibała ma wygraną w kieszeni.
Druga tura rozstrzygnie o sprawach Krakowa, jej wynik da paliwo na kilka dni politycznych omłotów w sieci, będzie dyskusja o znaczeniu zwycięstwa, ale wybory parlamentarne 2027 rozstrzygną się pośród innych tematów. Ceny paliw i energii, nastroje społeczeństwa po zimie, eskalacja Rosji i agenda bezpieczeństwa, a na końcu turbopolaryzacja, która się rozkręci jeszcze bardziej - to zdecyduje o wyniku. Nie Kraków.
Atak w opactwie w Jarosławiu. Pierwsze ustalenia prokuraturyINTERIA.PL
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.