Onkologia dziecięca bez chemioterapii. Rodzice: nie o to nam chodziło
Sytuacja związana z łączeniem oddziałów była trudna - materiał z lipca 2026
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: TVN24
15 października miał być dla rodziców dzieci chorych onkologicznie na Górnym Śląsku końcem ich walki o przywrócenie oddziału w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach. Ten specjalizował się w guzach litych i neurologicznych, ale został zamknięty z końcem czerwca. W planie było skoncentrowanie leczenia onkologicznego w Zabrzu, gdzie dotychczas skupiano się na białaczkach. Rodzice oraz specjaliści pracujący na onkologii dziecięcej w GCZD bili jednak na alarm.
Dr Agnieszka Mizia-Malarz, która ponownie zajmie się kierowaniem oddziałem w Katowicach wskazywała, że w Zabrzu w przeciwieństwie do GCZD nie ma pełnego zaplecza diagnostyczno-konsultacyjnego i to "może być niebezpieczne dla dziecka - z zagrożeniem życia włącznie" w przypadku, kiedy np. wymaga pilnej konsultacji neurochirurga lub nawet przeprowadzenia zabiegu.
Prof. Tomasz Szczepański, rektor Śląskiego Uniwersytetu Medycznego i zarazem ordynator onkologii w Samodzielnym Klinicznym Szpitalu Klinicznym nr 1 w Zabrzu zaprzeczał tym słowom. ŚUM zarządza zarówno GCZD, jak i SKSK nr 1. Ostatecznie jednak uczelnia zdecydowała o przywróceniu w Katowicach oddziału i złożyła odpowiednie dokumenty do NFZ-u. Decyzję tłumaczyła głosami i obawami rodziców.
Oddział neuroonkologii dziecięcej (wcześniej: oddział onkologii, hematologii i chemioterapii) w GCZD otwarto ponownie 15 października. Ma 24 łóżka - o osiem mniej niż dawniej. Na razie nie będzie dostępne na nim jakiekolwiek leczenie chemioterapią.
- Oczekujemy obecnie na podpisanie stosownych dokumentów, które umożliwią jej realizację. Nowy oddział nie będzie też zapewniał chemioterapii w trybie hospitalizacji - przekazał TVN24 Wojciech Gumułka rzecznik prasowy GCZD.
Zapytany o to, kiedy pełne leczenie będzie możliwe, nie wskazał konkretnej daty. Zaznaczył, że pierwszym krokiem będzie uruchomienie chemioterapii jednodniowej, a dopiero potem w trybie hospitalizacji. Wskazał także, że oddział neuroonkologii dziecięcej GCZD "nie będzie realizował programów lekowych z zakresu onkologii".
NFZ mówi o zachowaniu ustawowych terminów
O uruchomienie chemioterapii na onkologii dziecięcej zapytaliśmy również śląski oddział NFZ. Fundusz nie wskazał żadnych prawdopodobnych terminów, co do uruchomienia programów. Rzeczniczka prasowa oddziału, Alicja Potrawa wyjasniła, że wniosek o ponowne uruchomienie onkologii w GCZD szpital złożył 3 września, a 8 września NFZ uruchomił konkursy związane z chemioterapią.
- Ich przeprowadzenie wymaga zachowania ustawowych terminów i realizacji kolejnych etapów, obejmujących przyjmowanie i weryfikację ofert, wyjaśnianie ewentualnych rozbieżności, negocjacje oraz terminy na wniesienie środków odwoławczych - powiedziała tvn24.pl Alicja Potrawa, podkreślając, że NFZ zależy na jak najszybszym udzielaniu świadczeń związanych z chemioterapią.
Chemioterapia jednodniowa od 30 listopada?
Na ten moment nie ma zatem żadnej oficjalnej daty, kiedy mogłoby dojść do uruchomienia chemioterapii w GCZD. Nieoficjalnie mówi się, że mógłby to być 30 listopada. Wcześniej na stronie śląskiego NFZ pojawiła się informacja o ogłoszeniu postępowań na uruchomienie chemioterapii w trybie jednodniowym - świadczenia miałaby zaczynać się właśnie od wspomnianej daty. Są one jednak jeszcze nierozstrzygnięte. Wyniki mają zostać ogłoszone 20 listopada.
Rodzice: nie o to nam chodziło
- Zakładaliśmy, że 15 października oddział będzie funkcjonował tak, jak przed 1 lipca. Tak się nie stało. Możliwości leczenia są mocno ograniczone. Oddział onkologii bez chemioterapii może je tylko diagnozować, a nie o to nam chodziło - powiedziała tvn24.pl pani Joanna matka jednego z dzieci leczonych onkologicznie na Górnym Śląsku.
Rodzice dzieci, które przed lipcem były leczone w Katowicach na razie są w niepewności. Nie wiedzą, czy znajdzie się dla nich miejsce w GCZD, które posiada lepsze zaplecze diagnostyczne niż Zabrze oraz odpowiednie doświadczenie i wiedzę.
- Przywrócono oddział, ale w przypadku syna nie wiadomo, czy w Katowicach będzie mógł wrócić do programu lekowego, w którym brał tam udział do czerwca. Przekazano nam, że musimy czekać. Na razie dalej korzystamy ze szpitala w Zabrzu. Według mnie opieka w tamtym miejscu pozostawia wiele do życzenia - powiedziała nam w czwartek rano pani Monika.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.