The Daily Newsstand · Free, Always
Thursday, September 17, 2026

"Więcej nie znaczy lepiej". Jak prawidłowo suplementować witaminę D?

Translate
W Polsce niedobór witaminy D jest powszechny, dlatego często sięgamy po nią niemal garściami. Niektórzy posuwają się nawet do stosowania preparatów przeznaczonych dla koni. Wierzymy, że im większa dawka, tym lepsza odporność. To jednak błąd, który może prowadzić do toksycznego zatrucia. Jak więc skutecznie i bezpiecznie dawkować "witaminę słońca"?

Jest wszechstronna: wspiera kości i mięśnie, układ odpornościowy, pracę mózgu i metabolizm glukozy, a jej niedobór dotkliwie obniża także nastrój. Jesienią temat suplementacji witaminy D wraca jak bumerang - wraz z końcem lata po prostu maleje liczna słonecznych dni i szanse na to, by produkować ją naturalnie w skórze.

Pytanie brzmi: ile właściwie jej potrzebujemy? - Często powtarzam pacjentom, że celem nie jest osiągnięcie jak najwyższego wyniku, ale utrzymanie prawidłowego stężenia - mówi w rozmowie z TVN24+ Joanna Dąbkiewicz-Jankowska, dietetyczka kliniczna, specjalizująca się w żywieniu pacjentów onkologicznych.

Spotykam się jednak z sytuacjami, w których pacjenci celowo sięgają po preparaty przeznaczone dla koni, aby przyjmować "końskie" dawki. To działanie na własną szkodę.

Joanna Dąbkiewicz-Jankowska, dietetyczka kliniczna

Jak więc w pogoni za "końskim zdrowiem" nie zafundować sobie toksycznego zatrucia?

Kto powinien zrobić badanie witaminy D?

U zdrowej osoby dorosłej profilaktyczna suplementacja zwykle nie wymaga wcześniejszego badania.

- Polskie zalecenia nie rekomendują rutynowego oznaczania 25(OH)D [kalcydiolu, będącego metabolitem witaminy D we krwi - red.] u każdego. U większości dorosłych w wieku 19-65 lat, którzy nie mają odpowiedniej ekspozycji na słońce, zalecana dawka wynosi 1000-2000 IU dziennie. Po 75. roku życia zalecany zakres jest wyższy i wynosi 2000-4000 IU dziennie - wyjaśnia Joanna Dąbkiewicz-Jankowska.

Nie każdy potrzebuje badania przed suplementacją witaminy D

Nie każdy potrzebuje badania przed suplementacją witaminy D

Źródło zdjęcia: Shutterstock

Inaczej jest u osób, które mogą potrzebować więcej witaminy D albo gorzej ją wchłaniają.

- Dotyczy to między innymi osób z otyłością, celiakią, chorobami zapalnymi jelit, po operacjach bariatrycznych, z niektórymi chorobami wątroby i nerek oraz przyjmujących leki wpływające na metabolizm witaminy D. Do tej grupy należą również pacjenci onkologiczni - wylicza specjalistka.

Są też sytuacje, w których ostrożność potrzebna jest z odmiennego powodu.

- U osób z kamicą lub wapnicą nerek, hiperkalcemią, sarkoidozą i innymi chorobami ziarniniakowymi oraz z rzadkimi zaburzeniami metabolizmu witaminy D oznaczenie powinno poprzedzać rozpoczęcie suplementacji. U nich wymaga ona nadzoru i kontroli gospodarki wapniowej - wyjaśnia.

46 min

Figura na lato. Ekspertka stanowczo o tabletkach na schudnięcie

A jeśli wynik już mamy? Polskie normy są sztywne i nie zależą od wieku. Stężenie 25(OH)D interpretuje się następująco:

  • 20 ng/ml lub mniej - niedobór, który może wymagać konsultacji lekarskiej i ukierunkowanego postępowania;
  • Między 20 a 30 ng/ml - poziom suboptymalny;
  • Od 30 do 50 ng/ml - wynik optymalny.

Gdy badanie pokazuje niższe wartości, standardowe postępowanie profilaktyczne może okazać się niewystarczające. - Suplementacja profilaktyczna ma zapobiegać niedoborowi u osoby, u której go nie stwierdzono. Leczenie stosujemy wtedy, gdy badanie wykazało już zbyt niskie stężenie 25(OH)D. W takiej sytuacji standardowa dawka profilaktyczna może być niewystarczająca - tłumaczy Dąbkiewicz-Jankowska.

Taka kuracja nie trwa jednak w nieskończoność. - U jednej osoby wystarczy miesiąc leczenia, a u innej potrzeba nawet trzech. Zależy to między innymi od tego, jak głęboki był niedobór, od masy ciała, chorób i przyjmowanych leków - mówi ekspertka. Znaczenie ma też regularność: - Nawet odpowiednio dobrana dawka nie zadziała prawidłowo, jeśli suplementacja nie jest przyjmowana regularnie.

Czy witaminę D trzeba przyjmować codziennie?

Okazuje się, że nie zawsze. - Polskie wytyczne dopuszczają również dawkowanie skumulowane: tygodniowe, dwutygodniowe lub miesięczne. Przykładowo 1000 IU dziennie odpowiada około 7000 IU tygodniowo lub 30 000 IU miesięcznie - mówi Dąbkiewicz-Jankowska.

Ekspertka przyznaje jednak, że przy profilaktycznej suplementacji preferuje regularny, codzienny schemat, bo łatwiej go kontrolować i uniknąć pomyłek. - Szczególnie nie należy samodzielnie zamieniać codziennej suplementacji na bardzo wysokie dawki przyjmowane sporadycznie. Najnowsze wytyczne Endocrine Society również preferują u osób po 50. roku życia niższe dawki przyjmowane codziennie zamiast wysokich dawek okresowych - zaznacza.

Czym innym są niebezpieczne internetowe "protokoły", w których pojawiają się "zalecenia" dziesiątek tysięcy jednostek dziennie. - Spotykam pacjentów, którzy pod ich wpływem na własną rękę stosują bardzo wysokie dawki witaminy D - przyznaje Dąbkiewicz-Jankowska. - Megadawki, szczególnie przyjmowane codziennie przez tygodnie lub miesiące, nie powinny być stosowane bez nadzoru lekarza - przestrzega.

Potwierdzają to polskie wytyczne, które odcinają się od takich eksperymentów i nie zalecają podawania jednorazowych dawek uderzeniowych witaminy D na poziomie stu tysięcy jednostek lub więcej.

Czy witaminę D można przedawkować?

Samo przekroczenie 4000 IU dziennie nie oznacza jeszcze przedawkowania. - To górny tolerowany poziom dziennego spożycia dla zdrowych osób dorosłych o prawidłowej masie ciała. Nie należy utożsamiać tej wartości ani z maksymalną dawką, jaką człowiek może przyjąć, ani z dawką toksyczną - wyjaśnia dietetyczka kliniczna. Zaznacza także, że większe dawki mogą być stosowane przy konkretnych wskazaniach i pod kontrolą specjalisty.

Przykładem tego jest otyłość. - Witamina D rozpuszcza się w tłuszczach, dlatego przy większej ilości tkanki tłuszczowej ta sama dawka może słabiej podnosić stężenie 25(OH)D we krwi - tłumaczy ekspertka.

Polskie zalecenia określają górny tolerowany poziom dziennego spożycia na 4000 IU dla dorosłych z prawidłową masą ciała i 10 000 IU dla osób z nadwagą lub otyłością. - Nie oznacza to jednak, że każda osoba z niewielką nadwagą automatycznie powinna przyjmować dwukrotnie większą dawkę - zastrzega dietetyczka. 10 000 IU nie jest też dawką zalecaną do codziennego stosowania, lecz górnym poziomem określonym dla tej grupy.

Kiedy więc zaczyna się robić niebezpiecznie?

- Wynik 25(OH)D powyżej 100 ng/ml oznacza zwiększone ryzyko toksyczności, ale samo przekroczenie tej wartości nie wystarcza jeszcze do rozpoznania zatrucia - wskazuje Dąbkiewicz-Jankowska. Znaczenie mają również zaburzenia gospodarki wapniowej, przede wszystkim hiperkalcemia, czyli zbyt wysokie stężenie wapnia we krwi, oraz hiperkalciuria - jego nadmierne wydalanie z moczem.

Objawy zatrucia mogą być mało charakterystyczne. - Brak apetytu, nudności, wymioty, zaparcia, osłabienie, bóle brzucha, nasilone pragnienie i częstsze oddawanie moczu. Przy większej hiperkalcemii mogą pojawić się odwodnienie, zaburzenia koncentracji, senność i splątanie, a w ciężkich przypadkach uszkodzenie nerek czy zaburzenia rytmu serca - wylicza ekspertka.

Witamina D a leczenie onkologiczne. Kiedy trzeba szczególnie uważać?

To właśnie wśród pacjentów onkologicznych Dąbkiewicz-Jankowska spotyka osoby, które zwiększają dawkę witaminy D na własną rękę, licząc na dodatkowe wsparcie organizmu. - Często wynika to z przekonania, że skoro witamina D ma znaczenie dla prawidłowego funkcjonowania układu immunologicznego, a niskie jej stężenie obserwuje się u wielu pacjentów onkologicznych, to im wyższe stężenie, tym lepiej. To jednak zbyt daleko idący wniosek - mówi dietetyczka. - Nie ma podstaw, aby uznać, że przyjmowanie bardzo wysokich dawek witaminy D leczy nowotwór czy poprawia skuteczność leczenia onkologicznego.

W przypadku osób w trakcie terapii onkologicznej sytuacja jest skomplikowana z jeszcze jednego powodu: objawy przedawkowania witaminy D niemal idealnie maskują się pod postaciami skutków ubocznych leczenia. - Łatwo przypisać je samemu nowotworowi albo działaniom niepożądanym chemioterapii czy innych metod leczenia - tłumaczy Dąbkiewicz-Jankowska.

Jak zauważa, podwyższone stężenie wapnia może wynikać również z samego procesu nowotworowego. Nie można więc automatycznie łączyć go z suplementacją.

Do tego dochodzi zwykłe ludzkie roztargnienie. Pacjenci często tracą rachubę w tym, ile witaminy D realnie przyjmują w ciągu dnia.

W praktyce często widzę sytuacje, w których witamina D znajduje się w kilku różnych preparatach - osobno jako witamina D3, razem z kwasami omega-3 czy w preparacie z wapniem. Pacjent może nie zwrócić uwagi, że jest dodatkiem w innych suplementach i suma dawek robi się za wysoka.

Joanna Dąbkiewicz-Jankowska, dietetyczka kliniczna

Dlatego przy wchodzeniu na wyższe dawki nie wystarczy zwykły rzut oka na poziom 25(OH)D. Trzeba zrobić remanent w apteczce, skontrolować stan nerek, wątroby, stężenie wapnia i zestawić to z całym planem leczenia.

Dieta i słońce. Czy letnie zapasy wystarczą na zimowe miesiące?

Słońce to nasza naturalna fabryka witaminy D, ale w Polsce to biznes czysto sezonowy. - U osoby dorosłej odpowiednia synteza wymaga około 30-45 minut ekspozycji na słońce między godziną 10 a 15, z odsłoniętymi przedramionami i podudziami, od maja do końca września. Jesienią i zimą nie możemy już w takim stopniu na niej polegać, dlatego u osób, które nie zapewniają sobie odpowiedniej ekspozycji na słońce, suplementacja może być potrzebna przez cały rok - wyjaśnia ekspertka.

Czy dieta może załatwić sprawę bez apteki? Też będzie ciężko.

- Najlepszym źródłem witaminy D są tłuste ryby. 100 g łososia może dostarczyć około 600-1000 IU, a śledzia około 800 IU. Znacznie mniej znajdziemy w jajkach - jedno dostarcza około 50 IU - oraz w żółtych serach. Witaminę D zawierają też niektóre grzyby i produkty wzbogacane - wylicza Dąbkiewicz-Jankowska.

Niestety, nawet przy regularnym jedzeniu ryb przeciętny polski jadłospis zwykle nie zapewnia ilości witaminy D potrzebnej do utrzymania prawidłowego poziomu. Jak podkreśla jednak ekspertka, to, co jemy, ma kluczowe znaczenie przy suplementacji - ponieważ witamina D kocha tłuszcze, to właśnie w ich towarzystwie wchłania się najlepiej.

View the original on TVN24

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.